"Tender Loving Care", nowy film Mike’a Leigh, zobaczymy jeszcze w tym roku

83-letni Mike Leigh, reżyser m.in. "Sekretów i kłamstw" i "Very Drake", nie myśli o emeryturze. Jego najnowszy film, "Tender Loving Care", zostanie pokazany na festiwalach w Wenecji, Telluride, Toronto i Nowym Jorku, a do kin trafi na początku  grudnia. Ale fabuła wciąż jest tajemnicą…

"Tender Loving Care", nowy film Mike’a Leigh, zobaczymy jeszcze w tym roku

Mike Leigh

Foto: Chris Pizzello/Invision/East News

Mike Leigh jest uznawany za jednego z najważniejszych współczesnych reżyserów brytyjskich. Większość jego filmów poświęcona jest "przyziemnej" tematyce społecznej, nie unikając realizmu i drastycznych tematów. Z drugiej jednak strony trudno nie dostrzec humanistycznego, a czasami wręcz czułego podejścia Leigh do swoich bohaterów. Był siedem razy nominowany do Oscara (m.in. za "Sekrety i kłamstwa", "Verę Drake" i "Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia"), nagrodzony Złotą Palmą (za "Sekrety i kłamstwa") i Złotym Lwem (za "Verę Drake").


Nic, czyli co wiemy o nowym filmie Mike’a Leigh

Lata mijają, ale Mike Leigh nie zmienia się ani trochę. Poznaliśmy właśnie tytuł jego najnowszego filmu - "Tender Loving Care" - ale nic nie wiadomo na temat fabuły. Nawet na oficjalnej stronie TIFF (Toronto International Film Festival) próżno szukać jakiegokolwiek opisu. I taki właśnie od dekad jest Mike Leigh: całkowita tajemnica aż do premiery. Bo film powstaje w procesie improwizacji z aktorami, a nie ze szczegółowo rozpisanego scenariusza. A pierwsze ujawnione zdjęcia z planu mówią tyle, co zawsze - zwykli ludzie, naturalne światło, kuchenna codzienność. - Very Leigh - skomentował z czułą ironią portal World of Reel.


Wszystko pozostaje w (filmowej) rodzinie

Główne role w filmie zagra czwórka aktorów, którzy z tym reżyserem pracowali już wielokrotnie: to Marion Bailey (serial "The Crown"), życiowa partnerka Mike’a Leigh, Paul Jesson ("Pan Turner"), Kate O'Flynn ("Wdowia Zatoka") oraz Alice Bailey Johnson ("Mocny temat"). Żadnych nowych twarzy, żadnych gwiazd z zewnątrz. To celowy wybór Leigh, który od lat tworzy filmy z tymi samymi ludźmi, opierając się na wzajemnym zaufaniu i wspólnej historii.

Chociaż nastąpiła też jedna ważna zmiana techniczna: po śmierci w 2024 roku Dicka Pope'a - operatora, z którym Leigh pracował przy 11 filmach, m.in. "Życie jest słodkie", "Topsy-Turvy", "Vera Drake" - za kamerą stanęła tym razem Lucy Bristow. Inna sprawa, że ona też nie jest osobą "z zewnątrz": zaczynała pracę przy filmach Mike’a Leigh jeszcze w latach 80. i 90. jako pierwszy asystent kamery, a przez ostatnie 20 lat pracowała jako operatorka. Można powiedzieć, że awans naturalny, choć po stracie Pope'a - bolesny.

Rehabilitacja po "Trudnej prawdzie"?

Poprzedni film Mike’a Leigh, "Trudna prawda" z Marianne Jean-Baptiste w roli głównej, w opinii wielu krytyków należał do jego najlepszych. Mimo to został, jak to sam reżyser ujął, "w podejrzany sposób" odrzucony zarówno przez festiwal w Cannes, jak i w Wenecji i Telluride. A to z kolei znacznie, jak można się domyślić, utrudniło jego dystrybucję.

Cztery lata walki o finansowanie, a potem pominięcie przez najważniejsze festiwale - to nie jest historia, która często przydarza się twórcy tej klasy. Dlatego tak duże zainteresowanie "Tender Loving Care" - przypominam, że zgłosiły się wszystkie cztery wielkie festiwale jesienne, czyli Wenecja, Telluride, Toronto i Nowy Jork - wygląda próbę swoistej rehabilitacji. Ale też wskazuje na wysoką potencjalną jakość filmu. Inna sprawa, po Mike’u Leigh właśnie tego się spodziewamy.


Piotr Radecki