Katarzyna Rzehak: wszyscy jesteśmy dziećmi Wandy Telakowskiej
Od kilku lat trwa wielki comeback PRL-owskiego wzornictwa. Coraz więcej osób się nim zachwyca, a oryginalne fotele, szafki, stoliczki, regały osiągają coraz wyższe ceny. Można powiedzieć, że Wanda Telakowska jest tą osobą, która całościowo odpowiada za ten styl. I o niej Max Cegielski rozmawia w audycji "Plik tekstowy" ze swoją gościnią: Katrzyną Rzehak.
Wanda Telakowska
Foto: Wikipedia/Adrian Grycuk
Wanda Telakowska (1905-1985) w 1931 roku ukończyła studia malarstwa i grafiki w Szkole Sztuk Pięknych. W pierwszych latach powojennych wraz z Marią Skoczylas-Leszczyńską organizowała Biuro Nadzoru Estetyki Produkcji, z którego powstał w październiku 1950 Instytut Wzornictwa Przemysłowego. W 1968 roku została zmuszona do opuszczenia stanowiska dyrektora IWP. W 1978 doprowadziła do przekazania kolekcji wzorcowni IWP Muzeum Narodowemu w Warszawie.
Wanda Telakowska: matka polskiego designu powojennego
Niedawno ukazała się książka Katarzyny Rzehak "Wanda Telakowska. Piękno dla wszystkich, czyli jak powstało polskie wzornictwo powojenne". Autorka, historyk sztuki i krytyk designu, przez 10 lat (2010-2021) pracowała jako dyrektorka kreatywna Instytutu Wzornictwa Przemysłowego.
- My wszyscy w pewien sposób jesteśmy z Wandy - nawet jeśli tego nie wiemy. Bo bardzo często jakieś nasze domowe gesty są związane z tym, czego ona nas nauczyła i co nam pokazała. Ja uważam, że to jest sprawa naszej tożsamości - mówi Katarzyna Rzehak w odpowiedzi na pytanie "Dlaczego dzisiaj historia Wandy Telakowskiej ma znaczenie, jest ważna w Polsce". - Z drugiej strony ona zrozumiała bardzo ważną rzecz: że po wojnie Polska jest krajem kompletnie pozbawionym łączności z przeszłością, z ciągłością kulturową, tożsamościową - tłumaczy.
Katarzyna Rzehak "Wanda Telakowska. Piękno dla wszystkich, czyli jak powstało polskie wzornictwo powojenne" Polska - kraj, gdzie ludzie nie mają łączności z przeszłością
II wojna przeorała Polskę - dosłownie i w przenośni, fizycznie, kulturowo i społecznie. Zmieniła jej granice, ale także ludzi: jedni zginęli, inni wyjechali, kolejni przyjechali. A wszyscy - wymieszali się, tworząc kompletnie nową mozaikę.
- Zawsze mówię moim studentom, że w Polsce ludzie nie wiedzą, skąd się wzięli, jaka jest tradycja ich rodziny na przykład w zakresie urządzania domu, bo te domy nie są te same. Na przykład we Francji powiedzmy, że od XVIII wieku ludzie mieszkają w tych samych mieszkaniach, domach. Mają te same dywany, szafy, stoły od 100-200 lat - wyjaśnia rozmówczyni Maksa Cegielskiego. - Ja pochodzę z Krakowa: to nie jest dokładnie to samo, ale tam na przykład ludzie mają jeszcze klucze do drzwi z XIX wieku: nie wymienili zamków. I ja też rosłam w otoczeniu, gdzie ta łączność z przeszłością była większa, niż w Warszawie, która była zniszczona, zbombardowana i zniweczona - wskazuje.
Przedmioty funkcjonalne, ale i estetyczne
Zmiana społeczna, która nastąpiła w powojennej Polsce była ogromna: w latach 1951-1970 za wsi do miasta przyjechało sześć milionów ludzi. - Telakowska dostaje do pracy bardzo trudną sytuację społeczną: ci ludzie, którzy przyjechali, byli totalnie innym kapitałem kulturowymi, niż ci, którzy w mieście byli. To było totalne wymieszanie kapitału społecznego. I w czymś takim Wanda musi pracować: dać tym ludziom przedmioty codziennego użytku: ubrania, buty, spodnie ale też stół, krzesło, a potem nawet wagon kolejki – opowiada Trójkowa gościni. - Przedmioty, które z jednej strony obsłużą funkcjonalność, którą muszą mieć, ale też dadzą element estetyczny. W jakimś sensie czegoś tych ludzi nauczą estetycznie, jakoś ich wyposażą. Więc ona naprawdę zrobiła ogromną rzecz: to była zmiana społeczna, powiedziałabym, totalna - stwierdza.
Piotr Radecki