Ostatnia książka Juliana Barnesa. "Napisałem już wszystko, co miałem do napisania"
Zdobywca Bookera, brytyjski pisarz Julian Barnes żegna się z czytelnikami książką "Odejście/a". - Napisałem już wszystko, co miałem do napisania - mówił pisarz we "Wszystkich książkach świata".
Brytyjski pisarz Julian Barnes (zdjęcie z 2019 roku)/ Foto: PAP/Marta Pérez
Jak pożegnać się z czytelnikami? O czym opowiedzieć na... zakończenie? Co może znaleźć się w książce-hybrydzie? Wielki brytyjski prozaik i zdobywca Bookera Julian Barnes łączy w - jak zapowiada - ostatnim swoim dziele tematy, historie i bohaterów. Jest tu i Proust, i ludzie, którzy dwukrotnie próbowali (ze sobą) szczęścia w miłości, i on sam mierzący się z nowotworem krwi, który go... nie zabije.
Pisarz był gościem Michała Nogasia we "Wszystkich książkach świata".
Polecane podcasty
"Odejście/a"
Julian Barnes - zdobywca Bookera, pisarz, eseista i dziennikarz żegna się z czytelnikami książką "Odejście/a" opublikowaną w Polsce w przekładzie Dominiki Lewandowskiej-Rodak (Wydawnictwo Świat Książki).
Pisze o pamięci, przywołując Prousta i słynną magdalenkę, o ludziach, którzy dwukrotnie spróbowali zaznać (ze sobą) szczęścia w miłości, a także o swojej chorobie. Barnes bada zjawiska zachodzące między ludźmi i na linii człowiek - otoczenie, nie szczędzi czytelnikom humoru i wzruszeń.
- To dzieło złożone, zbudowane z wielu form. To pamiętnik, powieść, esej, zapis rozmyślań. Historia podwójnej, a w zasadzie powtórnej, powracającej miłości Stevena i Jane. Historia choroby, która nie okazuje się być śmiertelna, ale nie zniknie. Historia pamięci wywiedziona z pewnego wielkiego literackiego dzieła. Barnes jest tu, jak zawsze, niebywale przenikliwy, pisze z elegancją, humorem, chwilami flegmą, jak prawdziwy brytyjski dżentelmen - mówił Michał Nogaś.
Czym jest pamięć?
- Kiedyś wydawało mi się, że wiem, czym jest pamięć - mówił Julian Barnes. - Kiedyś myślałem, jak zresztą większość ludzi za młodu, że pamięć to miejsce, w którym chowasz rzeczy, dopóki nie będą ci potrzebne. A kiedy ich potrzebujesz, udajesz się po nie zupełnie jak do przechowalni bagażu na dworcu czy jednego z tych wielkich, żółtych magazynów samoobsługowych, które znajdują się obecnie na obrzeżach większości europejskich miast. Wyciągasz je i są dokładnie takie same jak w chwili, gdy je tam włożyłeś, co jest zresztą całkiem rozsądnym i dość optymistycznym podejściem do pamięci. Z biegiem lat jednak stopniowo przestałem wierzyć w taki obraz - tłumaczył pisarz.
- Teraz postrzegam pamięć jako coś znacznie bardziej nieuchwytnego, dużo bardziej podatnego na zacieranie się. Myślę, że jest bardzo mało prawdopodobne, by wspomnienia, z których jesteśmy najbardziej dumni i które najczęściej przywołujemy, były w stu procentach prawdziwe. Uważam, że pamięci znacznie bliżej do aktu wyobraźni niż do wiernego odtwarzania tego, co faktycznie miało miejsce. Coraz częściej łapię się na tym, że wydaje mi się, że coś wiem, a kiedy to sprawdzam, okazuje się, że wcale tak nie jest albo że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż zapamiętałem. To w ogóle dziwna sprawa - biorąc pod uwagę doświadczenia, które gromadzimy w ciągu każdych dwudziestu czterech godzin, pomysł, że mózg to wszystko zapamięta albo że precyzyjnie utrwali kluczowe momenty tej doby, mając przecież na głowie tyle innych zadań, jest moim zdaniem czystą fantazją - uważa Barnes.
Polecane artykuły
- Trudno w ogóle rozmyślać o mózgu, chociażby dlatego, że możemy to robić wyłącznie za jego pomocą. Jeśli jednak zdamy sobie sprawę z tego, jak wiele danych mózg musi nieustannie przetwarzać i że jest to narząd podatny na fizjologiczne zużycie i zawodny, to wręcz zadziwiające, że w ogóle pamiętamy cokolwiek w sposób zbliżony do prawdy. Z kolei to, gdzie ta prawda faktycznie leży - o ile nie dysponujemy nagraniem z danej chwili czy zdarzenia - można ustalić jedynie poprzez zestawienie równie ułomnych wspomnień wielu osób na temat tego, co zaszło - mówił pisarz.
Ostatnia książka Juliana Barnesa
Barnes podkreśla, że "Odejście/a" to jego ostatnia książka. Kiedy podjął decyzję o tym, że chce się pożegnać z czytelnikami? - Myślę, że każdy pisarz, który skończy powiedzmy 70 czy 75 lat - o ile nie jest głupcem i nie żyje w świecie złudzeń - w końcu uświadamia sobie, że wkrótce napisze swoją ostatnią książkę - mówił 80-letni pisarz.
- I tu pojawia się problem tej ostatniej książki. Dawniej ludzie umierali znacznie młodziej, więc pisali, a potem nagle umierali. Dziś zdarza się, że żyjemy dłużej niż powinniśmy pisać książki. A mimo to, będąc pisarzem, pewnego dnia i tak napiszesz swoją ostatnią książkę. Możesz nawet nie wiedzieć, że to właśnie ona. Możesz nagle paść trupem na ulicy. Zastanawiałem się, co można z tym począć i wiem, co sam mógłbym zrobić. Mój dobry przyjaciel, kanadyjsko-irlandzki pisarz Brian Moore, który również musiał się z tym zmierzyć, powiedział kiedyś: "To absolutnie przerażające, że mógłbym być w połowie pisania książki, umrzeć, a potem przyszedłby jakiś drań i dokończył ją za mnie". (…) Brian pisał książkę, był już na całkiem zaawansowanym etapie, a potem umarł. Pomyślałem sobie: "A co jeśli napiszę swoją ostatnią książkę i zadbam o to, by po mojej śmierci wydano ją i postrzegano właśnie jako moją celowo ostatnią książkę, a tę poprzednią, nieukończoną, wyrzucono" - opowiadał Barnes.
Polecane artykuły
- Szybko jednak naszła mnie myśl, że ma to jednak wadę. Jeśli napiszesz swoją ostatnią książkę, a opublikują ją dopiero po twojej śmierci, to przegapisz imprezę z okazji premiery. Nie będziesz mógł się cieszyć poklepywaniem po plecach i pochwałami. Pomyślałem więc, że napiszę ją, a potem zobaczę, co jeszcze muszę napisać przed nią. I okazało się, że nie muszę już pisać niczego - powiedział gość Michała Nogasia.
"Napisałem już wszystko, co miałem do napisania"
- Doszedłem do wniosku, dość racjonalnego, że napisałem już wszystko, co miałem do napisania. Równie dobrze mogłem zatem wydać swoją ostatnią książkę, oficjalnie ogłosić ją jako ostatnią, wydać przyjęcie, a potem zająć się resztą życia. A ta reszta życia nie polega na tym, by w ogóle nie pisać, lecz nie pisać już książek i żyć dalej.
Równolegle z byciem autorem powieści, zawsze byłem też dziennikarzem, recenzentem i eseistą i zamierzam to robić, dopóki ludzie będą mi zlecać pisanie artykułów - opowiadał pisarz.
- Nie chciałem skończyć jako jeden z tych twórców, którzy bez końca paplają, wydając coraz gorsze książki, dopóki nie nadejdzie śmierć - przyznał Barnes.
- Ludzie pytają: "Jakie to uczucie napisać swoją ostatnią książkę?". A ja odpowiadam, że czuję, że tak właśnie należało postąpić. A skoro to zrobiłem, mam poczucie, że była to słuszna decyzja - dodał.
Polecane artykuły
Źródło: Wszystkie książki świata
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktorka
Redaktorka w portalu internetowym Programu Trzeciego Polskiego Radia, wcześniej związana z redakcją tvn24.pl. Zmieniła politykę na kulturę i dziś najchętniej pisze o literaturze, filmie i teatrze. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła także studia podyplomowe z filmoznawstwa na Uniwersytecie SWPS.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.