Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu. Żywno: trzeba się uzbroić w cierpliwość
Opozycja krytykuje rząd za brak zorganizowanej akcji ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. - Nie pociągniemy w powietrze lotników ani nie puścimy w powietrze samolotem ludzi, jeżeli grozi potencjalne zestrzelenie - powiedział wicemarszałek Senatu Maciej Żywno (Polska 2050) w "Bez Uników".
Maciej Żywno
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Polskie władze przygotowują się do ewentualnej ewakuacji turystów z Bliskiego Wschodu
- Opozycja zarzuca rządowi brak wsparcia dla osób, które nie mogą wrócić do kraju
- - Niestety trzeba się tu uzbroić w cierpliwość - mówił Maciej Żywno
OGLĄDAJ. Maciej Żywno w "Bez Uników"
Polskie władze przygotowują się do ewentualnej ewakuacji turystów z Bliskiego Wschodu. W gotowości czeka rządowa flota samolotów. W systemie Odyseusz zarejestrowało się 10 tysięcy polskich obywateli przebywających w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Loty powrotne starają się też organizować biura podróży, które wysłały w ten region turystów. W najbliższych godzinach ma dojść do ewakuacji medycznej. Do tej pory ewakuowano ponad 480 osób z terenów bezpośrednio zagrożonych działaniami wojennymi, czyli z Izraela, Jordanii i Libanu. Cztery kraje poprosiły Unię o pomoc w sprowadzeniu swoich obywateli z Bliskiego Wschodu. To Włochy, Słowacja, Austria i Rumunia. Działania polskiego rządu krytykuje opozycja.
- Wszystkie kraje reagują w ten sposób, w jaki mogą w sytuacji nagłej wojny - powiedział Maciej Żywno. Wskazał, że odwet Iranu spowodował zablokowanie wielu lotów również w krajach, które nie są objęte działaniami wojennymi, ale przestrzeń powietrzna jest zagrożona. Jak mówił, tego nie przewidziały nawet Stany Zjednoczone.
Trzeba się uzbroić w cierpliwość
- Zawsze trzeba mieć świadomość, że w czasie wojny ta cierpliwość i działanie musi opierać się na pewnej logice - wskazał. Podkreślił, że nie wyśle się samolotów, kiedy trwają działania wojenne. Zauważył, że kiedy jest możliwość, samoloty odlatują i "poszczególne osoby, także Polacy, wracają do kraju". - Niestety trzeba się tu uzbroić w cierpliwość - tłumaczył. - Nie pociągniemy w powietrze lotników ani nie puścimy w powietrze samolotem ludzi, jeżeli grozi potencjalne zestrzelenie - dodał.
Pytany, czy przebywający w ZEA Polacy, mogą liczyć na to, że będą ewakuowani przez rząd, Żywno odparł, że "minister spraw zagranicznych i rząd zdecydowanie potwierdza, że takie wsparcie będzie udzielane". - Ważne jest również to, żeby teraz nikt tam się nie wybierał, bo mimo ostrzeżeń część naszych rodaków jednak wybrała się w te niebezpieczne regiony - dodał. Zastrzegł, że to "nie umniejsza potrzebie pomocy we wsparciu w ich powrocie".
Zakazane wycieczki
Prowadząca zwróciła uwagę, że już po wybuchu wojny, biura podróży nadal oferował wyjazdy w tamten region. Pytała, czy taka praktyka nie powinna być zakazana. - Wydaje się, że to jest warte rozważenia, wręcz legislacyjnego - powiedział Maciej Żywno. Przyznał, że słyszał o atrakcyjnych cenowo wycieczkach do Omanu i wyraził zrozumienie, że część osób skusiła się na egzotyczny wyjazd. - Ale okazuje się, że to są jednak miejsca dosyć niebezpieczne i potem jak coś się dzieje, to mimo obowiązku biura podróży, ono też ma swoje ograniczone możliwości ściągnięcia Polaków z trudnego miejsca, ten ciężar przerzuca się na państwo - stwierdził.
- Wydaje się, że z punktu widzenia bezpieczeństwa trzeba byłoby zastanowić się, czy w obrębie prawa polskiego, czy jego zmiany, mamy możliwość ingerowania w organizację przez polskie biura turystyczne wycieczek, w miejsca, które są przez nasz rząd określany jako niebezpieczne - dodał. Wyjazdy w niebezpieczne regiony mimo ostrzeżeń MSZ, porównał do wyjścia w Tatry w ciężkich warunkach. - Kiedy jest zagrożenie lawinowe 4 stopnia i TOPR, i GOPR jasno mówi "nie idźcie, bo grozi śmiercią", a ludzie idą i oczekują ratunku - wskazał.
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Filip Ciszewski