PiS uległy wobec Trumpa? "Merdanie ogonem na żądanie silniejszego"
Donald Trump kolejny raz krytykuje NATO. Bronisław Komorowski przyznał w "Bez Uników", że politycy PiS wykazują się uległą postawą wobec amerykańskiego prezydenta. Przypomniał, jak posłowie tej partii oklaskiwali w Sejmie jego wybór na prezydenta USA. - Ja to nazywam kundlizmem, czyli merdaniem ogonem na żądanie każdego silnego, mocniejszego, ważnego na świecie - stwierdził.
Były prezydent Bronisław Komorowski gościem Renaty Grochal
Foto: YT/Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Donald Trump w ostatnim wywiadzie dla Fox News wyraził po raz kolejny swoje rozczarowanie Sojuszem Północnoatlantyckim
- Bronisław Komorowski uważa, że publiczna krytyka NATO przez Donalda Trumpa powoduje, że Sojusz faktycznie staje się "papierowym tygrysem"
- Polska musi liczyć się z tym, że ten parasol amerykański będzie słabszy albo będzie mniej efektywny - stwierdził były prezydent w "Bez Uników"
Donald Trump ponownie krytykuje NATO za brak chęci pomocy Amerykanom na Bliskim Wschodzie. "Jestem bardzo, bardzo rozczarowany NATO, bo ich tam nie było. Wydajemy tryliony dolarów na NATO, żeby chronić Europę przed Rosją i zawsze tam byliśmy. Nie daliby rady bez nas"- mówił Donald Trump w Fox News. W jednym z wcześniejszych wywiadów prezydent USA przyznał z kolei, że rozważa wycofanie swojego kraju z NATO i nazywał go "papierowym tygrysem".
"Parasol amerykański będzie słabszy"
- Przy tego rodzaju wypowiedziach prezydenta Stanów Zjednoczonych - który jeszcze jest uważany za lidera świata zachodniego - niewątpliwie NATO staje się "papierowym tygrysem". To szalenie osłabia autorytet NATO. I pozwala mieć nadzieję naszym przeciwnikom i wrogom, że NATO wewnętrznie słabnie - ocenił Bronisław Komorowski.
Były prezydent, a w przeszłości także szef MON, uważa, że postawę USA wobec sojuszników należy obecnie odczytywać w ten sposób, że "będą pomagać, ale na odległość". - Bez wysłania własnych żołnierzy na wojnę. W jakiejś mierze Stany Zjednoczone przewidują angażowanie się i wspieranie swoich sojuszników, ale nie ma już chyba takiego przekonania po stronie amerykańskiej, że będzie tu automatyzm decyzji i działania obronnego, jeśli ktoś naruszy terytorium kraju członkowskiego. My musimy z tego wyciągać wnioski - podkreślił. Tłumaczył, że "Polska musi liczyć się z tym, że ten parasol amerykański będzie słabszy albo będzie mniej efektywny".
Zdaniem Bronisława Komorowskiego trzeba pogłębiać integrację europejską w zakresie obronności, współpracy wojskowej, technologicznej i wywiadowczej. Komorowski pochwalił premiera Donalda Tuska za to, że prowadzi politykę dążącą do tego, aby UE - podobnie jak NATO - była gotowa do zdecydowanego działania w obronie każdego kraju członkowskiego. - Trzeba już dzisiaj bardzo intensywnie pracować, żeby nie być uzależnionym od fanaberii prezydenta Stanów Zjednoczonych i jego ekstrawaganckich pomysłów - powiedział.
Były prezydent uważa, że Donald Trump - domagając się od sojuszników wysłania okrętów do cieśniny Ormuz i zaangażowania się w konflikt na Bliskim Wschodzie - chce uczynić z NATO "agresywny sojusz na żądanie Stanów Zjednoczonych".
"To jest szaleństwo polityczne"
Komorowski podkreślił, że dobrze się stało, iż Polska nie zdecydowała się wysłać swojej floty na Bliski Wschód. Zwrócił natomiast uwagę, że niektórzy politycy PiS byliby do tego skłonni. - Pan Błaszczak mówił, że on by chętnie wysłał połowę polskiej marynarki wojennej, gdybyśmy mieli odpowiednie okręty. To jest szaleństwo polityczne. Ustawianie siebie samego w roli takiego pomagiera, który wypełni wszystkie, najgłupsze nawet, fanaberie swojego sojusznika i partnera. Nie należy Stanów Zjednoczonych wypychać z Europy. Wręcz odwrotnie. Należy ten proces wycofywania się Stanów Zjednoczonych maksymalnie opóźniać, ale nie za cenę schlebiania najgłupszym pomysłom - zaznaczył Komorowski.
Były prezydent uważa, że PiS pokazuje uległość wobec Trumpa. - Oni tak się zaangażowali w Trumpa i w politykę Trumpa, że im się pomieszała proamerykańskość z protrumpizmem. Im się pomieszał interes Polski z ich interesem partyjnym - stwierdził. Komorowski przypomniał, że politycy PiS oklaskiwali w polskim Sejmie wybór Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Określił, że było to "zachowanie politycznych kundli". - Bo to znaczy, że nie ma się poczucia własnej wartości. Nie szanuje się samodzielności własnego państwa. Ja to nazywam kundlizmem, czyli merdanie ogonem na żądanie każdego silnego, mocniejszego, ważnego na świecie - ocenił Bronisław Komorowski w "Bez Uników".
OGLĄDAJ. Bronisław Komorowski gościem Renaty Grochal
- Trump celem ataku? Napastnik zostawił list. Chciał "ukarać zdrajcę"
- Trump atakuje dziennikarkę: jesteś haniebna, nie jestem gwałcicielem
- Tusk ostrzega liderów UE przed Rosją. "To próba mobilizacji"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak