Jedna z najepszych sprinterek swoich czasów. Historia Stanisławy Walasiewicz

Stanisława Walasiewicz była jedną z największych postaci przedwojennego sportu. Złota i srebrna medalistka olimpijska zapisała się w historii jako jedna z najwybitniejszych zawodniczek swojej epoki. Jej historię przypomniała Anna Kowalczyk w audycji "Brakująca połowa dziejów".

Jedna z najepszych sprinterek swoich czasów. Historia Stanisławy Walasiewicz

Historia Stanisławy Wasilewicz w "Brakującej Połowie Dziejów"

Foto: domena publiczna

Historia Stanisławy Walasiewicz to opowieść o wielkich triumfach sportowych, ale i o tragicznej śmierci w wyniku napadu rabunkowego. Losy jednej z najwybitniejszych przedwojennych sportsmenek przypomniała Anna Kowalczyk w audycji "Brakująca połowa dziejów".

Stanisława Walasiewicz - jedna z najważniejszych przedwojennych sportsmenek świata

- Kiedy mówimy o wielkich nazwiskach polskiego sportu kobiet, najczęściej przywołujemy te powojenne. Tymczasem ta historia zaczyna się wcześniej. W latach 30., kiedy kobiecy sport torował sobie miejsce, a sama obecność kobiet na stadionach była traktowana jako wyjątek. Wtedy ona pojawiła się ona – zaczyna swoją opowieść Anna Kowalczyk.

Przełomowym momentem w jej karierze były igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 1932 roku.

- W 1932 roku Stanisława Walasiewiczówna zdobyła złoty medal olimpijski w biegu na 100 metrów. Był to jeden z najważniejszych sukcesów sportowych II RP, 4 lata po wielkim zwycięstwie Haliny Konopackiej, pierwszym olimpijskim złocie dla Polski w lekkoatletyce. Wtedy pojawiła się ona i była fenomenalna - opowiada prowadząca "Brakującej połowy dziejów".

Choć urodziła się w Polsce, jej sportowa droga rozwijała się głównie w Stanach Zjednoczonych.

- Urodziła się w 1911 roku w Wierzchowni pod Brodnicą. Ale jako dziecko wyjechała z matką do USA, do Cleveland, by dołączyć do ojca – jak wiele polskich rodzin szukających pracy i stabilności za oceanem. Tam dorastała jako Stella Walsh. Tam trenowała i zaczęła odnosić pierwsze sukcesy sportowe. Była jedną z najlepszych sprinterek w Stanach Zjednoczonych i naturalne stawało się jej reprezentowanie USA. Tak się jednak nie stało - mówi prowadząca audycji.

Decyzja o reprezentowaniu Polski wynikała zarówno z więzi rodzinnych, jak i możliwości rozwoju.

- Z Polską łączyły ją rodzinne więzi. Język, w jakim mówiło się w domu, i atrakcyjne stypendium sportowe, które pozwoliło Stelli utrzymać siebie i rodzinę. Dla II RP była to wspaniała inwestycja. Jej zwycięstwo na igrzyskach w Los Angeles miało większe znaczenie niż tylko sportowe. W kraju, który od kilkunastu lat istniał na mapie, każdy międzynarodowy sukces budował poczucie obecności i siły. Walasiewiczówna stała się częścią tej opowieści, chociaż mieszkała i trenowała poza Polską - mówi Anna Kowalczyk.

Jej sukcesy ugruntowały pozycję jednej z najlepszych sprinterek świata, choć w trakcie kolejnych igrzysk musiała zadowolić się "ledwie" srebrnym medalem.

- Po igrzyskach przylgnęło do niej miano jednej z najszybszych kobiet świata. Wygrywała zawody, biła rekordy (...) Figurowała jako zawodniczka na dwóch poziomach – obywatelka Polski i zakorzeniona w amerykańskim systemie sportowym. W 1936 roku w Berlinie zdobyła srebro olimpijskie, przegrywając z Amerykanką Helen Stevens. Igrzyska odbywały się w cieniu nazistowskiej propagandy - zaznacza Anna Kowalczyk.

Posłuchaj audycji Trójki:

Zabójstwo polskiej sportsmenki

Po zakończeniu kariery sportowej ponownie związała swoje życie z USA.

- Po wojnie i zakończeniu najważniejszych startów Walasiewiczówna wróciła do życia w Stanach Zjednoczonych. Tym razem chciała reprezentować USA i nawet zawarła w tym celu małżeństwo z niejakim panem Olsonem. Ale przepisy zabraniały startu zawodniczek w barwach dwóch różnych państw. Trenowała jednak młodsze zawodniczki, startowała w zawodach weteranów i była świetna 0 mówi Anna Kowalczyk.

Jej życie zakończyło się tragicznie w 1980 roku.

- W 1980 roku zginęła.W Cleveland. Zastrzelona podczas napadu rabunkowego, gdy nie pozwoliła sobie odebrać torebki. Po jej śmierci pojawił się wątek, który na nowo poruszył kwestie dotyczące jej biografii. Mówiło się, że sekcja zwłok, której wyniki utajniono, wykazała cechy interpłciowości. Ten wątek jest istotny, ale nie zmienia faktów podstawowych. Była jedną z najlepszych sprinterek swoich czasów, ustanowiła wiele rekordów i należała do ścisłej czołówki - mówi Anna Kowalczyk.

Na koniec pozostaje jeszcze jedna myśl, którą przekazywała młodszym pokoleniom sportowców.

- Sama Stella, czy Stanisława mówiła zawodniczkom: chcesz uprawiać sport? Nie uprawiaj go ani jak dziewczyna, ani jak chłopak, tylko jak chcesz to robić – puentuje Anna Kowalczyk.

Mateusz Wysokiński