"Gruppa. Buntownicy sztuki" Borysław Czyżak o swojej nowej książce

- To jest szczere do bólu i to jest sztuka, która mówi nie tylko o sprawach politycznych czy jakimś buncie wobec państwa. To jest sztuka, która mówi o miłości, buncie, przyjaźni, niezgodzie na zło i głupstwa, które się na świecie dzieją. I to jest bardzo uniwersalne - zaznacza Borysław Czyżak mówiąc o formacji Gruppa. Jej również poświęcił swoją najnowszą książkę, o której opowiedział w audycji "Plik Tekstowy".

"Gruppa. Buntownicy sztuki" Borysław Czyżak o swojej nowej książce

Otwarcie wystawy "Oj, dobrze już" grupy artystycznej Gruppa w galerii Propaganda w Warszawie

Foto: Mariusz Gaczynski/East News

Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak - szóstka studentów i absolwentów warszawskiej ASP - postanowili tworzyć razem i odpowiedzieć na brutalność politycznej rzeczywistości dziką, bezczelną sztuką. Stworzona przez nich Gruppa nabierała energii w czasie karnawału Solidarności, by wybuchnąć w stanie wojennym. Jej też, zaczynając od narodzin, przez rozkwit i rozpad do swoistego renesansu, przyjrzał się Borysław Czyżak.

Posłuchaj audycji Trójki

Opowiedzieć i przywrócić pamięć

Nowa książka rozmówcy Maxa Cegielskiego to całościowe spojrzenie na fenomen Gruppy i opowieść o różnicach między przedstawicielami formacji, ale też przypomnienie działalności jej mniej znanych członków. - Bardzo chcę przywrócić pamięć o postaci świetnej malarki Małgorzaty Rittersschild, do dziś aktywnej i mającej bardzo dobre wystawy. Wystawiała ona z tym środowiskiem od mniej więcej 1983 do 1985 roku. Wydaje mi się, że jej obecność na tych wystawach, czy Macieja Wilskiego i Ewy Piechowskiej, pokazywało, że to było środowisko dużo bardziej różnorodne i szersze. I tak do końca nie wiemy kiedy to wszystko się zaczęło ani skończyło - tłumaczy gość "Pliku Tekstowego".

- Oczywiście jest tak, że mamy tę jak to mówimy kanoniczną szóstkę klasyków, którą złączyły przede wszystkim te akcje performatywne, ale to środowisko było szersze. Chciałbym powiedzieć również o postaci Ewy Piechowskiej; również przy temacie zina "Oj dobrze już" (tworzonego przez Gruppę - red.). Tam niektóre jej obrazki, malowane ręcznie, są oryginalne i wpięte w te oryginalne zeszyty, więc można je w bibliotekach zobaczyć. Niektóre jej krótkie teksty też tam są - zwraca uwagę Borysław Czyżak. - Była bardzo zapaloną artystką, to było dla niej bardzo ważne. Słyszałem historie jak dostawała trochę papieru w sekretariacie czy dziekanacie i malowała z wielkim zapałem. Jej prace właściwie nie istnieją na rynku. 

Autor książki dodaje, że obecność Ewy Piechowskiej czy Małgorzaty Rittersschild w tym środowisku, pokazywała otwartość twórców Gruppy na taką sztukę nieprofesjonalną. - Ich fascynowało, że jest ktoś kto nie jest akademicko wykształcony; kto myśli inaczej, a jednocześnie tak ważna dla niej jest sztuka - zaznacza autor.

Kamil Kucharski