"Los z niej zadrwił". O Annie Bilińskiej w "Brakującej połowie dziejów"

W "Brakującej połowie dziejów" gościnią Anny Kowalczyk była Małgorzata Ziewiecka - autorka biografii "Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej". - Urodziła się w czasach, kiedy kobiety nie miały lekko, gdy chciały studiować i uczyć się na państwowych uczelniach. Ona zamarzyła o tym, by zostać sławną malarką i robiła wszystko, żeby tego dokonać - opowiadała Ziewiecka.

"Los z niej zadrwił". O Annie Bilińskiej w "Brakującej połowie dziejów"

"Autoportret" Anny Bilińskiej na wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie (2021)

Foto: Tomasz Gzell/PAP

Anna Bilińska jest jedną z najważniejszych polskich malarek XIX wieku. Jest uważana za pierwszą polską malarkę, która jeszcze za życia osiągnęła międzynarodowe uznanie. O artystce opowiedziała w "Brakującej połowie dziejów" Małgorzata Ziewiecka - autorka biografii "Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej".

Posłuchaj audycji Trójki:

Anna Bilińska - pierwsza polska malarka z międzynarodowym uznaniem

Główną domeną twórczości Anny Bilińskiej było realistyczne malarstwo portretowe. Tworzyła także sceny rodzajowe, studia postaci w kostiumach, martwe natury, pejzaże. Posługiwała się techniką olejną, węglem, pastelem, akwarelą. - Urodziła się w czasach, kiedy kobiety nie miały lekko, gdy chciały studiować i uczyć się na państwowych uczelniach. Ona zamarzyła o tym, by zostać sławną malarką i robiła wszystko, żeby tego dokonać - opowiadała Ziewiecka w rozmowie z Anną Kowalczyk.

Bilińska zaczęła malować w Warszawie, dokąd przybyła w 1875 roku. Uczyła się w pracowni Wojciecha Gersona, prowadzącego kursy malarstwa dla kobiet. Pracowała także samodzielnie, we własnym atelier, malowała portrety, aby zasilić skromny budżet rodziny. Przełomem w jej karierze była podróż do północnych Włoch, którą odbyła w 1882 roku na zaproszenie swojej przyjaciółki Klementyny Krassowskiej. Zwiedzając galerie, muzea i zabytki europejskich miast, rozwinęła się jako artystka. Po powrocie podjęła decyzję o wyjeździe na studia do Paryża. We Francji Bilińska wstąpiła do prywatnej uczelni Académie Julian, prowadzącej pracownie dla kobiet.

Ziewiecka: "Autoportret" przyniósł Bilińskiej ogromną sławę

- Anna Bilińska w dość krótkim czasie osiągnęła to, po co tam przyjechała. W 1889 roku, gdy w Paryżu była światowa wystawa, kiedy odsłonięto Wieżę Eiffla, Anna Bilińska otrzymała srebrny medal za "Autoportret". Ten "Autoportret" przyniósł jej ogromną sławę. Jej portrety, które wykonywała na zlecenie, trafiły za ocean, były w Europie. Gdy "Autoportret" pojawił się w Krakowie, mówiono, że zakasowała nawet Matejkę - mówiła Małgorzata Ziewiecka w "Brakującej połowie dziejów".


- "Autoportret" jest czymś wyjątkowym w historii sztuki, ale też wyjątkowym na czasy, w którym powstał. Powstał w czasach, gdy kobiety nie wychodziły bez czepca, bez kapelusza. Musiały być pięknie ubrane, uczesane, a na portrecie widzimy kobietę nieuczesaną. Taką, która oderwała się od sztalugi albo właśnie przed nią usiadła - zwracała uwagę Ziewiecka. - Ten obraz jest wspaniały w wymowie, jest bardzo uniwersalny. Nawiązuje do czasów, w których żyła Bilińska, a jednocześnie pokazuje tajemnicę jej twórczości, jej siły, jej życia - dodała rozmówczyni Anny Kowalczyk.

Bilińska musiała zmierzyć się z wieloma trudnościami - złą sytuacją materialną i żałobą po śmierci bliskich. W krótkim czasie straciła ojca, narzeczonego i przyjaciółkę. Mimo to z determinacją realizowała swoje plany. - Los z niej zadrwił, gdy stanęła u progu sławy. Wydarzyło się coś chyba najgorszego dla artystki i malarki. Najpierw dłoń odmówiła posłuszeństwa, (...) Anna miała problemy z sercem. Doskonale wiedziała, że ma te problemy, ale harowała dniami i nocami, by osiągnąć to, po co przyjechała do Paryża - mówiła autorka książki "Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej".

Ewelina Kołaczek