Callum Turner czy Jacob Elordi? Zamieszanie wokół nowego Bonda
Callum Turner jest pewny tego, że będzie kolejnym Jamesem Bondem. Podobno. Tę informację "potwierdziło" kilka gazet i serwisów. Nie potwierdził jedynie reżyser Denis Villeneuve oraz producent, czyli Amazon/MGM. I nie potwierdzą jeszcze przez kolejne pół roku…
Jacob Elordi jak na razie pozostaje faworytem do roli Jamesa Bonda
Foto: MICHAEL TRAN/AFP/East News
Wkrótce minie rok od momentu, kiedy Amazon/MGM przejął pełną kontrolę nad franczyzą Jamesa Bonda. I od tego czasu, wbrew oczekiwaniom ale i obawom, tak naprawdę nie stało się nic. Jest wybrany reżyser - i to wszystko. Aaaaa… jest też mnóstwo plotek. Tak, jak ta o Callumie Turnerze.
Callum Turner? Nie! Wciąż Jacob Elordi
Najpierw pod koniec listopada wystrzeliły notowania Turnera u bukmacherów spychając dotychczasowego faworyta, Jacoba Elordiego, w dół. Teraz, już na początku nowego roku, Callum podgrzał atmosferę stwierdzając w jednym z wywiadów, że jest prawie pewny tego, że zastąpi Daniela Craiga w roli Jamesa Bonda. Hasło podchwyciły "Esquire", "The Independent" i nagle stał się to "fakt medialny".
A jak jest naprawdę? Serwis "World of Reel" sprawdził te informacje i okazało się, że Callum Turner jak na razie dostał jedynie zaproszenie na zdjęcia próbne. I tyle! - Owszem, Turner przykuł uwagę Villeneuve'a i Amazon/MGM, i tak, w nadchodzących tygodniach ma wziąć udział w próbnych zdjęciach, ale wciąż nie dostał tej roli. Nawet nie jest blisko. (…) Jacob Elordi wciąż jest brany pod uwagę jako kolejny potencjalny kandydat - podaje.
Zaskakujący Jeff Bezos
Informacja, że Amazon/MGM ostatecznie wykupiło od Barbary Broccoli pełne prawa do franczyzy Jamesa Bonda wstrząsnęły filmowym światem: ponad 60-letnia epopeja agenta 007 w swym klasycznym kształcie dobiegła końca. Stało się to w połowie lutego 2025 roku, czyli prawie rok temu. I wszyscy spodziewali się… no właśnie, czego? Przede wszystkim tego, że Jeff Bezos będzie chciał jak najszybciej zmonetyzować swój zakup. A to miało oznaczać, że produkcja nowego Jamesa Bonda miała ruszyć jak najszybciej. Spekulowano też na temat ewentualnych seriali (przynajmniej trzech) z uniwersum Bonda.
A tymczasem… Właściciel Amazona i jego ludzie zaskoczyli wszystkich: najpierw pięć miesięcy całkowitego milczenia. Potem informacja, że trwają przymiarki do wyboru… reżysera i znowu cisza. Wreszcie padło nazwisko: Denis Villneuve. Trzeba przyznać, że co by nie myśleć o Bezosie, to ma on wyczucie. Sięgnął po najgorętsze nazwisko na giełdzie, człowieka, który udowodnił, że umie w kino i to widowiskowe kino najwyższej klasy.
Bond 26: powrót do przeszłości?
Jest jeszcze jeden ważny aspekt tego wyboru: Amazon/MGM pokazało, że nie zamierza się spieszyć, że może poczekać. Chociaż zdjęcia zakończyły się w listopadzie, praca przy "Diunie 3" będzie trwała jeszcze długo. Ale w tym roku Villeneuve będzie mieć więcej czasu na to, by wraz ze scenarzystą Stevenem Knightem rozwijać scenariusz Bonda 26. Plotki głoszą, że Knight czerpie inspirację z najwcześniejszych powieści Fleminga, co może wskazywać na "oryginalnego" Bonda, czyli powrót do jego przeszłości w Royal Navy, werbunku do MI6 i ostatecznego osiągnięcia statusu "00".
Do połowy roku, jeśli wszystko pójdzie gładko, scenariusz powinien być całkiem nieźle podgotowany. A Denis Villeneuve będzie wiedział, jaki ton będzie miała kolejna odsłona przygód agenta Jej Królewskiej Mości. I wtedy będzie wiedzieć, jakich aktorów potrzebuje do Bonda 26. I właśnie wtedy zaczną się prawdziwe castingi: na dziewczynę Bonda, na przeciwnika Bonda, na samego Bonda wreszcie. Wszystko wskazuje na to, że zdjęcia ruszą w 2027 roku, a premiera prawdopodobnie odbędzie się jesienią roku następnego.
Piotr Radecki