Frycz, Gruszka, Kot i Stenka w "Królu Maciusiu Pierwszym" w Teatrze Telewizji
Jesienią w Teatrze Telewizji czeka nas premiera nowej adaptacji "Króla Maciusia Pierwszego" Janusza Korczaka w reżyserii Tadeusza Kabicza. Do Marka Kondrata, który zagra w niej jedną z ról dołączają kolejne gwiazdy: Jan Frycz, Karolina Gruszka, Tomasz Kot i Danuta Stenka.
Karolina Gruszka (Ministra Finansów), Jan Frycz (Prezes Rady Ministrów) i Danuta Stenka (Ministra Oświaty) w „Królu Maciusiu Pierwszym”, reż. Tadeusz Kabicz
Foto: mat. prasowe/Karolina Jóźwiak/TVP
"Król Maciuś Pierwszy" w reżyserii Tadeusza Kabicza to nowoczesna, pełna wyobraźni adaptacja klasycznej powieści Janusza Korczaka. Twórcy spektaklu przeniosą widzów do baśniowego, stylizowanego świata, w którym dziecięcy idealizm zderza się z rzeczywistością, a marzenie o sprawiedliwym państwie zostaje poddane trudnej próbie. To opowieść o dorastaniu, odwadze, przyjaźni i wierze w możliwość zmiany świata. O odpowiedzialności, którą bez wsparcia najbliższych trudno udźwignąć na dziecięcych barkach, a także o nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. Premiera już jesienią w Teatrze Telewizji.
Dym i wysoki cylinder, czyli wyzwania na planie
W nowym "Królu Maciusiu Pierwszym" dzieci odnajdą fascynującą przygodę i uwspółcześnione pytania o urządzenie świata, a dorośli - uniwersalną opowieść o władzy, idealizmie i cenie marzeń. A wszyscy widzowie zobaczą plejadę polskich gwiazd - m.in. Jana Frycza w roli Prezesa Rady Ministrów, Karolinę Gruszkę w roli Ministry Finansów, Tomasza Kota w roli Ministra Sprawiedliwości, a także Danutę Stenkę w roli Ministry Oświaty.
- Od razu zgodziłem się zagrać w tym spektaklu, wzruszony wspomnieniami lektury z własnego dzieciństwa. Myśląc o Prezesie Rady Ministrów, w którego się wcielam, miałem skojarzenia z epoką wiktoriańską, z postaciami z powieści Karola Dickensa. Od razu też nawiązała się nić porozumienia z kostiumografami na czele z Maksem Macem. Wspominam tę pracę jako wspaniałe i twórcze spotkanie, choć moim głównym utrapieniem był dym. Z jednej strony budował klimat, ale z drugiej - po kilku godzinach na planie wszyscy mieliśmy go już serdecznie dość - mówi Jan Frycz.
Również Tomasz Kot nie miał żadnych wątpliwości. - Zgodziłem się zagrać w "Królu Maciusiu Pierwszym" bez chwili wahania. Możliwość współpracy z tak świetnymi aktorami to zawsze gratka. Poza tym, jeśli chodzi o podejście do dzieci, Korczak jest moim idolem. Uważam, że mamy się kim chwalić i powinno być go więcej w przestrzeni publicznej - podkreśla Tomasz Kot. - Minister Sprawiedliwości, którego gram, to człowiek skrajnie oddany przepisom. Jeden z elementów dorosłej rzeczywistości Maciusia. Człowiek, który bardzo cierpi, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli i trzeba omijać przepisy. Największym wyzwaniem na planie było dla mnie noszenie wysokiego cylindra, przez który musiałem odpowiednio trzymać głowę, a z kolei ta pozycja głowy powodowała, że w okularach odbijały mi się reflektory. Co było kłopotem dla operatora - zdradza.
Ministry przekonane o swoich kompetencjach i racjach
W rządzie są również dwie ministry: finansów (tę gra Karolina Gruszka) oraz oświaty (w którą wciela się Danuta Stenka. Obie aktorki ucieszyły się z propozycji, dla obu Janusz Korczak i jego nauczanie są ważne.
- Bardzo się ucieszyłam, gdy otrzymałam propozycję zagrania w tym Teatrze Telewizji. Niezwykle bliska jest mi postać Janusza Korczaka. Wielokrotnie odwoływałam się do jego nauczania, myśląc o rozwoju mojej córki. "Król Maciuś Pierwszy" to książka, która jest niezwykle aktualną opowieścią o odpowiedzialności, sprawczości i prawie dzieci do własnego głosu. Nie miałam większych wątpliwości - przyznaje Karolina Gruszka. - Moja bohaterka jest osobą przekonaną o własnej racji, przywiązaną do hierarchii i obowiązujących zasad. Odpowiada za finanse. Służy systemowi i grzęźnie w układach. Nie ma wizji ani wielkich ideałów, chociaż pewnie wierzy, że działa dla dobra państwa. Tworząc Radę Ministrów, musieliśmy znaleźć wspólny rytm, stworzyć poniekąd jeden organizm, a jednocześnie znaleźć odrębną, wyrazistą barwę dla swojej postaci. To był bardzo ciekawy proces - dodaje aktorka.
Również Danuta Stenka nie miała chwili wahania: - Zdecydowałam się przyjąć tę propozycję natychmiast, kiedy tylko padł tytuł. Bez względu na to, jakie przeznaczono mi zadanie. Z jednej strony kusiła mnie, niewątpliwie, sentymentalna podróż w czas dzieciństwa, z drugiej, ciekawość jak opowiemy tę historię dzisiaj. Bo co prawda "Król Maciuś Pierwszy" zadaje nadal bardzo aktualne pytania, ale świat się zmienił, więc jak na przykład dziś potraktować wątek afrykański - wyjaśnia Danuta Stenka. - Bohaterka, w którą się wcielam, to Ministra Oświaty, a więc osoba, która z definicji powinna służyć dzieciom, wspierać ich rozwój. Tymczasem dużo mówi o dzieciach, ale zupełnie nie jest ich ciekawa. Za to jest pewna swoich racji i kompetencji. A skoro wie, a nawet wie lepiej, przestaje pytać, rozmawiać, słuchać. Ministra reprezentuje świat dorosłych, którzy są tak bardzo zajęci zarządzaniem rzeczywistością, że czasami tracą kontakt z tymi, dla których tę rzeczywistość tworzą. Myślę, że moja Ministra popełnia błędy, ale nie dlatego, że ma złe intencje. Raczej dlatego, że jest zamknięta w swoim sposobie myślenia - stwierdza.
PAP/Piotr Radecki