"Wielka niesprawiedliwość, która mnie poruszyła". Karin Lednická w Trójce
Karin Lednická była bohaterką najnowszego wydania auycji "Wszystkie Książki Świata". W rozmowie z Michałem Nogasiem opowiedziała o swojej trylogii "Krzywy kocioł", o Śląsku Cieszyńskim i Starej Karwinie. W audycji retransmitowaliśmy spotkanie, które odbyło się w Teatrze Starym w Lublinie w ramach cyklu "Wszystkie ksiązki Europy".
"Wielka niesprawiedliwość, która mnie poruszyła". Karin Lednická w Trójce
Foto: PAP/CTK
Czeska pisarka i tłumaczka Karin Lednická, autorka trylogii "Krzywy kościół" poświęconej Śląskowi Cieszyńskiemu, była bohaterką "Wszystkich Książek Świata". W trakcie niedzielnej audycji Michała Nogasia przedstawiliśmy retransmisję spotkania, które odbyło się w Teatrze Starym w Lublinie w ramach cyklu „Wszystkie książki Europy”. W rozmowie z Michałem Nogasiem na antenie Trójki opowiedziała o tym, dlaczego skupiła się na historii Starej Karwiny oraz z jakich powodów zdecydowała się napisać powieść na ten temat.
Karin Lednická w Trójce. O trylogii „Krzywy kościół”
Jak mówi autorka, impulsem do pracy nad książką była jej osobista więź z miejscem, które przestało istnieć. Początkowo planowała napisać opowiadanie, jednak z czasem projekt rozrósł się do formy powieściowej.
- Ja z tego miejsca pochodzę. Stara Karwina to miasto, które było, a którego już nie ma, to widziałam jego szczątki, w zaniku. Zawsze gdy przejeżdżałam obok, to miejsce mnie fascynowało. (...) Pomysł, by napisać o tym miejscu najpierw opowiadanie, pojawił się później, gdy moje dzieci podrosły na tyle, że mogłam sobie pozwolić na powrót do pisania. Najpierw chciałam napisać opowiadanie, a gdy zrobiłam research, okazało się, że tego materiału jest tak dużo, że opowiadanie to zdecydowanie za mało, a to materiał na powieść – mówi Karin Lednická.
Autorka podkreśla, że proces pisania przebiegał na dwóch poziomach.
- To się odbyło na dwóch poziomach, świadomym i podświadomym. Ten pierwszy to była świadoma decyzja, że mam taką potrzebę twórczą, żeby opisać tę historię. Bo coś tak ogromnego i o zasadniczym znaczeniu dla wielu ludzi nie powinno być zapomniane i to była świadoma decyzja, że ja to opiszę, skoro nie zrobił tego nikt inny. Ten poziom podświadomy narastał w trakcie pisania. Pisałam osiem lat tę książkę i dopiero pod sam koniec uświadomiłam sobie, że jest we mnie podświadoma potrzeba, żeby opisać tę historię, żeby obronić historię własnej rodziny, moich ludzi. To jest historia moich dziadków, rodziny, historia miejsca, z którego się wywodzę. Ta potrzeba narastała we mnie do takiego poziomu obsesji. Nie zgadzam się na to, żeby historia osób mi bliskich i miejsc mi bliskich była zapomniana - mówi autorka.
Posłuchaj audycji w Trójce:
Dlaczego wcześniej nie powstała książka o Starej Karwinie?
Zdaniem Lednickiej przez długie lata brakowało społecznej i politycznej przestrzeni do opowiedzenia tej historii.
- Ja myślę, że powód był taki, że w społeczeństwie nie było takiej woli, takiej potrzeby, aby tę historię opisywać. Ten teren przechodził bardzo intensywny, chaotyczny rozwój od XIX wieku. Tam się mnóstwo działo. Wyszła zaledwie jedna książka, którą napisała jedna z osób stamtąd, Gustaw Morcinek, i ta jego książka nie została przełożona na język czeski. Po II wojnie światowej nastąpiła kolejna faza chaotycznego rozwoju, na innych zasadach. Wtedy sporo się pisało, pisało się też literaturę regionalną, ale temat Starej Karwiny i tego, co się z nią stało, nie pasował do etosu epoki, do wytycznych, według których trzeba było pisać. A potem miasto zniknęło. Stara Karwina zniknęła z powierzchni ziemi, a z nią jej historia. To wielka niesprawiedliwość, która mnie poruszyła i zmotywowała do pisania - mówi pisarka.
Autorka wskazuje także na rolę komunistycznej cenzury.
- Dodam jedną ważną rzecz: fakt zniknięcia Starej Karwiny z powierzchni ziemi związany jest z nadejściem władz komunistycznych i decyzją o tym, żeby poświęcić to miasto na rzecz wydobycia węgla zapadłą w 1949 roku. To była decyzja władz komunistycznych i przyczyna, o której nie można było mówić przez następnych czterdzieści lat. - mówi Karin Lednická.
Mateusz Wysokiński