Zmiana reżimu w Iranie? "Od dekad toczy się dyskusja, jak zreformować państwo"

Biały Dom ogłosił koniec irańskiego reżimu. Krzysztof Płomiński w radiowej Trójce przypomniał, że demokratyczne zmiany w Iranie zostały kilka dekad temu zatrzymane przewrotem, za którym stały amerykańskie i brytyjskie służby. - Wielokrotnie na przestrzeni dekad ostatnich w samym Iranie toczyła się dyskusja, jak zreformować państwo, jak odejść od tych dotychczasowych założeń w kierunku większej liberalizacji, dostosowania sytuacji do wymogów i kraju, i zewnętrznych - mówił były dyplomata i ambasador RP na Bliskim Wschodzie.

Zmiana reżimu w Iranie? "Od dekad toczy się dyskusja, jak zreformować państwo"

Krzysztof Płomiński gościem audycji "Bez Uników"

Foto: PR3

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • USA i Izrael prowadzą naloty na Iran
  • Wśród celów operacji przewija się narracja o zmianie reżimu
  • - Przypomnę 1953 rok, kiedy demokratyczny rząd premiera Mossadegha w Iranie przeprowadza gruntowne, demokratyczne reformy, przygotowuje demokratyczną konstytucję i szykuje zmiany daleko idące właściwie w całym państwie - mówił w radiowej Trójce Krzysztof Płomiński

OGLĄDAJ. Krzysztof Płomiński w "Bez Uników"

Donald Trump wezwał Irańczyków do powstania i obalenia reżimu. Amerykanie mieli też kontaktować się z Kurdami i zachęcać ich do zbrojnego wystąpienia przeciwko reżimowi ajatollahów. Jednocześnie administracja prezydenta USA twierdzi, że zmiana władz w Iranie nie jest jej celem, a Biały Dom w tym samym czasie ustami rzeczniczki Trumpa ogłosił już koniec irańskiego reżimu i wielki sukces operacji wojskowej. Eksperci wskazują tymczasem, że obalenie obecnych władz w Teheranie bez operacji lądowej jest mało prawdopodobne. 

- Mamy tu do czynienia z zadawnioną wrogością między Iranem i jego głównymi oponentami, czyli przede wszystkim Izraelem w regionie, a generalnie Stanami Zjednoczonymi - powiedział Krzysztof Płomiński. Podkreślił, że "ta wrogość ma swoje głębokie, historyczne korzenie".

Iran próbował być demokratyczny

Gość Trójki przypomniał, że Iran próbował już w latach 50. przeprowadzić gruntowne demokratyczne reformy pod wodzą premiera Mohhamada Mosaddegha. - Do tych zmian również należy nacjonalizacja ropy naftowej - wskazał. Zaznaczył, że to "clou, które będzie się przewijać przez całą historię stosunków zewnętrznych i Iranu". - Co wtedy następuje? CIA razem z MI6 organizują przewrót - dodał dyplomata. - Do władzy dochodzi dyktatura szacha poprzedniego. Irańczycy to pamiętają, bo to też nie był liberalny, akceptowany przez społeczeństwo reżim - dodał. 

Jak tłumaczył, "wrogość narasta", a jednocześnie "w społeczeństwie irańskim narasta świadomość potrzeby nacjonalizmu, potrzeby panowania nad własnymi środkami, nieoddawania ich cudzoziemcom". - A tutaj mieli Irańczycy zakusy zarówno ze strony Wielkiej Brytanii, jak i Rosji, żeby po prostu położyć rękę na bogactwach i zachować wpływy w tym kraju - opisał. 

Dyskusja o reformach

Zaznaczył, że rosnące niezadowolenie prowadzi do obalenia szacha, a "Stany Zjednoczone w którymś momencie doszły do wniosku, że szacha nie należy już dalej bronić". - W związku z tym nastąpiła zmiana władzy i zmiana reżimu - opisał drogę politycznego systemu Iranu. - Wielokrotnie na przestrzeni dekad ostatnich w samym Iranie toczyła się dyskusja, jak zreformować państwo, jak odejść od tych dotychczasowych założeń w kierunku większej liberalizacji, dostosowania sytuacji do wymogów i kraju, i zewnętrznych - powiedział Płomiński.

- I za każdym razem liberałowie, jeżeli osiągali silniejsze pozycje, to coś w stosunkach zewnętrznych się działo, co zaprzeczało możliwości na przykład złagodzenia sankcji, otwarcia na taki prawdziwy dialog z Zachodem, czyli dawało konserwatystom irańskim argumenty po prostu, żeby ten twardy kurs wewnętrzny i zewnętrzny trzymać - dodał. 

Eksport demokracji

Jednocześnie wskazał, że "demokracja nie jest panaceum na wszystkie kłopoty". - Demokracja jest swego rodzaju rozwiązaniem, do którego społeczeństwo musi być przygotowane - zastrzegł. Ocenił, że tak samo, jak nie można "eksportować rewolucji", tak samo "nie można skutecznie eksportować demokracji bez zwracania uwagi na realia". - Mamy przykłady w historii, chociażby Niemiec z okresu międzywojnia, kiedy demokracja prowadzi kraj naprawdę na manowce, a przy okazji jest nieszczęściem dla całego obszaru i dla całego świata - powiedział. 

Zaznaczył, że "zainteresowanie i wola demokracji w społeczeństwach Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki przejawiły się wielokrotnie" poprzez potężne ruchy społecznych czy społeczno- polityczne. - I w każdym przypadku miejscowe reżimy, najczęściej zachowawcze, czy dyktatury, znajdowały ze strony Zachodu wsparcie, żeby te ruchy zniszczyć - podsumował. 

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Filip Ciszewski