Często pijemy, by uciec - mówi nam Angelika Kołomańska, psycholog
Statystycznie każdy Polak wypił w 2024 roku 8,8 l czystego alkoholu - wynika z danych GUS. I chociaż tendencja jest spadkowa - głównie dlatego, że pijemy mniej piwa, spożycie mocnych alkoholi pozostaje na podobnym poziomie. O tym, dlaczego odurzamy się alkoholem i jakie potrzeby w ten sposób zaspokajamy - rozmawiamy z Angeliką Kołomańską, psycholog, ekspertką Uniwersytetu SWPS
Angelika Kołomańska, psycholog, ekspert Uniwersytetu SWPS
Foto: Arch. prywatne
15 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Trzeźwości. Alkoholizm jest jedną z najpowszechniejszych chorób na świecie. Dotyka ludzi z różnych grup społecznych i stanowi kluczowy czynnik ryzyka przedwczesnej śmierci. Szacuje się, że rocznie na skutek nadużywania alkoholu umiera około 3 milionów osób - więcej niż z powodu gruźlicy czy HIV/AIDS. Jego wpływ wykracza jednak daleko poza aspekty zdrowotne. Spożycie alkoholu zwiększa ryzyko przemocy i przestępczości, jest częstą przyczyną wypadków drogowych, prowadzi do problemów rodzinnych i zawodowych, co z kolei ma wpływ na system opieki zdrowotnej i gospodarkę.
Posłuchaj audycji Trójki:
Dlaczego pijemy?
Zdaniem Angeliki Kołomańskiej alkohol często pełni funkcję regulacji emocji, np. redukcji napięcia czy stresu. - Dla wielu osób bywa też czymś w rodzaju "narzędzia społecznego": ułatwia nawiązywanie kontaktów i zmniejsza zahamowania. Z perspektywy psychologicznej często zaspokaja potrzeby przynależności, akceptacji, a czasem także ucieczki od trudnych doświadczeń - mówi ekspertka. - Problem polega na tym, że jest to regulacja krótkoterminowa, w dłuższej perspektywie nasila trudności, zamiast je rozwiązywać - dodaje.
W kulturze europejskiej, także w Polsce, alkohol jest silnie wpisany w rytuały społeczne. Towarzyszy uroczystościom rodzinnym, spotkaniom towarzyskim, jest postrzegany jako element integrujący ludzi, sprzyjający budowaniu relacji, podkreślający wyjątkowy charakter chwili. - W niektórych kontekstach społecznych odmowa picia może być odbierana jako dystansowanie się od wspólnoty - przyznaje specjalistka. - Dodatkowo działa mechanizm normalizacji, skoro "wszyscy to robią", to niepijący staje się wyjątkiem, który może budzić niepokój lub konfrontować innych z ich własnymi nawykami - tłumaczy.
W sytuacjach towarzyskich rezygnacja z picia alkoholu może wiązać się z dyskomfortem. Jak sobie pomóc? Zdaniem psycholog przede wszystkim powinniśmy pamiętać, że nie musimy nikomu tłumaczyć, dlaczego nie pijemy. - To nie wymaga uzasadnienia. Wystarczy spokojny, stanowczy komunikat, np.: dziękuję, ale nie. Warto też wcześniej przygotować się na taką sytuację i mieć w zanadrzu gotową odpowiedź, aby nie dać się zaskoczyć - wyjaśnia Angelika Kołomańska.
"Wysokofunkcjonujący alkoholicy"
Gdy myślimy o alkoholiku często pojawia się w naszych głowach stereotypowy obraz człowieka zaniedbanego, żyjącego na marginesie społeczeństwa, nie potrafiącego zadbać o siebie. Z badań wynika jednak, że nawet co piąta osoba nadużywająca alkoholu funkcjonuje pozornie prawidłowo w życiu zawodowym i społecznym a jej nałóg nie jest zauważalny na pierwszy rzut oka. Są to tzw. wysokofunkcjonujące osoby uzależnione, chociaż - jak przyznaje ekspertka - nie jest to formalna kategoria diagnostyczna.
Tacy ludzie zazwyczaj są spełnieni zawodowo, mają rodziny, osiągają sukcesy, wywiązują się z codziennych obowiązków i mimo regularnego picia dbają o pozory normalności. - Zachowują iluzoryczną kontrolę, ale ich picie jest systematyczne i pełni funkcję regulacyjną. Często piją w samotności, mają wysoką tolerancje na alkohol i przez to bagatelizują problem - dodaje Angelika Kołomańska.
Znaczący odsetek wysokofunkcjonujących alkoholików stanowią kobiety. Z badań wynika także, że w określonych grupach - np. kobiet z wyższym statusem zawodowym - może częściej występować picie ryzykowne. - Mamy tu kilka czynników: wysoki poziom stresu zawodowego, presja osiągnięć, przeciążenie rolami oraz większa dostępność alkoholu w środowiskach zawodowych - tłumaczy psycholog. - Alkohol bywa sposobem na "rozładowanie" napięcia po intensywnym dniu - przyznaje.
Kiedy zaczyna się problem?
- Sygnałami ostrzegawczymi są m.in. trudność w ograniczeniu ilości, picie mimo negatywnych konsekwencji, czy traktowanie alkoholu jako głównego sposobu radzenia sobie ze stresem - wyjaśnia Angelika Kołomańska. Jak podkreśla warto zwrócić uwagę nie tylko na ilość i regularność spożycia alkoholu, ale przede wszystkim na funkcję, jaką spełnia picie. - W uzależnieniu pojawia się przymus sięgania po butelkę, utrata kontroli, rosnąca tolerancja oraz kontynuowanie picia mimo szkód zdrowotnych, psychicznych czy społecznych - wymienia specjalistka.
- Picie okazjonalne to wybór, który w każdej chwili możemy zmienić bez emocjonalnego kosztu. Uzależnienie to utrata wolności wyboru, nawet jeśli racjonalnie chcemy przestać - stwierdza psycholog dodając, że picie staje się automatyczne, gdy tworzy silne powiązanie między emocją lub sytuacją a sięgnięciem po alkohol, np. stres = drink.
- Uzależnienie zmienia funkcjonowanie mózgu, m.in. wpływając na układ nagrody - dopaminowy - oraz obszary odpowiedzialne za kontrolę impulsów, np. korę przedczołową. Alkohol zaczyna być "szybką drogą" do ulgi. Dodatkowo dochodzą nawyki i kontekst sytuacyjny - wyjaśnia ekspertka. - To mechanizm nawykowy, którego można się oduczyć poprzez świadomą zmianę reakcji, pracę nad emocjami i budowanie alternatywnych strategii - przyznaje. Nie jest to jednak łatwe.
Jak wspierać bliską osobę, która jest uzależniona?
W pierwszej kolejności nie wolno nam zapominać o nas samych. - Dbałość o własne zasoby jest kluczowe - podkreśla Angelika Kołomańska. - Najważniejsze jest wsparcie bez współuzależnienia - dodaje. To taka sytuacja, w której bliski osoby uzależnionej nadmiernie koncentruje się na jej emocjach i problemach, starając się uratować ją za wszelką cenę, często kosztem samego siebie. Osoba współuzależniona czuje się współodpowiedzialna za nałóg partnera, przekłada jego potrzeby nad swoje własne. Jednocześnie próbuje go kontrolować. - To daje jej ulgę i poczucie, że na coś ma wpływ - mówi psycholog. Wierzy, że uda jej się zmienić partnera, powstrzymać nałóg i ochronić go przed jego konsekwencjami. Wymusza więc na nim obietnice, usprawiedliwia jego działania, np. nieobecności w pracy, spłaca długi, kryje przed innymi. Życie w ciągłym stresie prowadzi ją jednak do wyczerpania emocjonalnego. - Kontrola nie jest rozwiązaniem. Osoba w nałogu potrzebuje wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie, a osoba współuzależniona nauczyć się rozdzielać na co ma wpływ a na co nie - dodaje ekspertka.
Zdaniem psycholog w takiej sytuacji warto wyrażać troskę, zachęcać do szukania profesjonalnej pomocy i jednocześnie stawiać granice - mówić, co jest dla nas dopuszczalne, a co nie. Nie reagować na każdą zmianę w zachowaniu osoby uzależnionej. Dać sobie przestrzeń. Zadbać o siebie psychicznie i fizycznie. Pracować nad poczuciem własnej wartości i przede wszystkim nie izolować się od ludzi. Mieć swoje pasje, swoich znajomych, swój świat. - Własne źródło sensu - podsumowuje specjalistka.
Uzależnić się można od wszystkiego
- Uzależnienia opierają się na mechanizmach nagrody i uczenia się - mózg "zapamiętuje", co przynosi ulgę lub przyjemność. Możliwe są zarówno uzależnienia od substancji, jak i tzw. uzależnienia behawioralne, np. od pracy czy zakupów, jednak różnią się one potencjałem uzależniającym - tłumaczy Angelika Kołomańska i dodaje, że kluczowa jest intensywność wzmocnienia i indywidualna podatność. - Wychodzenie z uzależnienia to proces, nie jednorazowa decyzja. Obejmuje zmianę zachowań, sposobu myślenia i regulacji emocji - podkreśla psycholog. - Pomocne są psychoterapia, zmiana środowiska, wsparcie społeczne, a w niektórych przypadkach także farmakoterapia i przede wszystkim rutyna - wymienia.
- W przypadku fizycznego uzależnienia - od substancji takich jak: alkohol, narkotyki czy leki, ważnym pierwszym krokiem bywa detoksykacja medyczna. Pozwala ona bezpiecznie przerwać ciąg picia i oczyścić organizm. Sama w sobie nie leczy uzależnienia, ale tworzy warunki do dalszej terapii - zaznacza ekspertka.
- Istnieje także ryzyko tzw. "zamiany uzależnienia", dlatego ważna jest całościowa praca nad mechanizmami, a nie tylko samą substancją - przyznaje.
- Problematyczne picie nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka. Jeśli ktoś zaczyna zastanawiać się nad swoim piciem, to już jest ważny sygnał. I dobry moment, żeby poszukać wsparcia - podkreśla Angelika Kołomańska.
Jeżeli potrzebujesz wsparcia, zadzwoń:
- 800 199 990 - Ogólnopolski Telefon Zaufania "Uzależnienia";
- 801 033 242 - Infolinia Anonimowych Alkoholików;
- 801 140 068 - Pomarańczowa Linia dla rodziców pijących dzieci;
- 801 889 880 - Telefon zaufania dla osób uzależnionych behawioralnie;
- 800 702 222 - Telefon wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym;
Rozmawiała Magdalena Hejna