Koniec reżimu ajatollahów? Ćwiek-Karpowicz: mało kto wierzy, że to możliwe

Stany Zjednoczone i Izrael atakują Iran i reżim ajatollahów. Jarosław Ćwiek-Karpowicz mówił w "Bez Uników", że trudno będzie zastąpić obecną władzę w Teheranie. - Jest opozycja silna za granicą - powiedział dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i wskazał na najstarszego syna ostatniego szacha.

Koniec reżimu ajatollahów? Ćwiek-Karpowicz: mało kto wierzy, że to możliwe

Jarosław Ćwiek-Karpowicz

Foto: Trójka Polskie Radio

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły w sobotę ataki na Iran
  • Według zapowiedzi Donalda Trumpa wojna w Iranie potrwa miesiąc
  • - Trump chce doprowadzić do sytuacji, że reżim ajatollahów będzie na tyle osłabiony, że społeczeństwo samo wyjdzie na ulice i weźmie władze w swoje ręce - powiedział Jarosław Ćwiek-Karpowicz

OGLĄDAJ. Jarosław Ćwiek-Karpowicz w "Bez Uników"

Donald Trump spodziewa się, że wojna z Iranem potrwa do czterech tygodni. Według prezydenta USA wyniku wspólnych uderzeń USA i Izraela zginęło 48 irańskich przywódców. W pierwszej serii nalotów zginął ajatollah Ali Chamenei, jak i jego najbliżsi współpracownicy. W odpowiedzi Iran rozpoczął ataki na Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu, szczególnie w rozlokowane tam amerykańskie bazy.

- Bardzo często tak się dzieje, że mówi jedno, a robi drugie - powiedział gość Trójki, odnosząc się do zapowiedzi prezydenta USA o terminie zakończenia wojny w Iranie. Zaznaczył, że jeśli "mamy nie wierzyć słowom Trumpa", to "kilka dni i powinniśmy już być spokojni".  

Jarosław Ćwiek-Karpowicz gościem Renaty Grochal (Bez Uników)
34:15
+
Dodaj do playlisty
+

 

Brak opozycji w Iranie

Ekspert wskazał, że Trump "teraz tak naprawdę ogłasza dwa cele". Pierwszy to zlikwidować doszczętnie irańskie zdolności nuklearne - chodzi o głowice, ale głównie o środki przenoszenia. - Ale także mówi bardzo wyraźnie o celu politycznym. Chce doprowadzić do sytuacji, że reżim ajatollahów będzie na tyle osłabiony, że społeczeństwo samo wyjdzie na ulice i weźmie władze w swoje ręce - wyjaśnił Jarosław Ćwiek-Karpowicz. - Tylko że mało kto w to wierzy, że taki scenariusz jest możliwy - dodał.

Tłumaczył, że reżim stopniowo słabnie już od pewnego czasu i traci sojuszników, a do tej pory nie wykrystalizowała się żadna pozycja polityczna w kraju, która by powiedziała, że jest gotowa przejąć władzę. - Jest opozycja silna za granicą - dodał, wskazując na najstarszego syna ostatniego szacha. - To jest tak naprawdę jedyna opcja dla Amerykanów, dla Izraela, żeby doprowadzić do kontrrewolucji, znieść republikę islamską i wprowadzić znów monarchię - ocenił. - Tylko taki scenariusz jest bardzo, bardzo mało prawdopodobny - dodał. 

Długotrwałe ataki wzmocnią reżim

Gość Trójki zaznaczył, że "Irańczycy są strasznie dumnym narodem", jest to społeczeństwo dość jednolite i ma bardzo duże poczucie osamotnienia w świecie, który otacza Iran. - Bardzo często Iran był osamotniony, a państwa arabskie go atakowały wspierane przez wszystkich, wspierane także przez Stany Zjednoczone, więc sytuacja trochę się powtarza - analizował. Zaznaczył, że "społeczeństwo bardzo szybko może znów skonsolidować się wokół władzy" w poczuciu zaatakowania przez zewnętrzne siły. - Szyici są jednak cały czas mniejszością w tym świecie islamskim - przypomniał. 

Dodał, że niezadowolenie Irańczyków ma podłoże społeczno-gospodarcze i zostało już pokazane na przełomie roku. - Teraz widać wyraźnie, że im dłużej te ataki będą prowadzone, tym bardziej społeczeństwo nie będzie zwracało się przeciwko władzy, ale przeciwko zewnętrznym agresorom - stwierdził. -  Osobiście uważam, że te ataki nie będą mogły trwać zbyt długo, bo tak naprawdę będą wzmacniać reżim, zamiast go osłabiać - powiedział o interwencji USA i Izraela. 
- W tej chwili jeszcze go osłabiają - uznał.

Czytaj także:

Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Filip Ciszewski