"Bez trzymanki. Jak rower zmienia Warszawę". Wystawa w Muzeum Woli

Od połowy XIX wieku, kiedy jeżdżono na dziwnych "samopędach", po współczesnych dostawców przemierzających miasto na elektrycznych rowerach - otwarta w Muzeum Woli w piątek, 29 maja, wystawa "Bez trzymanki. Jak rower zmienia Warszawę" zaprasza na fascynującą podróż w czasie i przestrzeni.

"Bez trzymanki. Jak rower zmienia Warszawę". Wystawa w Muzeum Woli

"Bez trzymanki. Jak rower zmienia Warszawę" - wystawa w Muzeum Woli

Foto: mat. prasowe

Od blisko 200 lat rower jest jednym z wynalazków, który towarzyszy człowiekowi i zmienia świat. To jeden z najbardziej przełomowych, a zarazem, najbardziej niedocenianych wynalazków. Początkowo traktowany jedynie jako rozrywka, ale z czasem, także jako środek lokomocji. Patrząc z perspektywy dziejów techniki, można go uznać za etap przejściowy: ogniwo między epoką ruchu pieszego i konnego a dominacją silników spalinowych. Przytłoczony i wyparty na obrzeża przez samochód, systematycznie odzyskuje swoje miejsce w świecie. A wystawa w Muzeum Woli jest tego najlepszym dowodem. Bo chociaż opowiada o Warszawie, podobna mogłaby powstać w wielu miastach świata.


Podróż na dwóch kołach przez historię i Warszawę

Rower jest wynalazkiem, który entuzjazm wywoływać mógł u schyłku XIX wieku, ale nie powinien ekscytować w XXI wieku. Wolniejszy, niezdolny do przewiezienia większego ładunku, wystawiający człowieka na deszcz, przeznaczony zasadniczo dla jednej osoby. A jednak właśnie ta prostota sprawia, że rower cyklicznie - także dziś - powraca jako narzędzie reformy miasta.

Twórcy wystawy "Bez trzymanki. Jak rower zmienia Warszawę" postanowili zbadać ten paradoks i przedstawiają rower nie tylko jako środek transportu, lecz także jako technologię, która kształtuje i zmienia praktyki społeczne, doświadczenia cielesne i miejskie imaginarium. Cyklizm natomiast - jako zjawisko historyczne i współczesne zarazem, jako praktykę, która w różnych momentach przyjmowała odmienne, niejednokrotnie przeciwstawne znaczenia i była związana z różnymi wizjami nowoczesności. Na wystawie poruszone zostaną wątki m.in. mobilności jako doświadczenia kulturowego, emancypacji, a także cyklizmu jako elementu materialnej kultury miasta czy zjawiska politycznego.


Początki rowerów i triumf kolarstwa

Cyklizm w przestrzeni Warszawy pojawił się w XIX wieku, a pierwsze przejażdżki odbywały się w latach 60. na importowanych lub rodzimej produkcji "samojezdach", "samopędach" lub "samochodach". Jednak rozkwit nastąpił dopiero po 1886 roku, kiedy zawiązało się Warszawskie Towarzystwo Cyklistów, a w Anglii wynaleziono rower "safety" - czyli zasadniczo taki, jaki znamy dziś.

Początki cyklizmu to również zalążki wyspecjalizowanego dziennikarstwa sportowego. Na wystawie zaprezentowane zostaną fragmenty "Cyklisty", "Koła", "Kolarza, Wioślarza i Łyżwiarza" czy "Warszawskiej Gazety Sportowej", na których łamach nie tylko relacjonowano prężnie rozwijające się zawody sportowe, lecz także dyskutowano kwestie zdrowotne lub ideowe. Będzie można zobaczyć też apaszkę związaną z Wyścigiem Pokoju z 1950 roku, dokumentującą kulturę kibicowską i system gadżetów towarzyszących jednej z najważniejszych imprez sportowych w krajach bloku wschodniego.


Maria Chrząszczowa w stoisku-warsztacie z rowerami na ulicy Marszałkowskiej. Fot. Zofia Chomętowska, 1945 Maria Chrząszczowa w stoisku-warsztacie z rowerami na ulicy Marszałkowskiej. Fot. Zofia Chomętowska, 1945

Rower jako narzędzie emancypacji

Jednym z najważniejszych wątków wystawy jest temat emancypacji. W różnych momentach historii rower bywał narzędziem poszerzania autonomii - robotników, kobiet, dzieci czy migrantów. Dawał możliwość niezależnego przemieszczania się, przeformułowywał relacje między pracą a czasem wolnym, między prywatnym a publicznym - dawał ludziom swobodę. Historia cyklizmu splata się więc z historią społecznych - klasowych, genderowych i pokoleniowych - aspiracji oraz przemian stylów życia.

