Film, serial i spektakl. Zbliża się premiera "Lalki" w Teatrze Dramatycznym

Czy 2026 rok można nazwać rokiem "Lalki"? Widzowie czekają na filmową adaptację w reżyserii Macieja Kawalskiego i na serial Netflixa w reżyserii Pawła Maślony. Na swoją "Lalkę" zaprasza też warszawski Teatr Dramatyczny. - Nasza lektura "Lalki" jest bardzo autorska, uwzględniająca też perspektywę migrancką - spoglądania na powieść Prusa z zewnątrz, spoza kanonu - mówił dramaturg Goran Injac.

Film, serial i spektakl. Zbliża się premiera "Lalki" w Teatrze Dramatycznym

Marcin Bosak jako Stanisław Wokulski w spektaklu "Lalka"

Foto: Rafał Guz/PAP

Premiera spektaklu "Lalka" w inscenizacji Mikity Iłynczyk (reżyseria) i Gorana Injaca (dramaturgia) odbędzie się 20 marca w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

Jak czytamy w opisie spektaklu, autorzy teatralnej adaptacji - reżyser urodzony w Białorusi i dramaturg z Serbii - "odczytują tę legendarną powieść przez pryzmat politycznej rzeczywistości końca XIX wieku: czas zaborów, czas podległości, czas dostosowywania się do kultury, która nie była własna". Twórcy stawiają pytania o doświadczenie jednostki żyjącej w rzeczywistości podporządkowania - w świecie, w którym idea "polskości" okazuje się nie tyle wspólnotą, ile niespełnioną obietnicą.

Posłuchaj audycji Trójki:

Premiera spektaklu "Lalka" w Teatrze Dramatycznym

Co ciekawe, punktem wyjścia dla spektaklu stał się egzemplarz "Lalki" z 1897 roku, odnaleziony w rodzinie reżysera - książka pełna ołówkowych podkreśleń, najprawdopodobniej należąca do babci reżysera, która była obywatelką Polski zaledwie przez sześć lat do 1939 roku. Ten materialny ślad tworzy ramę spektaklu: polskość jako doświadczenie dziedziczone nie przez instytucje, lecz przez pamięć, która nie zdążyła się spełnić.

W Stanisława Wokulskiego wcielił się Marcin Bosak. W tej interpretacji główny bohater powieści Bolesława Prusa staje się figurą, która swoją biografią obnaża mechanizmy przystosowania i oportunizmu elit. Po powrocie z zesłania obserwuje świat, w którym krąży rosyjski rubel, wojenny biznes kształtuje fantazje o przyszłości, a społeczeństwo, za które ryzykował życie, jest gotowe wpisać się w nowy porządek, by zachować status i pozory ciągłości. Wokulski nie jest częścią systemu - testuje jego granice, ujawniając, jak klasa i kapitał wypierają wartości.

"Jako dwójka obcokrajowców mamy trochę inny stosunek do tej książki"

- Staraliśmy się nie chodzić za taką "mainstreamową" czy możemy lepiej powiedzieć obowiązującą interpretacją "Lalki", ale starać się wyciągnąć na pierwszy plan to, co nie jest tak bardzo widoczne w tej książce, co nie jest widoczne w tym kanonie obowiązującego czytania "Lalki" - mówił w rozmowie z Agnieszką Górnicą z Teatru Dramatycznego Goran Injac. - Bardzo ciekawe jest to, że jako dwójka obcokrajowców mamy trochę inny stosunek do tej książki i klasyki, i to nam umożliwiło zajmowanie się nieczytanymi czy niewidzianymi treściami - dodał dramaturg.

- Kiedy zaczynałem czytać "Lalkę" wiedziałem od razu, co to są za czasy. To są czasy po powstaniu styczniowym, czas zaborów rosyjskich – i w tym uważam jest aktualność tej energii, tej okupacji - mówił reżyser Mikita Iłynczyk. - Historia mojej rodziny też jest produktem okupacji rosyjskiej i reżimu, który trwa na tej ziemi. To był też dialog z moją ziemią, gdzie również kształtowała się polska kultura i historia. Myślę o Mickiewiczu, który pochodził z Nowogródczyzny, myślę o Kościuszce, Moniuszce, Ogińskim, Orzeszkowej, Syrakomli i innych. To była ich twórcza refleksja często skierowana przeciwko Rosji. Paradoksem jest to, że na tej ziemi Rosja wygrywa do tej pory. Ten most łączy się też ze mną, jak ja się w tej sytuacji historycznej czuje - czy czuje się przegranym? Na pewno nie wygranym - mówił reżyser.

