Tommy Wieringa, autor "Nirwany": chciałem pokazać, że świat ma poważne kłopoty
Powieść "Nirwana" koncentruje się na konfrontacji wnuka z mroczną, wojenną przeszłością dziadka. Kim w rzeczywistości był wpływowy inżynier? O tym w Trójce opowiedział autor książki - Tommy Wieringa.
Tommy Wieringa, autor "Nirwany" (zdjęcie z 2015 roku)/ Foto: East News/Guillem Lopez/Photoshot
Gościem Michała Nogasia we "Wszystkich książkach świata" był Tommy Wieringa - niderlandzki pisarz, dziennikarz, eseista i wolontariusz wspierający ukraińskich żołnierzy. W Polsce ukazały się jego książki: "Joe Speedboat" (W.A.B., 2009), "Piękna młoda żona" (Pauza, 2019) i "Nirwana", która ukazała się w październiku nakładem Wydawnictwa Pauza w przekładzie Alicji Oczko.
Polecane podcasty
Wszystkie książki świata
Tommy Wieringa, autor "Nirwany": Wszyscy jesteśmy z ognia, wszyscy możemy otrzeć się o złoTommy Wieringa o powieści "Nirwana" we "Wszystkich książkach świata"
Jest rok 1990. W rodzinnej posiadłości przebywają razem wnuk i dziadek. Hugo Adema to uznany malarz, który pewnego razu na ciele swojego dziadka - Willema Ademy dostrzega tatuaż. Co symbolizuje ten tatuaż, na który Hugo wcześniej nie zwrócił uwagi?
Willem Adema uchodzi za wizjonerskiego inżyniera hydrotechnika o niejednoznacznej przeszłości, to człowiek, który sprawił, że rodzina stała się bogata. Walczył po stronie niemieckiej na froncie wschodnim, dążąc do przejęcia pól naftowych na Kaukazie, lecz w połowie wojny dołączył do ruchu oporu. Po odbyciu kary więzienia był pionierem w wenezuelskim przemyśle naftowym, a od lat sześćdziesiątych odgrywał kluczową rolę w operacjach wydobywczych na Morzu Północnym.
Czy przejście do ruchu oporu Willema było szczere, czy podyktowane oportunizmem? I jaką rolę naprawdę odegrał na froncie wschodnim? "Nirwana" to historia artysty próbującego zrozumieć swój stosunek do kontrowersyjnego przodka przeplata się tu z refleksją nad minionym stuleciem. Powieść łączy w sobie szereg motywów powracających w twórczości Wieringi: zmagania samotnika z otoczeniem oraz życie w cieniu nieobecnych rodziców.
Wieringa: zależało mi na pokazaniu, że świat ma poważne kłopoty
- W "Nirwanie" zależało mi przede wszystkim na pokazaniu, że świat, w którym żyjemy, ma poważne kłopoty. Nie chodzi tu tylko o wojnę w Ukrainie, ale o coś znacznie szerszego, mianowicie o kryzys klimatyczny. To zjawisko, o które wszyscy powinniśmy się martwić, łącząc siły w obronie tego, co pozostało z naszej przyszłości. Problem w tym, że bardzo trudno pisze się o czymś, co wprawdzie przestało już być abstrakcją, ale jako kryzys nie ma jednego konkretnego złoczyńcy. Nie ma tu jednego źródła zła, z którym musimy walczyć. To nie jest amerykański film, dlatego tak ciężko ująć ten temat w ramy powieści - mówił pisarz.
"Nirwana" to opowieść o rodzinie niebywale wręcz bogatej, której członkowie byli silnie zaangażowani w rozwój przemysłu naftowego i wsparcie nazistowskich Niemiec. To jest również powieść o konsekwencjach wojny, braku sprawiedliwości, braku pamięci, o kwestii przebaczenia albo braku tego przebaczenia. o kwestii przebaczenia albo braku tego przebaczenia.
Inspiracją była prawdziwa rodzina
Powieść jest napisana niczym śledztwo reporterskie i - jak przyznał Wieringa - bohaterowie książki mają swoje pierwowzory w rzeczywistości.
- Przypomniałem sobie pewną rodzinę, którą znałem jeszcze z czasów studenckich. Zajmowała się ona wydobyciem ropy i gazu na całym świecie, głównie dla koncernu Shell, który był ich najważniejszym zleceniodawcą i zapewniał im większość kontraktów. Główną postacią tej historii był dziadek. Urodził się w 1916 roku. W 1940 roku, tuż po tym, jak Niemcy najechali Holandię, wstąpił do holenderskiego SS i szybko awansował na bardzo wpływowego oficera. Był przy tym genialnym inżynierem, co czyniło go niezwykle użytecznym dla Niemców. W pewnym momencie wziął udział w operacji Barbarossa. Wraz z południowym zgrupowaniem armii niemieckiej ruszył do Ukrainy. (...) Szli przez Lwów do Humania, następnie do Rostowa i dalej na Kaukaz, gdzie musieli walczyć o tamtejsze pola naftowe, ponieważ Hitlerowi brakowało paliwa niezbędnego do prowadzenia wojny. (...) Po wojnie, w 1945 roku spędził trochę czasu w więzieniu, skąd udał się prosto do Wenezueli. Tam, z ramienia firmy Shell, zajął się wydobyciem ropy i gazu z bogatego w te surowce jeziora Maracaibo. Zbudował dla Shella setki platform wiertniczych - opowiadał Wieringa.
