Postanowienia noworoczne? Ewolucja, nie rewolucja - mówi psycholog Sławomir Prusakowski

Koniec roku to tradycyjnie czas podsumowań i wyznaczania nowych celów. Często także kreowania lepszej wizji nas samych. Zdarza się jednak, że zbyt wysoko stawiamy sobie poprzeczkę i nie jesteśmy w stanie sprostać własnym oczekiwaniom. O tym, jak postawić sobie cele mądrze i jak nie zgubić motywacji, rozmawiamy ze Sławomirem Prusakowskim, psychologiem, ekspertem Uniwersytetu SWPS.

Postanowienia noworoczne? Ewolucja, nie rewolucja - mówi psycholog Sławomir Prusakowski

Sławomir Prusakowski, psycholog.

Foto: Tomasz Zawadowski/ Arch. prywatne specjalisty

- Kiedy kończymy jakiś etap, zazwyczaj przyglądamy się temu jak poszło, co nam się udało. Ale także, czego nie osiągnęliśmy, mimo że planowaliśmy i dlaczego oraz co chcemy osiągnąć w przyszłości - mówi Sławomir Prusakowski, psycholog i dodaje, że Nowy Rok jest dla wielu osób takim symbolicznym końcem i początkiem, czasem refleksji.

Posłuchaj audycji Trójki:

Krowy trzeba wydoić - mówi o (braku) motywacji psycholog Sławomir Prusakowski

- Człowiek rozwija się dlatego, że wyznacza sobie cele, a potem dąży do ich realizacji - podkreśla specjalista. To, co zdaniem psychologa jest kluczowe, to skala tych dążeń i tempo zmiany. Zdarza się, że założenia są przesadzone, albo jest ich za dużo i przez to stają się nieosiągalne. - Często mamy poczucie, że natychmiast musimy coś osiągnąć. Nie zastanawiamy się natomiast dlaczego tak, a nie inaczej się stało i ile teraz realnie zajmie nam czasu dojście do poszczególnych etapów zmiany - mówi psycholog.

Widać to na siłowniach. Starzy bywalcy żartują sobie, że w styczniu nie ma gdzie szpilki wcisnąć, ale w lutym robi się luźno. Dlaczego postanowienia noworoczne dotyczące m.in. zadbania o formę dla części osób kończą się porażką już po kilku tygodniach?

- Moim zdaniem, to kwestia rozumienia czym jest motywacja - uważa Sławomir Prusakowski. - Wiele osób mówi - nie mam motywacji. Wiem, co mam zrobić, ale nie umiem znaleźć w sobie takiego przekonania czy siły, żeby wstać i to zrobić. I mają w sobie takie magiczne myślenie, że jeżeli będą bardzo chcieli, to pewnego dnia zaświeci słońce, zagra muzyka i wszystko będzie sprzyjało ich zmianie. A najczęściej to tak nie działa - tłumaczy ekspert. - Zwykle, gdy zaczynamy coś nowego, musimy sobie sami zbudować motywację. Ona jest jak mięsień. Jak zaczynamy treningi na siłowni, to nikt nie oczekuje, że będziemy od razu podnosić nie wiadomo jakie ciężary. A my mówimy sobie: do wczoraj nie biegałem to od dzisiaj zrobię codziennie 5 km, albo 10 km - podkreśla. Tymczasem to nie stanie się od razu. Osiągnięcie sukcesu, z takim podejściem, może być trudne.

Jak przyznaje Sławomir Prusakowski, bliskie jest mu spojrzenie na motywację przedstawione przez Miłosza Brzezińskiego, doradcę w zakresie umiejętności psychospołecznych. - Opowiadał kiedyś, jak próbował wytłumaczyć swojej babci, czym się zajmuje. Mówił jej, że pomaga ludziom znaleźć motywację, zbudować wewnętrzną siłę do robienia czegoś. Babcia nie była w stanie tego zrozumieć. Gdy ją dopytał, okazało się, że jej sposób na motywację brzmi: krowy trzeba wydoić. Czyli, że nie ma miejsca na chcę, czy nie chcę, bo trzeba robić swoje - tłumaczy i dodaje, że w jej przypadku brak motywacji mógłby mieć poważne konsekwencje np. w postaci choroby zwierzęcia, a sto lat temu brak motywacji powodował, że człowiek umierał z głodu.

- Obecnie jesteśmy w tak cudownym etapie rozwoju gatunkowego, że może nam się nie chcieć. Natomiast jeżeli nam się nie chce, to nie mamy szans na to, żeby osiągnąć sukces. Nam się wydaje, że najpierw musi nam się zachcieć - mówi specjalista. A tymczasem, żeby zobaczyć efekty jakiegoś działania, które sprawią, że nam się będzie chciało coś robić, że będziemy widzieli w tym sens, potrzeba czasu. - Po miesiącu ćwiczeń trzy razy w tygodniu, będzie nam się dużo łatwiej utrzymać w tym treningu. Być może nie zaczniemy go lubić, ale zauważymy, że przynosi on efekty, co da nam motywację, aby go kontynuować - dodaje.

