PiS chce głowy szefa MSWiA. Kierwiński: to znaczy, że dobrze wykonuję swoją pracę
Po serii fałszywych alarmów PiS chce odwołania szefa MSWiA. Marcin Kierwiński wyjaśnił w "Bez Uników", że prawdziwym powodem są rozliczenia rządów tej partii, którymi się zajmuje. Przyznał, że krytykę ze strony opozycji odbiera jako wyraz dobrze wykonywanej pracy.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński gościem Renaty Grochal
Foto: YT/Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Marcin Kierwiński uważa, że ewentualny wniosek o wotum nieufności wobec niego będzie dobrą okazją, żeby pokazać, ile zmieniło się w MSWiA względem czasów PiS
- Minister przyznał, że śledztwo ws. fałszywych alarmów jest rozwojowe
- Przekazał, że tego typu zdarzenia będą się jednak powtarzać, bo z powodu "histerii prawicy" wokół tej sprawy, mogą znaleźć się naśladowcy
Już sześć osób - w tym adwokata Macieja Z. - zatrzymano w związku z fałszywymi alarmami. Marcin Kierwiński powiedział w "Bez Uników", że prawnika na razie nie łączy z pozostałymi osobami, które są już w rękach policji. Przyznał natomiast, że wywoływał on fałszywe alarmy oraz kierował groźby karalne do ważnych osób w państwie. - Z całą pewnością jego zatrzymanie jest pokłosiem bardzo intensywnego śledztwa, które w obszarze fałszywych alarmów prowadzi policja i CBZC. To jest śledztwo nadal rozwojowe. Ile grup parających się tego typu przestępstwami jest? Kto z kim jest zlinkowany? Na to odpowiedzą najbliższe dni, praca prokuratorów i śledczych - wyjaśnił.
"Politycy prawicy rozpętali histerię"
Szef MSWiA przekonywał, że wokół pracy służb w związku z fałszywymi alarmami powinna być cisza, żeby mogły spokojnie i skutecznie działać. Tłumaczył, że nie wolno "nakręcać spirali", bo dzięki temu mogą znaleźć się "kolejne osoby, które chcą w łatwy sposób zyskać fejm w swoim środowisku". - Histeria, którą rozpętali politycy prawicowi na pewno będzie nakręcać tą sytuację. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - stwierdził. Według Kierwińskiego fałszywe alarmy mogą się powtarzać. - Jestem tu pesymistą - powiedział.
Minister podkreślił, że jedyne, co można zrobić, to "twardo reagować, pokazywać, że państwo w tej sprawie będzie działać i złapie każdego, kto dopuszcza się tego typu sygnałów". Kierwiński uważa, że "służby - w odróżnieniu od czasów PiS - reagują bardzo twardo i zdecydowanie".
"Mówili, że mi tego nie zapomną"
Gość Renaty Grochal skomentował zapowiedź wniosku PiS o jego odwołanie. Politycy opozycji zarzucają szefowi MSWiA, że nie panuje nad służbami. - Im bardziej krytykuje mnie PiS, tym bardziej jestem zadowolony z roboty, którą wykonuję. Trudno, żeby politycy PiS-u szczególną miłością do mnie pałali, skoro podjąłem się procesu rozliczania po PiS. Jestem jednym z tych ministrów, którzy mają przecież wpływ na ten proces rozliczenia. Nadzorowałem policję, która decydowała, żeby - zgodnie z wyrokiem polskiego sądu - zatrzymać dwóch zbiegów, którzy chowali się w Pałacu Prezydenckim. Przecież wtedy wszyscy politycy PiS-u mówili mi, że mi tego nie zapomną - tłumaczył.
Kierwiński uważa, że wniosek PiS o wotum nieufności "będzie doskonałą okazją, żeby pokazać, ile w MSW się zmieniło". - Względem tego bałaganu, który zastaliśmy mamy naprawdę realne osiągnięcie. Nie mówię tylko o swojej pracy, tylko pracy moich zastępców, całego resortu, także pana ministra Tomasza Siemoniaka, który przez rok niemal kierował tym resortem. To jest konsekwencja w działaniu, którą realizuje ten rząd - stwierdził w "Bez Uników".
OGLĄDAJ. Marcin Kierwiński (MSWiA) gościem Renaty Grochal
- Patryk Jaki może stracić immunitet. Wniosek trafił do Parlamentu Europejskiego
- Szpieg w zakładach zbrojeniowych Mesko? "Rosjan mogły interesować polskie Pioruny"
- Były ambasador Polski zwrócił odznaczenie od Zełenskiego po decyzji o UPA
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak