Podwyżki dla lekarzy. Prof. Balcerowicz: powinien to sprawdzić urząd antymonopolowy

W ostatnich latach wynagrodzenia w ochronie zdrowia rosną m.in. dzięki ustawowemu mechanizmowi podwyżek powiązanemu ze średnią płacą w gospodarce. Zdaniem prof. Leszka Balcerowicza warto jednak sprawdzić, czy za szybkim wzrostem płac nie stoi także presja silnych grup interesu, czemu - jak ocenił - mógłby przyjrzeć się urząd antymonopolowy. - Nie możemy traktować samego wyrażenia "związki zawodowe" jako usprawiedliwienia wszystkiego, co robią. Jeżeli mamy do czynienia z działalnością silnego i skutecznego lobbingu, trzeba się zastanawiać nad przeciwdziałaniem - powiedział ekonomista w radiowej Trójce.

Podwyżki dla lekarzy. Prof. Balcerowicz: powinien to sprawdzić urząd antymonopolowy

Renata Grochal i prof. Leszek Balcerowicz

Foto: PR3

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Lewica proponuje zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem finansującym system ochrony zdrowia
  • Według prof. Leszka Balcerowicza obowiązkowa składka i tak ma w praktyce charakter podatku
  • Ekonomista ocenia, że sama zmiana nazwy mechanizmu finansowania nie poprawi funkcjonowania systemu

OGLĄDAJ. Prof. Leszek Balcerowicz gościem Renaty Grochal

W debacie o finansowaniu ochrony zdrowia pojawiła się propozycja Lewicy, by zlikwidować obecną składkę zdrowotną i zastąpić ją jednym podatkiem zdrowotnym. W różnych wariantach koncepcja zakłada objęcie takim podatkiem zarówno podatników PIT, jak i CIT oraz uproszczenie systemu finansowania ochrony zdrowia. Według autorów pomysłu miałoby to uporządkować system i zwiększyć stabilność jego finansowania.

Zdaniem prof. Leszka Balcerowicza taka zmiana miałaby jednak głównie charakter formalny. Ekonomista i były minister finansów ocenił w radiowej Trójce, że w praktyce obowiązkowa składka zdrowotna już dziś działa jak podatek. - Przecież ona jest podatkiem. Składka w sensie ekonomicznym powinna być dobrowolna - powiedział. Jak dodał, przekonanie, że zmiana nazwy mechanizmu finansowania coś zmieni, jest jego zdaniem błędne. - Jest wyrazem naiwnej wiary, że jeśli coś nazwie się składką, to nie będzie to podatkiem, nawet jeśli ta składka jest przymusowa. To są pozorne ruchy - ocenił.

Balcerowicz podkreślił, że niezależnie od nazwy źródła finansowania poziom środków przeznaczanych na ochronę zdrowia pozostałby zbliżony. - To nic nie zmieni w systemie ochrony zdrowia, bo finansowanie - niezależnie od nazwy - byłoby podobne. Zmiana nazwy niczego nie rozwiązuje - zaznaczył. W jego opinii większą uwagę należy zwrócić na funkcjonowanie systemu po stronie świadczeń zdrowotnych. - Trzeba patrzeć raczej na to, co się dzieje po stronie podaży, czyli świadczeń zdrowotnych. Jest tu sporo do poprawy - stwierdził ekonomista. Wskazał także na znaczenie konkurencji i możliwości wyboru w systemie ochrony zdrowia.

Wzrost wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Konieczna reakcja urzędu antymonopolowego?

Balcerowicz odniósł się również do szybkiego wzrostu wynagrodzeń w sektorze medycznym. Jego zdaniem warto rozważyć, czy nie powinna się temu przyjrzeć instytucja odpowiedzialna za ochronę konkurencji. - Zastanawiałem się, czy możliwa i potrzebna byłaby reakcja na to, że mamy bardzo szybki wzrost płac w sektorze zdrowia. Czy nie powinien się temu przyjrzeć urząd antymonopolowy - powiedział.

Ekonomista sprzeciwił się natomiast pomysłowi wprowadzania górnych limitów wynagrodzeń dla lekarzy. - Nie zgadzam się z takim rozwianiem. Bo wtedy trzeba by mnożyć takie limity dla różnych zawodów i mielibyśmy niezwykle skomplikowaną sytuację - ocenił. Jak dodał, jeśli wzrost płac wynika z działania silnych grup nacisku, należy analizować właśnie ten mechanizm. - Nie możemy traktować samego wyrażenia "związki zawodowe" jako usprawiedliwienia wszystkiego, co robią. Jeżeli mamy do czynienia z działalnością silnego i skutecznego lobbingu, to trzeba się zastanawiać nad przeciwdziałaniem - podkreślił.

Odniósł się także do szerszej kwestii finansów publicznych. Jego zdaniem kryzysy budżetowe są szczególnie kosztowne dla społeczeństwa. - Nie trzeba być wykwalifikowanym ekonomistą, żeby wiedzieć, że kryzysy budżetowe są bardzo kosztowne dla ludzi. Zwykle biorą się z ekspansji wydatków, która niekoniecznie zaspokaja najpilniejsze potrzeby - powiedział. Jak zaznaczył, rozwój gospodarczy Polski w ostatnich latach wynikał przede wszystkim z reform strukturalnych, a nie ze wzrostu obciążeń podatkowych. - Mieliśmy ogromny wzrost podatków w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Ale rozwijaliśmy się nie dzięki temu, tylko dzięki reformom po stronie strukturalnej - podsumował były minister finansów.

Czytaj także:

Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Robert Bartosewicz