Na wystawie zaprezentowane zostaną fotografie przedstawiające Karolinę Kocięcką oraz Marię Skłodowską-Curie na rowerach, ukazujące rolę tego pojazdu jako narzędzia przemian społecznych przełomu XIX i XX wieku. Kocięcka, utytułowana rekordzistka, jedna z pierwszych znanych z nazwiska polskich sportsmenek, symbolizowała emancypację kobiet poprzez sport i aktywność publiczną. Skłodowska-Curie reprezentowała równoległy proces walki o niezależności w sferze nauki, gdzie międzynarodowa mobilność i kariera akademicka stawały się elementami nowoczesnej tożsamości kobiet.


Ciało i zmysły

Kolejnym z ważnych wątków opowieści o cyklizmie jest mobilność, jako doznanie cielesno-zmysłowe, a zarazem doświadczenie kulturowe. Jazda na rowerze zmienia nie tylko sposób poruszania się po mieście, relacje między ludźmi, lecz także ich relacje z czasem i przestrzenią. Pozwala pokonywać dystanse szybciej niż pieszo, a jednocześnie utrzymuje zmysły blisko miejskiej materialności - jej zapachów, dźwięków i rytmów. W tym sensie cyklizm można rozumieć jako szczególną formę percepcji: sposób widzenia i odczuwania środowiska. Samo przyjście na wystawę w tym przypadku nie wystarczy, warto zajechać na Wolę własnym lub miejskim jednośladem i skonfrontować treści ekspozycji z osobistymi odczuciami.

Rower jako środek przekazu

Rower od swoich początków stanowi pojazd używany przez kurierów. Najpierw byli to gazeciarze, potem - bywało - posłańcy ruchów oporu (pod niemiecką okupacją lub podczas robotniczych strajków), wreszcie na przełomie XX i XXI wieku cała subkultura kurierów na ostrym kole, krążących między szklanymi wieżowcami stolicy.


Maria Chrząszczowa w stoisku-warsztacie z rowerami na ulicy Marszałkowskiej. Fot. Zofia Chomętowska, 1945 Maria Chrząszczowa w stoisku-warsztacie z rowerami na ulicy Marszałkowskiej. Fot. Zofia Chomętowska, 1945

Grupę dzisiejszych cyklistów współtworzą pracownicy sektora dostaw. Ich codzienność wpisuje się w logikę tzw. patchwork capitalism, który tworzą niespójne formy regulacji, a deklarowana elastyczność pracy w dostawach stanowi kryptonim jej niestabilności. Rower staje się w tym kontekście narzędziem intensywnej, często wielogodzinnej pracy, w której odpowiedzialność za bezpieczeństwo, zdrowie i ciągłość dochodu spoczywa w dużej mierze na samych kurierach, często osobach z doświadczeniem migracji. W tym świetle rower przestaje być wyłącznie środkiem indywidualnej ekspresji czy rekreacji - staje się narzędziem funkcjonowania w systemie, który redefiniuje relacje między ciałem, pracą i miejską przestrzenią.

Ważny element zmian

Jest wreszcie cyklizm zjawiskiem politycznym. W ostatnich dekadach rower powrócił do centrum debaty o przyszłości stolicy: dyskutujemy o środowiskowych uwarunkowaniach życia w Warszawie, dostępności usług, skali miasta, w którym chcemy żyć. Działania miejskich ruchów społecznych, nowe polityki transportowe i alternatywne wizje urbanistyki sprawiają, że dwa koła stają się nie tylko symbolem, lecz także czynnikiem przemian współczesnej metropolii.


Kolarze w pochodzie pierwszomajowym, 1 maja 1958. Fot. Romuald Broniarek Kolarze w pochodzie pierwszomajowym, 1 maja 1958. Fot. Romuald Broniarek

W tym szerokim kontekście faktów, znaczeń i użytków, jakie wiążą się z rowerem, tytułowe określenie "bez trzymanki" można rozumieć na kilka sposobów. Może oznaczać ryzyko, ruch i utratę stabilności, ale przecież także moment równowagi osiąganej w pędzie. Jazda bez trzymanki to gest dziecięcej odwagi i młodzieńczej brawury oraz śmiałości, wyzwania rzuconego zastanym regułom. Jeśli osiągniemy odpowiednią prędkość, zajedziemy - na rowerze - daleko.

Wystawę można oglądać do 2 lipca 2027 roku w Muzeum Woli. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych.


mat. prasowe/PAP/Piotr Radecki