Nawrocki rozmawiał z Trumpem? Przydacz: naciskaliśmy na Amerykanów

W ostatnich dniach przetoczyła się dyskusja dotycząca obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Renata Grochal zapytała wprost Marcina Przydacza, czy Karol Nawrocki osobiście rozmawiał z Donaldem Trumpem w tej sprawie. - Prezydent Trump przeciął tę sprawę swoim komunikatem - wyjaśnił szef Biura Polityki Międzynarodowej w "Bez Uników".

 Nawrocki rozmawiał z Trumpem? Przydacz: naciskaliśmy na Amerykanów

Marcin Przydacz

Foto: PR3

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • 21 maja Donald Trump poinformował o swojej decyzji we wpisie na platformie Truth Social 
  • Swoją decyzję motywował "sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego"
  • Naciskaliśmy na Amerykanów, aby komunikat przecinający tę niepotrzebną dyskusję został wystosowany i prezydent Trump rzeczywiście to zrobił - przekazał Marcin Przydacz

OGLĄDAJ. Marcin Przydacz gościem Renaty Grochal

13 maja Pentagon ogłosił decyzję o anulowaniu planowej rotacji 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, a blisko tydzień później prezydent USA Donald Trump cofnął tę decyzję i ogłosił wysłanie do Polski "dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy". 

Marcin Przydacz pytany był w "Bez Uników", jak należy interpretować słowa prezydenta USA i ilu amerykańskich żołnierzy trafi do Polski. Czy do obecnych 10 tys. dołączy 5 tys., czy jednak, zgodnie z komunikatem Penatgonu, należy jeszcze 4 tys. odjąć? - Powinniśmy wszyscy o to walczyć, aby po pierwsze ta brygada rotowana, która jeszcze nie dopłynęła, dopłynęła - powiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Wskazał, że trzeba też powoływać się na słowa Trumpa, że ma to być "additional", czyli dodatkowe 5 tys. - Naszym celem powinno być 15 tysięcy - stwierdził. - Jako scenariusz minimalny możemy przyjąć, że nawet 11 tysięcy to już będzie zwiększenie o tysiąc - uzupełnił. 

Marcin Przydacz gościem Renaty Grochal (Bez Uników)
42:09
+
Dodaj do playlisty
+

 

Obecność rotacyjna, a może nawet stała

Wskazał, że w Pentagonie trwają rozmowy i prace planistyczne, gdzie i jakie siły amerykańskie zostaną rozlokowane. - Dzisiaj jest kluczowy moment, w którym trzeba Pentagon, Biały Dom, Narodową Radę Bezpieczeństwa, Departament Stanu przekonywać, aby te siły po pierwsze były zwiększone w Polsce, a po drugie, aby zmieniła się rotacyjność na obecność stałą - dodał. Jak tłumaczył, wtedy nie będzie co pół roku niepewności, "czy przypłyną, czy nie przypłyną". - Jak będą na stałe, to będziemy na pewno wszyscy mieli większe poczucie bezpieczeństwa - ocenił.

Zauważył, że do stałej obecności konieczne jest zapewnienie infrastruktury, a tym się już prezydent i jego doradcy nie zajmą. Tłumaczył, że chodzi o kwestie zakwaterowania, baz, gdzie wojskowi mają być rozlokowani, szkół dla ich dzieci. Przydacz wyraził przekonanie, że MON będzie na tym zależało i dołoży w tym zakresie wszelkich starań.

Z Niemiec, ale nie ich kosztem

Przypomniał, że w Poznaniu na stałe funkcjonuje dowództwo V korpusu i to udało się załatwić za poprzednich rządów. - Tylko, że to dowództwo dowodzi wojskami, które są dzisiaj w Niemczech, więc naturalną konsekwencją byłoby jednak podciągnięcie tych wojsk do stałej obecności w Polsce - stwierdził.

Wyjaśnił, że "nam zależy na tym, żeby po prostu w Europie było więcej wojsk" i nie kosztem Niemiec. - Natomiast jeśli prezydent Trump miałby zdecydować o wycofaniu z Niemiec tych wojsk i rozlokowaniu ich gdzieś poza Europą albo w Stanach Zjednoczonych, to jasne jest, że lepiej by było, gdyby one trafiły do Polski - argumentował. - Prawdopodobnie ta decyzja dotycząca ograniczenia obecności amerykańskiej w Niemczech i tak już zapadła - przyznał. 

Komunikat przeciął dyskusję

Marcin Przydacz poinformował, że chaos w komunikacji wokół amerykańskich wojsk w Polsce był niepokojący. - Martwił nas i spoglądaliśmy na to z takim poczuciem, że trzeba szybko reagować i stąd też odpowiednie działania i na poziomie moim, na poziomie ministra Grodeckiego i na poziomie innych doradców, którzy są wokół pana prezydenta. Naciskaliśmy na Amerykanów, aby komunikat przecinający tę niepotrzebną dyskusję został wystosowany i prezydent Trump rzeczywiście to zrobił - przekazał. 

Dopytywany, czy w ostatnim czasie odbyła się rozmowa na linii Nawrocki-Trump, Przydacz odparł: "było wiele rozmów i za każdym razem podczas tej rozmowy pojawiała się kwestia obecności wojskowej amerykańskiej". - Za każdym razem słyszeliśmy, że w Polsce nie będą ograniczane wojska amerykańskie. Wręcz przeciwnie, jest szansa na ich zwiększenie i być może nawet na zmianę funkcjonowania z rotacyjnej na stałą - powiedział.

Pentagon przywiązany do Niemiec

Gość Renaty Grochal podkreślił, że w deklaracjach prezydenta Trumpa nic się nie zmieniło od rozmowy z 3 maja. Stwierdził, że pod nieobecność amerykańskiego przywódcy, który przebywał akurat w Chinach, to "Pentagon i powiedzmy sobie to wprost, także i lobby pewne wojskowo-generalskie, które pewnie wychowało się na bazach amerykańskich w Niemczech, naciskało na obecność w Niemczech".

- Przyjechał prezydent Trump, usłyszał także od nas z Pałacu Prezydenckiego, że wkrada się tutaj chaos, który jest przeciwny temu, co prezydent dotychczas mówił i przeciął tę sprawę swoim komunikatem - wyjaśnił przebieg zdarzeń. - Były nasze działania i myślę, że sam komunikat, w którym prezydent Trump wskazuje na to, że to jest efektem dobrej relacji z prezydentem Karolem Nawrockim, powinien zamykać sprawę - wyjaśnił szef Biura Polityki Międzynarodowej w "Bez Uników".  


Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Filip Ciszewski