Awantura o Berka w TK. Tumanowicz do polityków KO: wchodzicie w buty PiS
Spór o wybór Macieja Berka na sędziego TK. Politycy KO, Lewicy i Unii Centrum zarzucają głowie państwa polityczną obstrukcję oraz przekraczanie kompetencji, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, Rozwój Plus i Konfederacji argumentują, że wybrany przez Sejm kandydat nie spełnia formalnych wymogów.
"Śniadanie w Trójce"
Foto: YT/Trójka
OGLĄDAJ. "Śniadanie w Trójce". Alvin Gajadhur (Kancelaria Prezydenta), Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO), Aleksandra Leo (Unia Centrum), Krzysztof Śmiszek (Lewica), Witold Tumanowicz (Konfederacja), Piotr Uściński (Rozwój Plus)
Kancelaria Prezydenta skierowała do Marszałka Sejmu pismo, w którym pyta, czy nowo wybrany sędzia Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek ma dziesięcioletni staż radcowski, który jest wymagany do objęcia stanowiska sędziego TK.
"TK zamieniony w bunkier, w którym chronią się politycy PiS"
Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO) stwierdziła, że "nie ma żadnej podstawy prawnej, aby takiego pisma oczekiwać od Kancelarii Sejmu przez prezydenta". - Tu sytuacja jest bardzo prosta: Sejm wybiera, prezydent przyjmuje ślubowanie - to czysto ceremonialne działanie. Można nawet powiedzieć, że to trochę wstyd dla Kancelarii Prezydenta, że zamieniają ją w tym momencie w dział kadr, który każe przynosić sędziom jakieś umowy o pracę. Prezydent powinien z godnością przyjąć ślubowanie od wybranego sędziego Trybunału Konstytucyjnego - stwierdziła.
Posłanka KO uważa, że "jest w tym polityczne tło". - Z jednej strony wywoływanie tego typu sztucznych kontrowersji to próba odwrócenia uwagi od Zondacrypto i afery, która jest w tym momencie aferą PiS-u. Politycy PiS-u nie chcą się tłumaczyć ze swoich powiązań - czy to z Rosją, czy z mafią. Trybunał Konstytucyjny powinien chronić Polaków, a w tym momencie został zamieniony w bunkier, w którym politycy PiS-u chronią się przed odpowiedzialnością karną - powiedziała.
"Prezydent stosuje oczywistą obstrukcję polityczną"
Krzysztof Śmiszek (Lewica) zwrócił uwagę, że "pan sędzia Maciej Berek przedstawił zaświadczenie wydane przez Okręgową Izbę Radców Prawnych nie tylko o tym, że jest wpisany od wielu lat na listę radców prawnych, ale także są tam wymienione okresy, w których zgłosił się jako radca prawny wykonujący zawód". - Ale to naprawdę nie ma znaczenia. Dla mnie pan sędzia Berek mógłby w ogóle tego nie przedstawiać, ponieważ najważniejszą kompetencją ustrojową Sejmu jest wybieranie sędziego Trybunału. I dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której prezydent stosuje oczywistą obstrukcję polityczną, aby nie odebrać ślubowania od sędziego, który mu się po prostu nie podoba - ocenił. Polityk Lewicy podkreślił, że prezydent przekracza swoje kompetencje. - Jest wybrany sędzia i idzie do roboty, idzie do pracy w Trybunale Konstytucyjnym. Czy Sejm rości sobie jakiekolwiek prawo do tego, żeby na przykład ocenić, czy prawidłowo pan prezydent nadał tytuł profesora zwyczajnego jakiemuś naukowcowi? - pytał Śmiszek.
"Kluczowe jest faktyczne wykonywanie profesji"
Alvin Gajadhur (Kancelaria Prezydenta) tłumaczył, że "zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego musi spełniać wymóg co najmniej 10-letniego wykonywania zawodu radcy prawnego lub adwokata". - Nie wystarczy sam wpis na listę np. Okręgowej Izby Radców Prawnych - kluczowe jest faktyczne wykonywanie profesji. Tymczasem przeprowadzono już kontrole oraz skierowano zapytania poselskie, w wyniku których nawet Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przyznała, że podczas realizacji obowiązków w KPRM-ie czy we wcześniejszych instytucjach rządowych minister Berek nie wykonywał zawodu radcy prawnego - powiedział.
Gość Trójki podkreślił, że w tym wypadku "wszystkie ustawowe przesłanki muszą zostać spełnione, ponieważ prezydent nie może przyjąć ślubowania od osoby, która została powołana w sposób wadliwy". - Dlatego też prezydent czeka na stosowne wyjaśnienia. Z kolei minister Bogucki trafnie ocenił, że działania postkomunistycznego marszałka Czarzastego oraz jego prawej ręki, szefa kancelarii, pana Siwca, przypominają "Misia" Stanisława Barei. Tego typu praktyki są niedopuszczalne. Gdy ubiegamy się o jakiekolwiek stanowisko lub pracę, zawsze legitymujemy się odpowiednim doświadczeniem i składamy CV. W tym przypadku cała sytuacja jest całkowicie niezrozumiała - stwierdził.
"Do 10 lat Berkowi brakuje prawie 9 lat"
Piotr Uściński (Rozwój Plus) wskazał, że "poseł, ale również znakomity prawnik, Paweł Jabłoński, przeprowadził kontrolę poselską" w sprawie stażu pracy Macieja Berka. - Wysłał zapytania do wszystkich instytucji, w których - jak wykazał pan Berek - miał on pracować. I wszystkie te instytucje odpisały, że nie pracował u nich jako radca prawny, łącznie z Kancelarią Premiera oraz Najwyższą Izbą Kontroli. Nie pracował tam jako radca prawny. Natomiast wykonywał ten zawód w pewnym okresie, ponieważ był wpisany do rejestru działalności gospodarczej, gdzie zgłosił wykonywanie zawodu radcy prawnego. I to nie jest tak, że z wymaganych 10 lat brakuje mu miesiąca czy dwóch tygodni. Faktycznie pan Berek wykonywał w swoim życiu funkcję radcy prawnego przez nieco ponad rok. Tylko przez tyle czasu pełnił tę funkcję - do 10 lat brakuje mu prawie 9 lat. Jest to totalne niewypełnienie ważnego przepisu ustawy i niespełnienie formalnej przesłanki do tego, żeby w ogóle mógł kandydować na ten urząd. Co więcej, w druku sejmowym przedstawiono informację, że wykonuje on zawód radcy prawnego nieprzerwanie od 2001 roku, co było nieprawdą i fałszem - powiedział.
"Prezydent nie może urządzać własnego postępowania kwalifikacyjnego"
Aleksandra Leo (Unia Centrum) oceniła, że Kancelaria Prezydenta nie wskazała "żadnego konkretnego przepisu, który daje prezydentowi prawo do ponownej weryfikacji kandydata wybranego przez Sejm". - Z jednego prostego powodu: nie ma takiego - oceniła. Według posłanki "stanie na straży konstytucji - a to jest zadanie pana prezydenta - nie oznacza poprawiania jej własnymi pismami. Prezydent może oceniać politycznie kandydaturę przed wyborem, ale po wyborze, który został dokonany przez Sejm, nie może urządzać własnego postępowania kwalifikacyjnego. Prezydent nie jest drugą izbą Sejmu, nie bierze tutaj udziału w wyborze. Jego obowiązkiem prawnym jest przyjęcie ślubowania. Sejm dokonał wyboru, a prezydent powinien to ślubowanie odebrać. Karol Nawrocki po raz kolejny próbuje dopisać sobie kompetencje, których nie ma i których nie daje mu konstytucja - podkreśliła.
"Wchodzicie w buty PiS-u i robicie kolejną awanturę"
Witold Tumanowicz (Konfederacja) zaznaczył, że "oczywiście obecna większość ma prawo wybrać sędziego Trybunału Konstytucyjnego, tylko że nie może wybrać dowolnego kandydata". - Ten kandydat musi spełniać określone warunki ustawowe. Podobnie jest w przypadku wyboru na posła Rzeczypospolitej Polskiej - trzeba mieć na przykład 21 lat, żeby tym posłem zostać. Jeśli Państwowa Komisja Wyborcza przeoczyłaby to w jakiś sposób albo umyślnie zarejestrowała kandydata, który ma mniej lat i taka osoba zostałaby wybrana do Sejmu, to marszałek senior w tym wypadku nie miałby prawa przyjąć jej ślubowania. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją, w której sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie spełnia warunków ustawowych, to nie powinien tym sędzią być - powiedział.
Poseł Konfederacji przyznał natomiast, że dziwi się koalicji, "że ma tak krótką ławkę, iż nie mogła znaleźć kandydata, przy którym nie byłoby takich wątpliwości". - Dziwi mnie, że jest taki wielki upór na to, aby wchodzić w buty Prawa i Sprawiedliwości i przerzucać ludzi wprost z Kancelarii Premiera do Trybunału Konstytucyjnego. To jest właśnie psucie państwa, to jest właśnie psucie praworządności. Zresztą sprzeciwiacie się nawet swoim własnym deklaracjom, które mówiły o tym, że polityków nie będziecie wprowadzać do Trybunału Konstytucyjnego - a właśnie to robicie. Więc generalnie wchodzicie w buty PiS-u i robicie kolejną awanturę, a na tym nie korzystają Polacy, bo oni potrzebują Trybunału Konstytucyjnego, żeby sprawdzał zgodność ustaw z konstytucją - powiedział.
- Mafia Zondacrypto i "kupowanie ustaw". Wrzosek: Ziobro musiał to wiedzieć
- Sikorski apeluje do Nawrockiego. Przydacz odpowiada i wskazuje na Tuska
- Tusk pokazał nowy sondaż. "Takiej przewagi nad PiS jeszcze nie było"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak