Alexis Wright o "Księdze łabędzi": to opowieść o miłości, ale nie w pozytywnym znaczeniu

Alexis Wright jest australijską pisarką, wykładowczynią akademicką. Jest też, a raczej - przede wszystkim, Aborygenką. I w swoich dziełach opisuje los Pierwszych Narodów, rdzennych mieszkańców Australii, których biali pozbawili ziemi, praw, godności, w zasadzie wszystkiego. Od lat jest też jedną z kandydatek do literackiego Nobla. Między innymi o tym, a także o powieści "Księga łabędzi", która ukazała się w Polsce, mówiła Alexis Wright.

Alexis Wright o "Księdze łabędzi": to opowieść o miłości, ale nie w pozytywnym znaczeniu

Alexis Wright

Foto: PR3

Australia, niedaleka przyszłość. Środowisko naturalne uległo nieodwracalnym spustoszeniom z powodu zmiany klimatycznej, a ludność aborygeńska wciąż żyje głównie na kontrolowanym przez rząd wycinku Terytorium Północnego. Pochodząca z wysiedlonej społeczności Oblivia, niema nastolatka, ofiara grupowego gwałtu dokonanego przez odurzonych benzyną nastolatków, mieszka w jednej z niezliczonych rdzewiejących łodzi na bagnie. Na tym samym toksycznym bagnie, gdzie są tysiące czarnych łabędzi, zmuszonych do przeniesienia się tu z innych części kraju. Opowieść prowadzi przez życie Oblivii, aż po małżeństwo z Warrenem Finchem, pierwszym aborygeńskim prezydentem Australii. Wyniesiona do godności pierwszej damy, wciąż jest uwięziona - teraz w podtopionym, osuwającym się w bagno i bezprawie mieście na południu kraju.


"Wygląda na to, że nikt nas nie słucha"

Prowadzący "Wszystkie Książki Świata" przyznaje, że bardzo chciał porozmawiać z Alexis. I wykorzystał okazję, jaką była jego podróż do Australii. - Tak się cieszę, że moje książki, przecież niełatwe w lekturze, sama wiem to najlepiej, ukażą się także w Polsce, w zupełnie innej, odmiennej części świata - odpowiedziała pisarka na propozycję spotkania i rozmowy.

Naturalnie pierwszym tematem, który się pojawił, byli Aborygeni, Pierwsze Narody, rdzenni mieszkańcy Australii. - Od dwóch stuleci walczymy, a wielu naszych ludzi do dziś żyje w skrajnej biedzie. Wygląda na to, że nikt nas nie słucha. To bardzo frustrujące. W naszym świecie wiele rzeczy poszło nie tak właśnie dlatego, że nasze prawa nigdy nie zostały w tym kraju uznane - mówi Alexis Wright, która sama jest Aborygenką. - Nie udało się tego osiągnąć nawet podczas referendum konstytucyjnego sprzed kilku lat, które dotyczyło uznania samego faktu istnienia ludności aborygeńskiej. A przecież nie było to nic wielkiego, nie prosiliśmy o zbyt wiele. Mimo to Australijczycy zagłosowali przeciwko. I wygląda na to, że sytuacja się pogarsza. Kiedy patrzy się na to, co dzieje się w Ameryce i jak zmienia się świat… - wskazuje.


Alexis Wright "Księga łabędzi" Alexis Wright "Księga łabędzi"

"Oblivia jest ucieleśnieniem braku głosu"

"Księga łabędzi" to kolejna, po "Karpentarii" (2009), powieść Alexis Wright wydana w Polsce. Przełożyła ją, mocując się z językiem, wspaniała Aga Zano. Akcja rozgrywa się, jak mówi autorka, "w Australii za sto lat", a główna bohaterką jest pochodząca z Pierwszych Narodów nastoletnia Oblivia.

- Zastanawiałam się, jak będzie wyglądać ostatni Aborygen lub ostatnia Aborygenka. I stąd wzięła się ta książka. I mam nadzieję, że będzie nas wtedy znacznie więcej, niż tylko ta jedna młoda dziewczyna. Ale w czasie, gdy sytuacja wyglądała dość ponuro, kiedy zaczynałam myśleć o tej książce, właśnie tak to sobie wyobrażałam. Jeśli rząd będzie podążał tą samą drogą, przy tym wszystkim, co dzieje się na świecie - a my należymy do grona najbiedniejszych ludzi na świecie - to nie będziemy w stanie obronić się przed potęgą innych krajów, ich siłą i obojętnością. A jak będzie za sto lat, jeśli sytuacja okaże się o wiele gorsza niż jest teraz? Jak przetrwamy? Jak będziemy wyglądać? Kim się staniemy? Bo te zmiany naprawdę na nas wpływają i właśnie o to chodzi w tej książce - tłumaczy Trójkowa gościni. - Oblivia jest ucieleśnieniem braku głosu. Nie potrafi mówić, a być może straciła chęć do mówienia. (...) Próbuje sobie wyobrazić, do jakiego świata zmierzają rdzeni mieszkańcy. A biorąc pod uwagę, że nasz świat nie różni się zbytnio od tego, w którym żyją miliony innych ludzi, zawsze znajdą się w nim wygrani i przegrani - tak po prostu jest i tak działa świat. A potem będzie jeszcze gorzej. Kim więc są ci przegrani, jak będą żyć i jacy będą? Na ile będą zdrowi na umyśle? Historia Oblivii to poniekąd opowieść o miłości, ale nie w pozytywnym znaczeniu. Chodzi po prostu o to, żeby pomyśleć o przyszłości i o tym, co może się zdarzyć - stwierdza.

Całej rozmowy z Alexis Wright można posłuchać »TUTAJ«.


Piotr Radecki