O nowej adaptacji "Rozważnej i romantycznej". Rozmowa z Adrianą Prodeus
Nowa ekranizacja "Rozważnej i romantycznej" Jane Austen zadebiutowała 16 października 2026 roku. O filmie Katarzyna Borowiecka rozmawiała z krytyczką Adrianą Prodeus.
Kadr z filmu "Rozważna i romantyczna"/ Foto: screen/youtube.com/Focus Features
Jane Austen od ponad dwóch stuleci inspiruje kolejne pokolenia czytelników i twórców filmowych. Jej powieść "Rozważna i romantyczna" doczekała się kolejnej ekranizacji, która stała się punktem wyjścia do rozmowy o ponadczasowości literatury brytyjskiej pisarki. O nowej adaptacji, jej reżyserce i dylematach bohaterek opowiedziała krytyczka filmowa Adriana Prodeus, gościni Katarzyny Borowieckiej w audycji "Wszystko Wszędzie Teraz".
Polecane podcasty
Wszystko Wszędzie Teraz
Kultura
Trójkowo, filmowo
Kultura
"Doskoczyła tam, gdzie powinna doskoczyć"
Za reżyserię nowej „Rozważnej i romantycznej” odpowiada Georgia Oakley, która wcześniej zwróciła uwagę krytyków filmem "Blue Jean". Jak przyznaje Adriana Prodeus, wybór tej reżyserki do realizacji ekranizacji klasycznej powieści Jane Austen był dla niej sporym zaskoczeniem. Ostatecznie jednak krytyczka pozytywnie ocenia rezultat jej pracy, wskazując na wierność literackiemu pierwowzorowi.
- Tak, to był film o nauczycielce, która za sprawą uczennicy uświadamia sobie, powraca do zakopanych przez siebie części osobowości. To jest też ciekawe, co uczniowie dają nauczycielom. Nawet sprawiając im kłopoty, robiąc różne rzeczy niezapowiedziane. Myślę, że to był ciekawy film, bardzo, bardzo niejednoznaczny. I zaskoczyło mnie, kiedy się dowiedziałam, że Georgia Oakley będzie robić taki duży film jak "Rozważna i romantyczna", że jej taki duży film powierzono. (...) Dla niej duży skok, ale wydaje mi się, że doskoczyła tam, gdzie miała skoczyć, i ta ekranizacja rzeczywiście reprezentuje model taki bardzo wierny. Chociaż też zdania są podzielone-– mówi gościni audycji.
Prodeus zwraca również uwagę na sposób, w jaki twórcy nowej adaptacji przedstawiają bohaterów i realia epoki. Szczególnie docenia kostiumy oraz charakteryzację, które nie podporządkowują wyglądu postaci współczesnym kanonom urody. Jej zdaniem film oferuje także nieco inne spojrzenie na powieść niż słynna ekranizacja Anga Lee.
- Tak, ale mówimy o jakichś purystach. Wydaje mi się, że dla osób, które czytały tę książkę, oglądały inną wersję, będzie to bardzo wierna, wierna. Chociażby bardzo wierna, jeśli chodzi o makijaż i kostiumy, to, że nie zawsze każdy musi wspaniale wyglądać, i to według dzisiejszych standardów urody, i to jest świetne. Że w tym filmie jest dużo odcieni, których nie było w filmie Anga Lee. Żeby było jasne, uwielbiam film Anga Lee i odświeżałam sobie rok temu, i zadawałam sobie pytanie osobiste, na które nie mam odpowiedzi. Czyli pytanie: "No dobrze, czy ja jestem rozważna, czy ja jestem romantyczna? A jak uznam, że jestem romantyczna, to co mam z tym zrobić? Mam być na siłę rozważna?" - mówi gościni audycji.
"Dla dzisiejszych kobiet bardzo abstrakcyjny"
Dlaczego powieści Jane Austen wciąż przemawiają do współczesnych odbiorców? Zdaniem Adriany Prodeus ich siła tkwi przede wszystkim w pytaniach, które autorka stawia przed czytelnikami, nie narzucając im prostych odpowiedzi. Jednocześnie krytyczka podkreśla, jak bardzo zmieniła się sytuacja kobiet od czasów, w których rozgrywa się akcja „Rozważnej i romantycznej”. Dla bohaterek Austen wybór partnera był bowiem nie tylko kwestią uczuć, lecz także bezpieczeństwa finansowego całej rodziny.
- Myślę, że ta opowieść jest tak uniwersalna po tylu latach, że ona jednak zadaje pytanie. Nie udziela jednak odpowiedzi. Nawet jak tam są różne rozwiązania dylematów głównych bohaterek, a te dylematy biorą się z tego, że umiera patriarcha rodu i wszystko się sypie. To jest tak jak w tych wersjach „Lalki”, że ten mężczyzna, który jest głową rodziny, nie jest wystarczający, nie jest odpowiedzialny i nie pełni swojej roli, jak powinien, i te kobiety muszą wziąć sprawy w swoje ręce, ale nie mają możliwości. (...) Nagle życie romantyczne i matrymonialne tych córek ma być gwarantem tego, czy rodzina przetrwa i czy będzie żyła w jakichś normalnych warunkach, czy nie. Jest to układ dla nas, w dzisiejszych czasach, dla dzisiejszych kobiet bardzo abstrakcyjny, bo od naszych małżeństw nie zależą losy naszych rodzin, rodziców – mówi gościni audycji.
Polecane artykuły
Źródło: Wszystko Wszędzie Teraz
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Autor
Redaktor
W Polskim Radiu od 2025 roku, przedtem w "Super Expressie". Na portalu Trójki zajmuję się głównie opisywaniem świata muzyki - od gitarowych brzmień klasyków rocka i metalu, po elektroniczne beaty i rapowane wersy. Miłośnik podróży, kina, literatury, popkultury, sztuki i piłki nożnej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.