Tymon Bitkowski: zapamiętam dobry humor i życzliwość Jana Frycza

W poniedziałek, 7 września, pierwsza w tym sezonie premiera Teatru Telewizji "Król Maciuś Pierwszy". Reżyseria Tadeusz Kabicz, w roli głównej debiutujący na największej scenie świata, Tymon Bitkowski.

Tymon Bitkowski: zapamiętam dobry humor i życzliwość Jana Frycza

Tymon Bitkowski zagrał króla Maciusia w spektaklu Teatru Telewizji

Foto: Karolina Jóźwiak/TVP

"Król Maciuś Pierwszy" w reżyserii Tadeusza Kabicza to nowoczesna, stylizowana adaptacja klasycznej powieści Janusza Korczaka. To opowieść o dorastaniu, odwadze, przyjaźni i wierze w możliwość zmiany świata, gdzie dziecięcy idealizm zderza się z rzeczywistością, a marzenie o sprawiedliwym państwie zostaje poddane trudnej próbie. O odpowiedzialności i o nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. W tytułowej roli wystąpi 12-letni Tymon Bitkowski.


Młody aktor w otoczeniu gwiazd

Tymon Bitkowski doskonale odnalazł się w roli chłopca, który niespodziewanie, po śmierci ojca, musi zostać głową państwa. Mimo, że w spektaklu bierze udział plejada gwiazd - od Marka Kondrata i Borysa Szyca, przez Danutę Stenkę, Karolinę Gruszkę i Wiktorię Gorodecką, po Tomasza Kota i Jana Frycza , który w tym spektaklu zagrał swoją ostatnią rolę - nie miał problemów, by zagrać młodego władcę.

Zresztą można powiedzieć, że jest już obyty z duża widownią: ma za sobą występ w ósmej edycji "The Voce Kids TVP", użyczył głosu głównemu bohaterowi filmu Disneya "Elio", niedawno wydał singiel "Życie jak teatr", gra na deskach stołecznego Teatru Capitol i Opery Lubelskiej. Teraz doszedł do tego znakomity występ w Teatrze Telewizji, na największej scenie świata, Czyżbyśmy byli świadkami narodzin nowej gwiazdy polskiej sceny i ekranów?


10 dni intensywnej pracy

Oczywiście, wcześniejsze doświadczenia sceniczne nie oznaczają, że podczas realizacji "Króla Maciusia Pierwszego" wszystko szło jak z płatka - to było przecież bardzo intensywne 10 dni. Szczególnie dla grającego główną rolę 12-latka. I jak przyznał, były trzy sceny, które były dla niego wyzwaniem. - Śmierć starego króla, mojego taty, to była pierwsza scena, od której zaczęliśmy. I ona była bardzo emocjonalna, taka scena, w której musiałem dużo dać z siebie - opowiada.

Kolejną taką sceną były obrady Sejmu Dzieci. Dlaczego? - Dogrywałem swoje sceny, kiedy już wszystkie dzieci wyszły z parlamentu. Wtedy też musiałem pokazać emocje, ale do zupełnie innych osób: grałem do pana reżysera i całej ekipy - tłumaczy.


Jan Frycz - dobry humor i wsparcie

Trzecią sceną, która sprawiła problemy młodemu aktorowi, okazał się moment aresztowania ministrów. Jednak natychmiast nadeszła pomoc: - Wtedy pan Jan Frycz pomagał mi trochę, podpowiadał, jak mam ją zagrać, mówił, na co zwrócić uwagę. To była dość trudna scena, chociaż moja ulubiona, bo mogłem trochę pokrzyczeć - śmieje się Tymon.

Nie jest tajemnicą, że podczas kręcenia "Króla Maciusia Pierwszego" nawiązał z Janem Fryczem nić porozumienia i sympatii. - Na plan przychodził zawsze w dobrym humorze. Mimo, że często kręciliśmy do późnych godzin, był uśmiechnięty, żartował. Tak zawsze będę go pamiętał - mówi o niedawno zmarłym znakomitym aktorze.


Wyzwanie i przygoda, które chętnie można powtórzyć

Realizacja spektaklu była dla młodego aktora szansą na spotkanie - prywatne i zawodowe - z gwiazdami sceny i ekranu. Szczególnie ciepło wspomina Macieja Musiała i Michała Królikowskiego. Ten pierwszy, jak mówi, jest jednym z jego idoli i cieszy się, że mógł z nim zagrać kilka scen: - Pomagał mi, dawał wskazówki - wspomina.

W spektaklu Tymon Bitkowski nie tylko jest aktorem, ale również wykorzystuje swoje wokalne talenty. I jest z tego powodu bardzo szczęśliwy: - Mogłem połączyć aktorstwo i śpiewanie, czyli moje obie pasje: to było świetne, chociaż było także wyzwaniem - przyznaje.

Na pytanie, czy zagrałby w adaptacji drugiej części, czyli książki "Król Maciuś na wyspie bezludnej", deklaruje: - To była największa przygoda w moim życiu. Chętnie ją powtórzę.

Janusz Korczak "Król Maciuś Pierwszy", adaptacja i reżyseria: Tadeusz Kabicz. Premiera w Teatrze Telewizji - poniedziałek, 7 września, godz. 20.55, TVP1.



Piotr Radecki