Agata Bzdyń o przemocy domowej: Tu nie ma półśrodków. Trzeba chronić siebie

Przemoc ma różne oblicza. Czasem trudno jednoznacznie ocenić, że ktoś jest jej ofiarą. Nie widać siniaków, nie słychać wyzwisk, krzyków zza ściany. O tym, w którym miejscu najczęściej się zaczyna i jak się przed nią chronić – rozmawiamy z Agatą Bzdyń, radczynią prawną, specjalistką ds. przemocy współpracującą z Fundacją Feminoteka. 

Agata Bzdyń o przemocy domowej: Tu nie ma półśrodków. Trzeba chronić siebie

Przemoc wobec kobiet nadal jest powszechnym zjawiskiem.

Foto: Artur Szczepanski/REPORTER/ East News

- Zwykle narasta stopniowo. Zazwyczaj zaczyna się od finansów - jeśli mówimy o związkach trwałych w tzw. dobrych domach, które na zewnątrz uchodzą za wzorowe - mówi Agata Bzdyń. - Kobiety często nie są świadome, jakie mają prawa do majątku, co powinny wiedzieć o majątku rodziny, którą tworzą, jakie są małżeńskie ustroje majątkowe, w jaki sposób można je regulować - wymienia ekspertka. - Nie wiedzą, ile ich mąż zarabia, ile ma kont w banku i czy na pewno widzą cały majątek, który z nim dzielą - podkreśla.

- Chyba najczęstszym mitem jest kwestia budowy domu na czyimś gruncie. Para zawiera związek małżeński. Tuż przed ślubem - dajmy na to rodzina męża - daje mu działkę i ta wchodzi do jego majątku osobistego. Z czasem małżonkowie rozpoczynają na niej budowę domu. Przy rozstaniu okazuje się, że żona może żądać jedynie nakładów na dom, bo ten całkowicie należy do męża a ona sama nigdy nie była jego właścicielką - tłumaczy ekspertka.

Posłuchaj audycji Trójki:

Brak komunikacji i rozmowy

Wchodząc w relację, nie zawsze mamy świadomość jak chcemy, aby ona wyglądała. Nie zawsze też rozmawiamy ze sobą o swoich oczekiwaniach i potrzebach. - Do tego dochodzi przekonanie, że trzeba kogoś mieć. W konsekwencji kobiety godzą się na wiele rzeczy, nie stawiają granic, bo ich postawienie wiąże się albo z tym, że będą musiały odejść albo będzie to powodowało awantury i kolejne akty przemocy. Ich poczucie wartości drastycznie maleje - zaznacza radczyni.

- Warto podkreślić, że przemoc fizyczna w takich relacjach rzadko wygląda tak, że kobieta chodzi z podbitym okiem, w poszarpanym ubraniu. Najczęściej polega na takich drobnych rzeczach - czyli np. szarpnięciu, popchnięciu, przygnieceniu. To nie jest coś, co zostawia niesamowite siniaki, zadrapania - bo taka skrajna przemoc jest raczej marginalna. Częściej jest to seria bardzo uciążliwych, denerwujących, drobnych zachowań, które mają efekt kuli śnieżnej - tłumaczy specjalistka. - Jeśli spojrzymy na tę sytuację z boku nie mając świadomości czym jest przemoc, możemy jej nie rozpoznać. Natomiast ilość i częstotliwość tych zachowań sprawia, że ofiary odczuwają je jako bardzo nasilone. To wpływa na ich psychikę. I w pewien sposób je tresuje - podkreśla.

- Sprawcy przemocy często izolują ofiary od znajomych. Np. kobieta nie może mieć przyjaciół wśród mężczyzn, bo to jest uznawane za początek zdrady. Partner zaczyna ją śledzić, zakłada nadajnik GPS, włamuje się na pocztę elektroniczną. Robi to, aby ją sobie podporządkować - tłumaczy Agata Bzdyń. - Gdy zaczyna mu uciekać, kończą się hamulce. To jest ten newralgiczny moment - ofiara przemocy chce się uwolnić i bardzo często ryzykuje własnym życiem. Dlatego ofiary nie odchodzą, bo się boją konsekwencji - przyznaje radczyni.

"Dom dobry" pokazał czarno na białym czym jest przemoc

Po wejściu do kin filmu "Dom dobry" Wojciecha Smarzowskiego ilość telefonów na infolinii fundacji Feminoteka, zajmującej się przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet, znacząco wzrosła. Czy to znaczy, że kobiety przestają się bać mówić o tym, co się dzieje w ich domach? Czy też po obejrzeniu filmu zrozumiały, że są w relacjach przemocowych? Zdaniem Agaty Bzdyń kobiety mają świadomość, że doświadczają przemocy - czują, że w ich relacjach źle się dzieje. Potrzebują jednak, żeby ktoś im to powiedział. A film zdemaskował wiele mechanizmów, jakimi posługują się sprawcy. - Zdarzało się, że przychodziły do mnie na dyżur w Feminotece kobiety, opowiadały swoją historię i pytają: czy to jest przemoc? Wiele kobiet potrzebuje walidacji tego, co im się wydaje, bo w domu nieustająco słyszą, że im się wydaje. Ich uczucia i potrzeby są umniejszane, robi się z nich wariatki, przez to przestają sobie ufać - tłumaczy specjalistka. - Pamiętajmy, że przemoc dzieje się w czterech ścianach, bywa niewidoczna na zewnątrz. Wraz z filmem kobiety dostały "podręcznik", co jest przemocą. Konkretne przykłady, co nie jest w porządku. Bo im się na co dzień wmawia, że to jest w porządku - podkreśla ekspertka.

