Maciej Sobieszczański: żałuję, że nigdy nie spotkałem państwa Śmiechowskich
Co łączy reportaż "Literka po literce" Eweliny Karpacz-Oboładze i nagradzany film Macieja Sobieszczańskiego "Przez ścianę"? O tym w audycji "Klub Trójki. Audiodokument" rozmawiała Anna Dudzińska.
Maciej Sobieszczański gościem Anny Dudzińskiej w audycji "Klub Trójki. Audiodokument"/ Foto: Trójka
Gdyby nie reportaż radiowy sprzed blisko 20. lat, film Macieja Sobieszczańskiego "Przez ścianę" prawdopodobnie nigdy by nie powstał. Obraz nagrodzony Złotymi Lwami na tegorocznym FPFF w Gdyni, inspirował się właśnie reportażem "Literka po literce" Eweliny Karpacz-Oboładze. Jego autorka wraz z Angeliką Kuźniak napisała też książkę "Krótka historia o długiej miłości" a także współpracowała przy scenariuszu do nagrodzonego filmu. Jak widać, dobrze opowiedziana radiowa historia może nie tylko dokumentować rzeczywistość, ale także uruchamiać kolejne opowieści.
Polecane audycje
Miłość, która zaczęła się w więzieniu
Wiesława, córka Antoniego Pajdaka, przedwojennego działacza PPS, w czasie okupacji zastępcy Delegata Rządu RP na Kraj, po wojnie sądzonego w tzw. procesie szesnastu, była łączniczką organizacji PPS-WRN (Wolność Równość Niepodległość). Jerzy Śmiechowski został oskarżony o pomoc w ucieczce z Polski Stefanowi Korbońskiemu - jednej z najważniejszych postaci Państwa Podziemnego.
W 1947 roku oboje trafili do słynnego ubeckiego więzienia na Rakowieckiej w Warszawie. Przypadek sprawił, że osadzono ich w sąsiednich celach. Tak zaczęła się ich historia. Wkrótce zaczęli się komunikować, stukając w ścianę alfabetem Morse’a. Nie znali się, nigdy się nie widzieli, ale okazało się, że mają wspólnych znajomych. To wzmocniło i uwiarygodniło ich znajomość, która z czasem zamieniła się w miłość…
Ich uczucie przetrwało sześć lat rozłąki i kolejne więzienia. Po raz pierwszy zobaczyli się w 1953 roku... na własnym ślubie. Po wyjściu na wolność przeżyli razem ponad 50 lat.
Historia, która przyszła przypadkiem
W Trójkowym studiu spotkali się Ewelina Karpacz-Oboładze, autorka reportażu radiowego "Literka po literce", który rozpoczął audycję "Klub Trójki. Audiodokument", oraz Maciej Sobieszczański, reżyserem filmu "Przez ścianę". Oba opowiadają niezwykłą historię spotkania i miłości Wiesławy i Jerzego Śmiechowskich, chociaż robią to w całkowicie różny sposób.
Reportaż Eweliny Karpacz-Oboładze powstał w 2008 roku. - Ta historia, jak to często bywa z rzeczami które zostają z nami na lata, trafiła do mnie przypadkiem. Mój znajomy realizował z panem Jerzym program telewizyjny o Powstaniu Warszawskim. I w przerwie pan Jerzy powiedział "A wie pan, ja swoją żonę poznałem w więzieniu". Nie było jednak czasu, żeby rozwinąć temat i żeby mój znajomy dowiedział się, jak to było. Zadzwonił jednak do mnie i powiedział "Strasznie jestem ciekaw, o co tam chodzi. Zbadaj to". I tak trafiłam do państwa Śmiechowskich - wspomina dziennikarka. - Oni opowiadają to, jakby już wiedząc, co było później, z dużego dystansu. To się czuje, że dla nich to już jest, w jakimś sensie, miłe wspomnienie. A w filmie Maćka jesteśmy w środku, jeszcze nie wiemy, co będzie dalej. I to jest na pewno duża siła "Przez ścianę" - wskazuje.
Wejść w historię krok po kroku
Maciej Sobieszczański przyznaje, że praca przy tym filmie, a wcześniej trwające kilka lat pisanie scenariusza, to było niezwykłe doświadczenie. - To, co mnie natchnęło i zainspirowało do napisania tej historii, to było ostatnie zdanie w reportażu, które powiedział Jerzy Śmiechowski: "Dużo rzeczy mi wyszło, ale to wyszło mi tak naprawdę". Ono jak światełko ciągnęło mnie przez te lata - zdradza. - Film, co jest rzadkością, kręciliśmy linearnie czyli scena po scenie, tak jak się go ogląda. Bardzo zależało mi na tym, by Maria przychodziła to doświadczenie zgodnie z historią, żeby krok po kroku wchodziła w nią głęboko, coraz bardziej - tłumaczy.
Jak najwięcej zachować z tej historii
Kulminacją filmu jest scena ślubu bohaterów. I z tego powodu bardzo trudna do nakręcenia. - Wiedzieliśmy, że to jest ważna scena, emocjonalnie właściwie na tym opiera się cała historia. Wszyscy się denerwowali, że to dzisiaj jest właśnie ten tak podniosły, uroczysty moment. Poczułem, że muszę powiedzieć coś szczególnego, coś, co uniesie całość znacznie wyżej. I kiedy robiliśmy bliskie plany, podszedłem do Marysi [Dębskiej - red.] i do Kuby [Gierszała - red.] i powiedziałem to, co powiedział pan Jerzy. Oni się rozpłakali, ja się też rozpłakałem. I zagrali to tak poruszająco, tak wyjątkowo, jak jest to w filmie - opowiada reżyser. - Żałuję, że nigdy nie spotkałem państwa Śmiechowskich. Nasza historia jest oparta na ich doświadczeniu, przeżyciu, ale udramatyzowana. I myślę, że dużo z tego, co oni opowiedzieli, udało nam się zachować w naszym filmie - dodaje.
Redakcja poleca
Źródło: Klub Trójki
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Redaktor portalu internetowego Programu Trzeciego Polskiego Radia. Od zawsze zajmuje się szeroko pojętą kulturą, a szczególnym wskazaniem na kino, teatr i telewizję, chociaż nieobca jest mu również tematyka historyczna i polityczna. Pracę w mediach zaczynał wraz z Radiem ZET, by później współpracować z prasą, telewizją i portalami internetowymi. Z Polskim Radiem związany jest od pięciu lat.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.