"Data, która była swego rodzaju obietnicą". Młodzi o 4 czerwca 1989 roku

W kolejną rocznicę częściowo wolnych wyborów w 1989 roku, do cyklu "Przy stole" Paulina Wilk zaprosiła Wiktorię Jędroszkowiak - założycielkę Fundacji Jutropol, Kacpra Nowickiego - działacza politycznego Wspólnego Jutra i Karola Grabiasa - filozofa i redaktora "Więzi". Cała trójka urodziła się po 1989 roku. Czym jest dla nich data "4 czerwca 1989"? 

"Data, która była swego rodzaju obietnicą". Młodzi o 4 czerwca 1989 roku

Plakaty zachęcające do głosowania na Solidarność. Zdjęcie z 4 czerwca 1989 roku

Foto: Jan Morek/PAP

4 czerwca 1989 roku to jedna z najważniejszych dat w XX-wiecznej historii Polski. To wtedy odbyły się pierwsze powojenne, częściowo wolne wybory. Były nie tylko ewenementem w realiach PRL, ale zbudowały podwaliny rzeczywistości politycznej III RP. W kolejną rocznicę tych wyborów zaprosiliśmy słuchaczy Trójki na cykl rozmów "Przy stole". Gośćmi Pauliny Wilk byli Wiktoria Jędroszkowiak z projektu Młode Głowy, założycielka Fundacji Jutropol, Kacper Nowicki, założyciel Fundacji Varia Posnania i działacz polityczny Wspólnego Jutra, a także filozof i myśliciel Karol Grabias z "Więzi".

Posłuchaj audycji Trójki:

"Jedna z pierwszych dat, która była swego rodzaju obietnicą"

W kontekście rozmowy "Przy stole" istotne jest, w którym roku urodzili się goście Trójki. Wiktoria Jędroszkowiak urodziła się w 2001 roku, Kacper Nowicki w 2002 roku, a Karol Grabias w 1991 roku. Łączą ich dwie rzeczy - wszyscy z nich urodzili się po przełomie 1989 roku i wszyscy z nich troszczą się o to, w jakim kraju żyjemy. Czy ta data - 4 czerwca 1989 roku - to dla nich zamierzchła przeszłość?

- Dla mnie - osoby urodzonej w 2001 roku - zdecydowanie jest to data historyczna. (...) Przez moją działalność społeczną mam jednak bardzo duży związek emocjonalny z Solidarnością - przyznała Wiktoria Jędroszkowiak. Dodała, że według niej 4 czerwca to "jedna z pierwszych dat, która była swego rodzaju obietnicą". - Myślę, że kolejną datą, która była obietnicą, była data dołączenia Polski do Unii Europejskiej - powiedziała. Dodała, że ważną dla niej postacią jest Jacek Kuroń. - Bardzo ciepło myślę o Jacku Kuroniu. Jak czytam jego książki, to potrafię się rozpłakać. (...) Jego wypowiedź o tym, że zamiast palić komitety, powinniśmy zakładać własne, to zdanie, które bardzo przyświeca mi w tym, co od zawsze robię - mówiła.

Jędroszkowiak podkreślała, jak ważne są oddolne inicjatywy. - Nie zastanawiałabym się - szczególnie 4 czerwca - nad tym, kto jest odpowiedzialny za to, jak jest w Polsce. (...) Zastanawiałabym się nad dwoma rzeczami. Po pierwsze: jak możemy sprawić, żeby tę sytuację zmienić i jak naciskać na każdych polityków, (...), żeby byli coraz bardziej progresywni, coraz bardziej proludzcy, propracowniczy, czyli tacy, jakich potrzebujemy  i na jakich nas stać po prostu też w kraju, który jest tak bogatym krajem już teraz i powiedzmy to otwarcie. A po drugie: zastanowiłabym się, co możemy zrobić jako obywatele i jak stworzyć przestrzeń do oddolnego zaangażowania - mówiła gościni Trójki.

"To ciekawe, że po latach patrzymy na 4 czerwca jak na dzień, który zmienił wszystko" 

Kacper Nowicki podzielił się wspomnieniami swojej babci z 1989 roku. - Babcia nigdy nie była jakoś szczególnie zaangażowana politycznie. Kiedy rozmawiałem z nią o rocznicy 4 czerwca, to powiedziała mi, że ona jako jedna z nielicznych osób w swojej klatce przyszła na te wybory. Reszta jej koleżanek nie wierzyła w to, że cokolwiek się zmieni. Myślę, że to jest dość ciekawe, że po latach patrzymy na 4 czerwca jak na dzień, który zmienił wszystko, a wtedy niekoniecznie było to w sercu każdego - mówił Nowicki. 

Gość Trójki mówił też, że teraz "trudniej jest wyobrazić sobie koniec kapitalizmu niż koniec świata". 

"Zadaję sobie pytanie, czego obietnicą był ten 4 czerwca"

Karol Grabias był dzieckiem, gdy dokonywały się zmiany transformacyjne. - Często zadaję sobie pytanie, czego obietnicą był ten 4 czerwca. Mam wrażenie, że nieporozumienia, które wiążą się z oceną tego, co się wówczas wydarzyło, wynikają z ahistorycznego projektowania wiedzy, którą mamy, a której ówcześnie nikt nie miał. Nie wszyscy byli przekonani co do tego, że zmiany będą w pełni demokratyczne. Nikt nie był przekonany, że Związek Radziecki upadnie - zwrócił uwagę Grabias. - Na pewno to była duża obietnica, ale nie tak duża, jak nam się wydaje - dodał.

- Staliśmy się ludźmi prywatnymi i mam wrażenie, że jakimś grzechem pierworodnym III RP jest to, że nie przetrwał etos pierwszej Solidarności. To znaczy, że właśnie wszelkie protesty, wszelkie formy społecznego niezadowolenia wobec tego procesu modernizacyjnego, były w publicznej przestrzeni bardzo często wyśmiewane, były nazywane roszczeniowością - uważa Grabias.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Można ją znaleźć TUTAJ.

Czytaj także:

Ewelina Kołaczek