"Kiedy tkwimy w automatyzmie tracimy możliwości". Samanta Schweblin w Trójce

amanta Schweblin była gościnią Trójki. Argentyńska twórczyni, autorka zbioru opowiadań "Ptaki", rozmawiała z Michałem Nogasiem w audycji "Wszystkie książki świata" o swojej twórczości, między innymi o zbiorze opowiadań "Siedem pustych domów".

"Kiedy tkwimy w automatyzmie tracimy możliwości". Samanta Schweblin w Trójce

Samanta Schweblin w Trójce.

Foto: PAP/EFE

Argentyńska królowa opowiadań, Samanta Schweblin, była gościnią audycji "Wszystkie książki świata" w Radiowej Trójce. W rozmowie z Michałem Nogasiem pisarka opowiadała m.in. o swoim zbiorze opowiadań "Siedem pustych domów". Autorka mówiła o tym, skąd biorą się jej historie, dlaczego „puste domy” są tylko pozornie puste.

Samanta Schweblin o „Siedmiu pustych domach”

Jak mówi autorka w rozmowie z Michałem Nogasiem, prace nad książką rozpoczęły się w okresie jej przeprowadzki do Niemiec, a w samym tomie wyraźnie obecna jest tęsknota za Buenos Aires.

- Prace nad tą książką zaczęłam na kilka miesięcy przed tym, jak przeprowadziłam się z Buenos Aires do Berlina. Był to szczególny moment – dostałam stypendium i myślałam, że przeprowadzam się do Niemiec tylko na rok. W książce można znaleźć wiele pudeł, toreb i kartonów przenoszonych z miejsca w miejsce oraz ludzi gubiących swoje rzeczy. Powinni móc je odnaleźć, lecz nie mogą. To pierwsza książka, w której przyglądam się stolicy Argentyny – to tutaj pojawiły się nazwy ulic miasta i mate, napoju, który zwykle pijemy. To książka, w której widać nostalgię za Buenos Aires, za którym bardzo tęskniłam. Nie ma tego w moich poprzednich książkach. Tęsknię za Buenos Aires, ale myślę, że nigdy wcześniej nie patrzyłam na to miasto z taką uwagą i ciekawością. (…) Tęsknię za wychodzeniem na miasto w nocy, gdy księgarnie są nadal otwarte, a powietrze jest tak bardzo ciepłe. W środku lata da się to bardzo mocno poczuć. Tęsknię za bardzo konkretnymi rzeczami, które reprezentują to miasto = mówi Schweblin.

Jak podkreśla pisarka, klimat Buenos Aires bardzo wyraźnie zaznacza się w samych opowiadaniach.

- To bardzo wyjątkowe miejsce, bo dorastałam na przedmieściach – w Hurlingham, nie w samej stolicy. Hurlingham zostało w pewnym momencie wchłonięte przez Buenos Aires. To była dziwna granica między wsią a miastem. W jednym rogu osiedla, na którym mieszkałam, można było zobaczyć zagrody z końmi i kurczakami, a w drugim znajdował się niezwykle nowoczesny budynek z aptekami, licznymi alejkami i pięknym oświetleniem. Była to więc bardzo szczególna mieszanka dwóch światów, co moim zdaniem bardzo dobrze widać w treści książki. Mamy w niej stolicę i przedmieścia oraz łączące je drogi. Myślę, że wyraźnie zaznacza się to w opowiadaniach - tłumaczy autorka.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Dlaczego "puste domy" ?

Samanta Schweblin w rozmowie z Michałem Nogasiem szczegółowo wyjaśniła znaczenie tytułu zbioru.

- Myślę, że domy potrafią być niezwykle sztywnymi konstrukcjami. To struktury, w których poruszamy się przez długie lata. Zawsze niepokoi mnie moment, kiedy wstaję w nocy, idę do łazienki bez włączania światła, odkręcam kran, nalewam sobie wody i piję ją całkowicie automatycznie. Kiedy tkwimy w automatyzmie, tracimy pewne możliwości, a może nawet idee. Flaubert pytał, jakimi stworzeniami jesteśmy jako ludzie, skoro przyszliśmy na świat, by nocą patrzeć na gwiazdy, a uwięziliśmy się w domach. Może dlatego książka nosi tytuł „Siedem pustych domów”, bo w tych siedmiu opowiadaniach bohaterowie muszą wyjść z domu, żeby rozwiązać swoje problemy. Bo rozwiązanie jest niemożliwe, kiedy tkwisz w miejscu i poruszasz się tą samą drogą, którą pokonujesz rok po roku. Domy są więc puste, bo bohaterowie próbują znaleźć wyjście ze swoich problemów –-mówi Schweblin.

Resztę rozmowy można znaleźć tutaj.

Mateusz Wysokiński