"Lalka" już w kinach. "Nie próbowaliśmy stworzyć idealnej adaptacji pod rozprawkę"
"Lalka" w reżyserii Macieja Kawalskiego wchodzi do polskich kin. To czwarta - po filmie Wojciecha Jerzego Hasa, serialu Ryszarda Bera i serialu Pawła Maślony - ekranizacja powieści Bolesława Prusa.
Fotos z filmu "Lalka" w reżyserii Macieja Kawalskiego/ Foto: Materiały prasowe
30 września do kin trafiła "Lalka" w reżyserii Macieja Kawalskiego. Stanisława Wokulskiego zagrał Marcin Dorociński, Izabelę Łęcką Kamila Urzędowska, a Ignacego Rzeckiego Marek Kondrat. Dwa tygodnie wcześniej na platformie Netflix zadebiutował też serial, który bazował na powieści Bolesława Prusa". - Nasza "Lalka" jest przykładem na to, jak wykorzystujemy powieść oryginalną, wspaniałą Bolesława Prusa, żeby wyciągnąć z niej to, co jest w niej najbardziej żywe, najciekawsze i przefiltrować przez naszą wrażliwość, nasze rozumienie rzeczywistości, nasze rozumienie kina i podzielić się tym z widzami - mówił reżyser serialu, Paweł Maślona w "Zapraszamy do Trójki".
Polecane audycje
Serial Netfliksa odbił się szerokim echem. Jedni, przywiązani do klasycznych ekranizacji, wyrażają rozczarowanie i biadają nad zatraceniem ducha pozytywistycznej powieści, inni doceniają próbę nowego spojrzenia na klasykę polskiej kultury. Propozycja Macieja Kawalskiego ma być bardziej klasyczną adaptacją powieści Prusa.
Kawalski podkreślił, że siła powieści Prusa tkwi w tym, że nie trzeba jej uwspółcześniać. - Wracamy do tych utworów kultury, które bardzo z nami rezonują, poruszają nas i nie przestają być dla nas ważne - mówił reżyser w rozmowie z PAP.
Reżyser filmowej "Lalki": nie mam strachu, że poszliśmy na łatwiznę
Zaznaczył, że "Lalka" jest dla wielu ukochaną powieścią. - Wiadomo, że adaptacja nie pozostanie widzom obojętna. Jednocześnie to ogromne wyzwanie, bo nie chcemy zawieść oczekiwań milionów Polaków - przyznał. - Najbardziej zależało nam na tym, żeby ten film był przeżyciem. Chcieliśmy dotknąć serc, pokazać momenty humoru i wzruszenia, to nas prowadziło - dodał Kawalski.
- Nie próbowaliśmy stworzyć idealnej adaptacji pod rozprawkę do matury. Włożyliśmy w ten film absolutnie wszystko. Nie mam strachu o to, że poszliśmy na łatwiznę. Pokazujemy absolutnie najlepszy film, jaki byliśmy w stanie zrobić - uważa Kawalski. - "Lalka" jest żywa. Dotyka strun, które są dla nas istotne - dodał.
Filmowa "Lalka" już w kinach
W obsadzie filmu znalazł się m.in. Marek Kondrat, który po niemal dwóch dekadach przerwy od aktorstwa przyjął rolę Ignacego Rzeckiego. Aktor przyznał, że "Lalka" zawsze była jego ulubioną powieścią, a w swoim aktorskim życiu nie miał okazji znaleźć się wśród jej bohaterów. Udało się to jego ojcu Tadeuszowi Kondratowi, który w ekranizacji Wojciecha Hasa (1968 r.) zagrał Szlangbauma. Poza tym większość aktorów, którzy zagrali w tej adaptacji bądź dziewięć lat później w wersji serialowej w reżyserii Ryszarda Bera, bywała w jego rodzinnym domu albo on bywał gościem w ich domach.
Odtwórczyni roli Izabeli Łęckiej Kamila Urzędowska przyznała w audycji "Trójkowo, filmowo", że film zrobił na niej ogromne wrażenie. - To także historia drogi człowieka, który jest niezwykle zagubiony. Mówię tutaj o Wokulskim. To człowiek niezwykle niezdecydowany, jest wrzucony w pewne ramy. Dla mnie ten tytuł - "Lalka" - nie jest o Izabeli Łęckiej. Ona w pewnym momencie pragnie wyrwać się z tego świata. Chce przestać być tą salonową, tytułową lalką. A takim człowiekiem staje się nasz Staś Wokulski, który jest marionetką w rękach innych ludzi - uważa aktorka.
"Cała Polska mówi o jednej z najlepszych książek"
Borys Szyc, który wcielił się w Barona Krzeszowskiego, przyznał w rozmowie z PAP, że nie śledzi internetowych dyskusji porównujących dwie nowe adaptacje powieści. - Wiem, że one trwają, ale moim zdaniem tylko dobro z tego wynika. W efekcie cała Polska mówi o jednej z najlepszych książek, jakie wydała polska literatura. I sądzę, że ci, co jej nie czytali, właśnie po nią sięgnęli. Chociażby po to, żeby sprawdzić, czy ta netflixowa interpretacja bardzo odbiega od oryginału. A jak chcecie wiernej ekranizacji, zapraszamy do kin - zaznaczył.
Film Kawalskiego w środę wchodzi na ekrany, od 16 września na Netflixie można obejrzeć serialową interpretację powieści Prusa. Choć serial Pawła Maślony od początku zapowiadano jako współczesną reinterpretację dzieła, to wielu zniechęciło nazbyt swobodne, ich zdaniem, podejście do literackiego pierwowzoru. Nie brakuje też widzów zachwyconych serialem. Podobne dyskusje można było zaobserwować przy okazji premier poprzednich ekranizacji "Lalki" - kinowej w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 r. z Mariuszem Dmochowskim w roli Stanisława Wokulskiego i Beatą Tyszkiewicz jako Izabelą Łęcką oraz serialu telewizyjnego Ryszarda Bera z 1978 r. z Jerzym Kamasem i Małgorzatą Braunek.
Producentem filmowej "Lalki" jest Radosław Drabik z Gigant Films, a koproducentem TVN. Reżyserem i współscenarzystą - Maciej Kawalski. Na ekranie oprócz Marcina Dorocińskiego i Kamili Urzędowskiej zobaczymy też Agatę Kuleszę, Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Andrzeja Seweryna, Maję Ostaszewską, Borysa Szyca, Mateusza Damięckiego oraz Marię Dębską.
Redakcja poleca
Źródło: Trójka, PAP
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktorka
Redaktorka w portalu internetowym Programu Trzeciego Polskiego Radia, wcześniej związana z redakcją tvn24.pl. Zmieniła politykę na kulturę i dziś najchętniej pisze o literaturze, filmie i teatrze. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła także studia podyplomowe z filmoznawstwa na Uniwersytecie SWPS.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.