Myślenie życzeniowe? "Świat nie zmienia się, bo bardzo czegoś chcemy"

Świat social mediów niejednokrotnie proponuje nam łatwe i szybkie rozwiązania: wystarczy zmienić myślenie, wyobrażać coś sobie regularnie i tyle. - Łapiemy się na te magiczne rady, bo wydają nam się łatwiejsze. Badania mówią jednak, że nasz świat nie zmienia się dlatego, że bardzo czegoś chcemy. On się zmienia, gdy jesteśmy wytrwali - podkreśla Sławomir Prusakowski.

- Sukces życiowy i motywacja to codzienne wstawanie po tym, jak się człowiek potknął i przewrócił i jeszcze raz robienie tego, aż w końcu nauczymy się to robić - wyjaśnia ekspert. - Jeśli ktoś po tym potknięciu się rozpłacze i powie trudno, zostawiam to, spróbuję czegoś nowego - to najczęściej będzie miał poczucie ciągłych porażek. Bo ta magia, czy talent, o których mówimy, to zazwyczaj nic innego jak nieuświadomione ćwiczenie różnego rodzaju kompetencji - przyznaje.

Sławomir Prusakowski zwraca także uwagę na jeszcze jeden aspekt chodzenia na skróty. - Często wydaje nam się, że jeśli skończyliśmy jakiś kurs, to już to umiemy. A tymczasem, żeby się nauczyć, musimy wyciągnąć wnioski. Porażka, może być taką nauką. Pod warunkiem, że zastanowimy się, co było jej przyczyną i jakie techniki włączyć, aby w przyszłości osiągnąć założony cel - podkreśla psycholog.

- Jedną z takich technik, jest technika jednej lub dwóch minut. Jeśli poświęcimy czemuś jedną minutę, zwiększymy szanse na wykonie kolejnego ruchu - mówi ekspert. - Ta technika opiera się na tym, aby zrobić najbliższy krok. Trudno ci się zmotywować do biegu? - spróbuj najpierw założyć buty. Założyłeś? To wyjdź się chociaż przejść. A gdy coś ci nie wyszło, zastanów się, w którym momencie zabrakło tej jednej minuty i po prostu dołóż ją do swojego planu - tłumaczy specjalista. - Ta refleksja jest bardzo ważna. Jeśli uderzam głową w ścianę, to od zwiększenia częstotliwości uderzeń, nie osiągnę swoich celów. Jeśli od pięciu lat w styczniu zaczynam chodzić na siłownię i przez miesiąc ćwiczę, a później przestaję - dobrze, gdy się zatrzymam i zastanowię, co takiego dzieje się pod koniec stycznia, że rezygnuję - podkreśla.

Poznaj samego siebie

To, co działa na jedną osobę, niekoniecznie zadziała na inną. Zdaniem specjalisty warto uważnie przyglądać się sobie, aby poznać swoje potrzeby i zdobyć narzędzia, z których można później korzystać. - Znaleźć na siebie sposób. Ci, którzy go mają, idą do przodu. Pozostali stoją w miejscu. I często się frustrują. Patrzą na drugiego człowieka i zapominają, że nie są kopią drugiej osoby - dodaje psycholog. - Mają oczywiście dużo rzeczy wspólnych, ale mechanizmy, które nimi kierują, są zupełnie inne - przypomina.

- Dla kogoś takim sposobem będzie wzięcie się w garść, dla kogoś innego wsparcie od kogoś bliskiego, dla jeszcze kogoś innego konstruktywna krytyka. Dobrze wiedzieć, co nam szkodzi a co nam pomaga. Często nie mamy tej lekcji ze sobą przepracowanej i potem się dziwimy, że przychodzi styczeń a nam pada motywacja - mówi.

- Nie wystarczy, że sobie coś obiecam. To jest krok w dobrą stronę, ale jeden z wielu. Każdy kolejny będzie kolejnym wyzwaniem - bo gdy już coś zrobiliśmy, to wydaje nam się proste, a to co przed nami skomplikowane - dodaje. Zdaniem eksperta ważne jest, aby te kroki były dostosowane do naszych możliwości. Rzucanie się od razu na głęboką wodę może sprawić, że szybko się poddamy. - Ewolucja, nie rewolucja - sugeruje psycholog.

Wskazówka na Nowy Rok

- Nie ma nic dziwnego w tym, że osiągając cele potykamy się i przewracamy - mówi Sławomir Prusakowski. - To, co jest ważne to to, co z tym potknięciem zrobimy. Motywacja nie mówi o tym, jak się nie potknąć tylko o tym, żeby wstać i pójść dalej - podkreśla specjalista. - Jeśli się potknąłeś, przykro mi, że cię to spotkało, ale jednocześnie to potknięcie może okazać się bardzo kształcące, jeśli mu się przyjrzysz i zastanowisz się, dlaczego do niego doszło - zaznacza.

Rozmawiała Magdalena Hejna