Pieniądze to papierek lakmusowy

- Niektóre kobiety boją się rozmawiać ze swoimi partnerami na temat tego, jak ma wyglądać ich wspólne zarządzanie pieniędzmi. Tłumaczą, że takie próby powodują wybuch agresji u partnera - mówi Agata Bzdyń i podaje przykład. - Jedna z moich klientek ma męża, który ma bardzo drogie hobby polegające na zbieraniu wartościowych przedmiotów. Potrafi wydać na nie duże pieniądze, które są ich wspólnymi pieniędzmi, bo nie mają rozdzielności majątkowej. Natomiast ona nie może nic w tej sprawie powiedzieć, chociaż zarabia dużo mniej niż on i na niej ciąży utrzymanie całego domu, czyli zapewnienie rodzinie z dwójką dzieci jedzenia, prania, sprzątania, gotowania, ubrań itd. I gdy ona mówi, że jej nie starcza i on powinien się dokładać, słyszy, że to jego pieniądze. A to nieprawda – podkreśla ekspertka. - To, że mamy osobne konta nie znaczy, że pieniądze które na to konto wpływają od naszego pracodawcy, są wyłącznie naszymi pieniędzmi. Są wspólne. Kobiety jednak tego nie wiedzą - przyznaje.

- Kwestia pieniędzy powinna zostać przegadana zanim związek nabierze rozpędu. Zazwyczaj jednak tak się nie dzieje, a z czasem finanse stają się przyczyną awantur. Pojawiają się wyzwiska, krytyczne uwagi: że źle nimi gospodarujemy, jesteśmy roszczeniowe, rozrzutne, na garnuszku i że mamy wygórowane oczekiwania - mówi specjalistka i dodaje, że ma na myśli "normalne" domy, bo dynamika domów, w których są uzależnienia, jest inna.

Gdzie szukać pomocy?

Przede wszystkim na policji, a w przypadku uszczerbku na zdrowiu - na pogotowiu. - Policja ma prawo wystawić nakaz opuszczenia lokalu przez sprawcę przemocy - nawet jeśli jest jego właścicielem - a także zakaz zbliżania się do lokalu i do ofiary. Może ustanowić zakaz kontaktowania się, zbliżania do naszego miejsca pracy, szkoły dzieci itd. I to na 14 dni. To działa natychmiast. Czyli przyjeżdżają funkcjonariusze, sprawca musi się spakować, odbierane są mu klucze do mieszkania a sam dostaje listę noclegowni dla bezdomnych jeśli nie ma się gdzie zatrzymać a nie stać go na hotel. Nie może wrócić do domu. Ofiara przemocy może wnieść do sądu cywilnego wniosek o przedłużenie nakazu i zakazu, łącznie z wnioskiem o zabezpieczenie na czas trwania postępowania, a także wniosek o nakazanie opuszczenia mieszkania przez sprawcę - tłumaczy Agata Bzdyń.

Zdarza się, że funkcjonariusze próbują łagodzić napięcie między małżonkami. - W takiej sytuacji, gdy czujemy się zagrożeni, należy się domagać swoich praw. Policjanci mają kwestionariusz oceny ryzyka zagrożenia dla życia i zdrowia osoby pokrzywdzonej i to ryzyko powinni ocenić, a nie starać się mediować, bo to nie jest ich rola - przyznaje radczyni.

- Czyny przemocowe mogą wypełniać znamiona definicji ustawy o przemocy domowej, która będzie podstawą do założenia niebieskiej karty i wszczęcia procedury monitorującej rodzinę. Zakłada ona, że poprzez monitoring, ewentualne skierowanie sprawców przemocy na terapię, sytuację w rodzinie można naprawić. Jeśli ktoś ma możliwość skorzystania z doradztwa - czy to fundacji, czy niebieskiej linii, czy interwencji kryzysowej - to warto to zrobić. W przypadku przemocy o dużym nasileniu - nie ma na to czasu. Tu nie ma półśrodków. Nie można się bać. Jedynym rozwiązaniem jest telefon na policję albo zgłoszenie do prokuratury. Trzeba chronić przede wszystkim swoje życie i zdrowie - podkreśla specjalistka.

Jeśli doświadczyłaś przemocy i potrzebujesz wsparcia, zadzwoń na bezpłatny numer:

  • 888 88 33 88 - telefon przeciwprzemocowy dla kobiet Fundacji Feminoteka;
  • 888 88 79 88 - Infolinia dla kobiet Fundacji Feminoteka w języku rosyjskim i ukraińskim;
  • 800 12 00 02 - ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia";
  • 22 635 93 92 - Telefon zaufania Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA.

Rozmawiała Magdalena Hejna