Wielka przyjaciółka dzieci i ich praw. Historia Eglantyne Jebb

W Dzień Dziecka Anna Kowalczyk w audycji "Brakująca Połowa Dziejów" przypomniała historię wielkiej przyjaciółki dzieci i jednej z pierwszych osób, które dostrzegły w dzieciach ludzi   twórczyni inicjatywy Save the Children, Eglantyne Jebb.

Wielka przyjaciółka dzieci i ich praw. Historia Eglantyne Jebb

O Eglantyne Jebb w "Brakującej Połowie Dziejów".

Foto: Domena publiczna

Eglantyne Jebb była jedną z najważniejszych postaci w historii walki o prawa dzieci. O autorce pierwszego międzynarodowego dokumentu poświęconego prawom dziecka i założycielce Save the Children Anna Kowalczyk opowiedziała z okazji Dnia Dziecka w audycji "Brakująca Połowa Dziejów".

Przyjaciółka dzieci i ich praw

- Pierwszego czerwca dzieci dostają balony, życzenia i prezenty. Ale zanim Dzień Dziecka stał się świętem, ktoś musiał powiedzieć rzecz dotąd nieoczywistą: że dziecko nie jest własnością rodziny ani państwa. Że nie istnieje po to, aby je wychowywać, formować i poświęcać dla przyszłości, bo ma swoje prawa. Tu i teraz. Tą osobą była Eglantyne Jebb – Brytyjka z dobrego domu, reformatorka społeczna, założycielka Save the Children i autorka dokumentu, który w 1924 roku Liga Narodów przyjęła jako Genewską Deklarację Praw Dziecka - opowiadała Anna Kowalczyk.

W świecie, w którym dorastała Jebb, dzieciństwo w ogromnym stopniu zależało od pochodzenia i pozycji społecznej. Sama nie była przedstawiana jako osoba sentymentalnie zapatrzona w dzieci, ale właśnie dlatego potrafiła dostrzec problem, który wielu dorosłych wolało ignorować.

- Urodziła się w 1876 roku w Shropshire, w świecie, w którym dzieciństwo bardzo zależało od klasy społecznej. Jedne dzieci miały swoje pokoje, książki i guwernantki, inne niekończącą się pracę, głód i ulicę. Jebb nie była sentymentalną miłośniczką dzieci - biografowie podkreślają, że patrzyła na nie bardziej jak na grupę ludzi pozbawioną głosu niż na idealizowane symbole niewinności. Może dlatego dojrzała problem, którego tak wielu nie chciało widzieć - mówi prowadząca "Brakującej Połowy Dziejów".

Po zakończeniu I wojny światowej Europa mierzyła się z biedą, głodem i skutkami konfliktu, które szczególnie mocno uderzały w najmłodszych.

- Po I wojnie światowej Europa była kontynentem głodnych dzieci. Zwłaszcza w krajach pokonanych - w Austrii, Niemczech i na Węgrzech blokady gospodarcze i powojenna bieda dotykały głównie najmłodszych. Większość Brytyjczyków nie miała współczucia dla dzieci dawnych wrogów. Eglantyne Jebb uważała jednak, że głód wywołuje cierpienie tak samo, bez względu na narodowość - mówi Kowalczyk.

W 1919 roku Jebb zaczęła publicznie upominać się o dzieci, co szybko doprowadziło ją do konfliktu z prawem. Paradoksalnie to właśnie proces stał się jednym z najważniejszych momentów w narodzinach ruchu pomocy najmłodszym.

- W 1919 roku została aresztowana na londyńskim Trafalgar Square za rozdawanie ulotek przedstawiających wychudzone niemieckie i austriackie dzieci. Oskarżano ją o podważanie polityki rządu i wzbudzanie niechęci wobec władz. Stanęła przed sądem i została skazana na grzywnę w wysokości 5 funtów. Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego - jej argumenty zrobiły tak duże wrażenie na prokuratorze, że po zakończeniu procesu sam przekazał pieniądze na opłacenie grzywny. Jebb przeznaczyła je na fundusz pomocy dzieciom. Z tej inicjatywy narodziła się organizacja Save the Children – mówi prowadząca audycji.

Proces nie zatrzymał Jebb. Przeciwnie - stał się początkiem międzynarodowego zaangażowania, które przekraczało podziały polityczne i narodowe.

- Zamiast wycofać się z aktywności publicznej, Jebb zamieniła swój proces w początek międzynarodowego ruchu pomocy dzieciom. Był to moment przełomowy - wsparcie przekroczyło granice ściśle separujące zwycięzców od przegranych. Dziecko niemieckie czy austriackie miało nie być karane za decyzje cesarzy, generałów i ministrów. Jebb zrozumiała coś, czego polityka czasem nie chce zrozumieć - wojny kończą się traktatami, ale dla dzieci trwają jeszcze długo. W niedożywieniu, chorobie i biedzie - mówi Anna Kowalczyk.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Twórczyni pierwszego dokumentu na rzecz praw dziecka

- Kolejną zmianę zapoczątkowała kilka lat później. Jebb przygotowała krótki tekst, który w 1924 roku Liga Narodów przyjęła jako Deklarację Praw Dziecka. Był to pierwszy międzynarodowy dokument poświęcony prawom najmłodszych. Mówił, że dziecko ma otrzymać środki potrzebne do rozwoju, że głodne ma być nakarmione, chore leczone, a osierocone otoczone opieką. Że w czasie klęski powinno otrzymać pomoc jako pierwsze i być chronione przed wyzyskiem. Brzmi tak prosto, że dzisiaj aż banalnie. Ale właśnie w tym tkwiła siła tej deklaracji. Prawa dziecka nie zaczęły się od wielkiej teorii, zaczęły się od uznania, że dziecko jest człowiekiem. Nie miniaturowym dorosłym, nie tanią siłą roboczą, nie przyszłym żołnierzem – człowiekiem, który ze względu na swoją zależność wymaga szczególnej ochrony - mówi Anna Kowalczyk.

Jebb zmarła kilka lat później, ale jej praca i myśl stały się fundamentem kolejnych dokumentów, które kształtowały współczesne rozumienie praw dziecka.

- Eglantyne Jebb zmarła w 1928 roku w Genewie, mając zaledwie 52 lata. Ale jej myśl przetrwała. Deklaracja z 1924 roku stała się jednym z fundamentów późniejszej Deklaracji Praw Dziecka ONZ z 1959 roku i Konwencji o Prawach Dziecka z 1989 roku. Dlatego 1 czerwca warto wspomnieć Eglantyne Jebb, kobietę, która potraktowała dzieciństwo poważnie. Bo Dzień Dziecka nie służy tylko temu, żeby dzieciom było miło – ma przypominać dorosłym, że każde dziecko ma prawo nie być głodne, nie być przestraszone, nie być bite ani wykorzystywane w imię cudzych interesów. I właśnie tę rewolucyjną myśl przed 100 laty przyniosła światu Eglantyne Jebb – puentuje prowadząca "Brakującej Połowy Dziejów".

Mateusz Wysokiński