W latach 60. przeniósł swoją działalność na Morze Północne. - Jako pierwszy skonstruował statek zdolny do pracy przez okrągłe 365 dni w roku, który mógł nieprzerwanie wydobywać stamtąd ropę i gaz. To dało początek wielkiej rewolucji związanej z paliwami kopalnymi na Morzu Północnym. To on ją zapoczątkował. Był jej genialnym pomysłodawcą. Ja z kolei poznałem jego syna. Ten syn uważał, że historia ostatecznie oceni narodowy socjalizm pozytywnie. Nadal popierał decyzję ojca o wstąpieniu do SS. Wtedy właśnie dostrzegłem wyraźny związek między skrajną prawicą a przemysłem naftowym. Zapragnąłem napisać o tym sektorze - o globalnych skutkach dominacji silnika spalinowego i o niewyobrażalnym kryzysie klimatycznym, w którym się znaleźliśmy - tłumaczył pisarz.
"Wszystko trzymałem w ścisłej tajemnicy"
A jak na "Nirwanę" zareagowali ci, o których w rzeczywistości napisał Wieringa? - Postąpili najlepiej i najrozsądniej jak tylko mogli. Zachowali w tej sprawie całkowite milczenie, co, jeśli się nad tym zastanowić, było genialnym posunięciem. To bardzo wpływowa rodzina w Holandii, ale konsekwentnie milczą, są niezwykle skryci, nie udzielają zbyt wielu wywiadów i nie mówią o sobie. Trzymają się na uboczu, a ja zdawałem sobie sprawę, że gdyby odkryli, nad czym pracuję, zaczęłyby się procesy sądowe albo posypały tak zwane SLAPP-y, czyli strategiczne pozwy mające na celu stłumienie debaty publicznej. Właśnie dlatego wszystko trzymałem w ścisłej tajemnicy - tłumaczył gość Michała Nogasia.
- Najpierw dokładnie zbadałem temat, a potem napisałem powieść. Powieść tak mocno opartą na faktach, że po publikacji niewiele da się już w tej kwestii zrobić. Mogli próbować mnie uciszyć, kiedy jeszcze nad nią pracowałem, ale kiedy książka ujrzała światło dzienne, mieli już związane ręce - powiedział Wieringa.
Dlaczego niektórzy decydują się stanąć po stronie zła?
Co sprawiło, że ktoś taki jak Willem Adema z powieści "Nirwana" i jego realny odpowiednik zdecydowali się opowiedzieć po stronie zła? Że wybrali nazistów, wkupując się w ich łaski? - Chciałem dowiedzieć się, na czym polegała ta przynęta. Co sprawiało, że młodym mężczyznom tak bardzo zależało na wstąpieniu do SS i co czyniło przynależność do tych wojskowych szeregów tak atrakcyjną? Wszystko zaczyna się od butów - są lśniące i emanują siłą. Do tego dochodziły te piękne, charakterystyczne spodnie. Całości dopełniał wspaniały mundur oraz ideologia, która wmawiała Ci, że jesteś lepszy, a wszystko, co kopiesz i miażdżysz pod swoim butem, nie zasługuje na życie. Buty idą więc w parze z ideologią - mówił pisarz.
- Dziś dokładnie ta sama siła wciąga młodych mężczyzn do świata manosfery, gdzie rządzą bracia Tate. Stają się oni bohaterami, za którymi młodzi ludzie chcą podążać. Chodzi o przekonanie, że urodziłeś się po to, by panować nad innymi, w razie potrzeby uciekając się do przemocy. (...) To przyciąga naprawdę wielu ludzi, zwłaszcza gdy ich kora przedczołowa nie jest jeszcze w pełni rozwinięta - opowiadał Wieringa.
- Jednym z bardzo ważnych powodów jest fakt, że przestajesz potrzebować sumienia. Sumienie bywa bardzo uciążliwe i nie zawsze masz ochotę się z nim mierzyć. Byłoby fantastycznie móc je po prostu uciszyć i robić to, na co masz ochotę, tylko dlatego, że chcesz oraz brać wszystko, co uznasz za swoje. (...) Myślę, że sumienie to coś, czego wiele osób chętnie by się pozbyło. Tymczasem, jak wiemy, jego kształtowanie wymaga mnóstwa czasu i energii - uważa autor "Nirwany".
Polecane artykuły
Źródło: Wszystkie książki świata
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktorka
Redaktorka w portalu internetowym Programu Trzeciego Polskiego Radia, wcześniej związana z redakcją tvn24.pl. Zmieniła politykę na kulturę i dziś najchętniej pisze o literaturze, filmie i teatrze. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła także studia podyplomowe z filmoznawstwa na Uniwersytecie SWPS.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.