Casting na Jamesa Bonda wkracza w finałową fazę. Kto będzie nowym 007?

Poszukiwania nowego Jamesa wkraczają w decydującą fazę: Denis Villeneuve zaczął osobiście informować aktorów, którzy przeszli do kolejnej rundy przesłuchań. Testy ekranowe zaplanowane są na sierpień, a decyzja ma zapaść jeszcze przed końcem 2026 roku. Nazwiska finalistów wciąż pozostają tajemnicą, chociaż wciąż powtarzają się te same trzy nazwiska.

Casting na Jamesa Bonda wkracza w finałową fazę. Kto będzie nowym 007?

Jacob Elordi

Foto: mat. prasowe

Od premiery ostatniego filmu o Jamesie Bondzie minęło już sześć lat. Od momentu, kiedy Amazon/MGM przejął pełną kontrolę nad franczyzą - trochę ponad rok. I, wbrew oczekiwaniom jednych, a obawom innych, od tego czasu tak naprawdę nie stało się nic. A przynajmniej nic spektakularnego. Wygląda jednak na to, że poszukiwania nowego najsłynniejszego tajnego agenta nabrały przyspieszenia Kim będzie nowy 007?


Nazywam się Villeneuve, Denis Villeneuve. Dzwonię, aby powiedzieć, że…

Oficjalnie casting do nowego Bonda trwa już od miesięcy, ale dopiero teraz nabiera prawdziwego tempa. Według portalu Deadline, reżyser Denis Villeneuve od tygodnia sam kontaktuje się z aktorami, którzy awansowali do kolejnego etapu. Zaplanowane na sierpień testy ekranowe mają wyłonić ostatecznych finalistów. Wybór nowego odtwórcy Jamesa Bonda powinien nastąpić przed końcem 2026 roku, tak, by produkcja mogła ruszyć w 2027.

Jednak warto pamiętać, że za kulisami castingowa machina pracuje już od dawna i - co istotne - niezwykle metodycznie. Producentów Amy Pascal i Davida Heymana pozyskano wiosną 2025 roku. Dyrektorem castingu została Nina Gold, która umowę sfinalizowała w kwietniu tego roku i już od kilku tygodni prowadziła spotkania z aktorami. Jednak, jak tłumaczą źródła, te rozmowy dotyczyły mniej znanych nazwisk, sprawdzanych pod kątem ewentualnego dołączenia do głównej listy. I po zakończeniu właśnie tego etapu, Villeneuve i producenci przeszli do rundy właściwej: kontaktowania się z aktorami z owej głównej listy.


Jest ich (podobno) trzech, a w każdym z nich inna krew…

Najczęściej wymieniane są nazwiska Calluma Turnera, Jacoba Elordiego oraz Harrisa Dickinsona. Oczywiście to nie jest żadna oficjalnie potwierdzona short lista - nadal są tylko kandydatami pasującymi do profilu, który producenci mają w głowie. Wg portalu Page Six, Amazon i MGM szukają aktora w wieku poniżej 30. lat, zdolnego udźwignąć franczyzę przez pięć filmów - tak, jak Daniel Craig, który licencję na zabijanie zachował przez 16 lat. Elordi ma dziś 29 lat, Dickinson 31, a Turner - 34. Matematyka przemawia na korzyść tego pierwszego, ale jak wiadomo w Hollywood liczy się na różne sposoby.

Inna sprawa, że Jacob Elordi jest w tej chwili właściwie wszędzie i cud, że nie wyskakuje z lodówki. Dosłownie kilka tygodni temu wykorzystując image Bonda zagrał w reklamie perfum pod znaczącym tytułem "Kto zgarnie wszystko?". Gra główną rolę w „Gwiazdozbiorze Psa" Ridleya Scotta, który wchodzi do kin w sierpniu, a więc mniej więcej wtedy, gdy mają odbyć się przesłuchania do roli 007. Ridley Scott rozważa też jego angaż do ekranizacji „Wyspy skarbów", choć akurat ten projekt jest podobno uzależniony właśnie od tego, czy Elordi zostanie Bondem.


Powróćmy, jak za dawnych lat, w zaczarowany Bonda świat

Cały świat już od kilku lat zastanawia się kim będzie nowy James Bond, ale warto docenić, jak starannie Amazon MGM podszedł do całego procesu poszukiwań. Pascal i Heyman byli pierwsi, potem, po szeroko prowadzonym procesie rozmów z reżyserami, wybrano Denisa Villeneuve'a. Analogiczny tryb zastosowano przy wyborze scenarzysty: latem 2025 roku trafił na to stanowisko Steven Knight, autor „Peaky Blinders". I dopiero kiedy nowy scenariusz osiągnął odpowiedni etap, studio przeszło do castingu. Żadnych skrótów, żadnego pośpiechu, co samo w sobie jest komunikatem: tym razem nie chodzi o szybki reboot, tylko o budowanie solidnej franczyzy na lata.

Według nieoficjalnych informacji tworząc scenariusz, Knight czerpie przede wszystkim z najwcześniejszych powieści Fleminga. To z kolei sugeruje powrót do korzeni: Royal Navy, początki w MI6, droga do statusu agenta z licencją na zabijanie. Pojawiły się nawet spekulacje, że film może być osadzony w latach 50. lub 60. XX w., ale to wciąż jest niepotwierdzone. Jak większość informacji dotyczących tego filmu.

Jedno jest pewne: to będzie Bond inny niż ten, do którego przyzwyczaił nas Craig - ciemniejszy, bardziej psychologiczny, realistyczny. Wybór Denisa Villeneuve’a, który nie nakręcił dotąd niczego, co dałoby się nazwać lekkim, to sygnał, w jakim kierunku zmierza cała seria. A sierpień pokaże - być może - czyja twarz będzie tę wizję uosabiać.


Piotr Radecki