Kobiety w spektaklu "Lalka"

A jak twórcy przedstawili kobiece bohaterki? - Prus kobietom nie daje tyle przestrzeni i dialogu, żeby mogły się otworzyć. Nie daje kobietom głosu. Żeby ten głos wybrzmiał, musieliśmy wprowadzić kontekst. Żeby nie zrobić z nich pasywnych, uległych i milczących obrazów. Żeby na scenie toczyła się akcja. Pracowaliśmy nad wydobywaniem nowych kontekstów dla tych postaci, ale staraliśmy się zachować jakość i energię Prusa - opowiadał Iłynczyk.

Izabelę Łęcką w spektaklu zagrała Marta Ojrzyńska. - Jeżeli chodzi o dramaturgiczne budowanie roli Izabeli, podeszliśmy do niej poprzez temat, który jest bardzo ważny w naszym spektaklu - mianowicie czasu, który zaczyna cofać się i prowadzi nas z powrotem do XIX wieku, do wieku Prusa. Zadajemy pytanie, czy współczesnej kobiecie jest wygodnie w kostiumie Izabeli Łęckiej? Jak będzie się czuła z tekstem Prusa, który jest zobowiązana wypowiadać? Jak będą na nią patrzyli mężczyźni z XIX wieku? - mówił dramaturg.

- Staraliśmy się, aby pozycja kobiet korespondowała z dzisiejszym czasem. Izabela nie jest stereotypową Izabelą. Wątek relacji Izabeli i Wokulskiego nie jest opowieścią o wielkiej, uniwersalnej miłości, ale jest bardzo osadzony w kontekście i wartościach tego świata, który chcemy pokazać na scenie - opowiadał Injac.

Iłynczyk: będzie można zobaczyć różne, alternatywne odczytanie powieści Prusa

Twórcy zapowiadają "bardzo autorską" interpretację powieści Prusa. - Nasza lektura "Lalki" jest bardzo autorska, uwzględniająca też perspektywę migrancką - spoglądania na powieść Prusa z zewnątrz, spoza kanonu. Nie chodzi o to, że chcemy teraz zmieniać historię i pokazać, jaki rodzaj czytania jest słuszny. Zależy nam, aby to czytanie wynikało też z naszej pozycji i naszych doświadczeń, co może być dla odbiorcy ciekawe - tłumaczył Injac.

- W tym roku mamy taki tryptyk "Lalek". Uważam, że nasza "Lalka" tworzy ten tryptyk i składa go w całość. Nie chodzi o to, która "Lalka" będzie lepsza. To wspaniałe, że będzie można zobaczyć różne, też alternatywne odczytanie powieści Prusa - uważa Iłynczyk.

Film i serial 

Trwają też prace nad dwiema kolejnymi adaptacjami - Maciej Kawalski reżyseruje filmową odsłonę, w której zobaczymy Marcina Dorocińskiego jako Stanisława Wokulskiego i Kamilę Urzędowską jako Izabelę Łęcką. Premiera zapowiadana jest na 30 września. Netflix z kolei zajmuje się realizacją serialu, w którym Tomasz Schuchardt zagra Wokulskiego, a Sandra Drzymalska Izabelę Łęcką. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, twórca głośnego komediodramatu "Atak paniki" i obsypanego nagrodami dramatu historycznego "Kos". Sześcioodcinkowy odcinek także ma się pojawić w drugiej połowie 2026 roku.

Do tej pory "Lalka" doczekała się dwóch adaptacji, które mogliśmy zobaczyć na ekranie. W 1968 roku w kinach pojawił się film Wojciecha Hasa z Mariuszem Dmochowskim i Beatą Tyszkiewicz w rolach Wokulskiego i Łęckiej. Z kolei w 1977 roku na w formie serialu książkę przeniósł Ryszard Ber. Główne role zagrali Jerzy Kamas i Małgorzata Braunek.

Ewelina Kołaczek, Teatr Dramatyczny