Feminizm: jak o nim rozmawiać, żeby się słyszeć? Audycja w "Klubie Trójki"

Feminizm od lat polaryzuje opinię społeczną, często wywołując skrajne emocje. Wiele wskazuje na to, że dziś ten spór skupia się w dużej mierze na próbie odpowiedzi na pytania: kim jest feministka, feminista i kto ma prawo tak się nazywać? O tym, czy umiemy konstruktywnie rozmawiać o feminizmie - w audycji Anny Kowalczyk w "Klubie Trójki".

Feminizm: jak o nim rozmawiać, żeby się słyszeć? Audycja w "Klubie Trójki"

Manifestacja pod hasłem Feminizm bez Granic, Warszawa.

Foto: JACEK WAJSZCZAK/REPORTER/ East News

Gośćmi Anny Kowalczyk w "Klubie Trójki" byli: Katarzyna Krzywicka-Zdunek, badaczka opinii społecznej, połowa duetu sociolożki.pl i autorka najnowszego badania o postawach kobiet wobec feminizmu, dr Katarzyna Zawadzka - adiunkt w Instytucie Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego, autorka świeżo wydanej książki "Perspektywy feminizmu. Między konsternacją, konstatacją a kontestacją polityczną" oraz Michał Tragarz - facylitator z Fundacji Nowej Wspólnoty.

Posłuchaj audycji Trójki:

Feministka - problematyczna etykieta

Mniej niż jedna trzecia Polek deklaruje się jako feministki - wynika z najnowszego badania o postawach kobiet wobec feminizmu przeprowadzonych przez socjolożki.pl. Jak się okazuje problem nie leży jednak w założeniach nurtu, ale w skojarzeniach jakie za tą nazwą idą. - Wokół pojęcia feminizm narosło bardzo dużo stereotypów i takiego patrzenia na kobiety feministki, czy mężczyzn feministów, pod kątem pewnych cech charakteru, określonych postaw, stosunku do świata i płci przeciwnej - tłumaczy Katarzyna Krzywicka-Zdunek, socjolożka.

- Z badania, które zrealizowałyśmy razem z Dorotą Peretiatkowicz wynika, że 31 proc. Polek w wieku 18-65 lat uważa się za feministki, a jednocześnie 64 proc. popiera postulaty feministyczne - podkreśla i dodaje, że kłopot w etykiecie. - Kiedy rozmawiamy z kobietami, dosyć często zastrzegają, że ja nie jestem feministką, bo… Ten feminizm, w pierwszej warstwie rozumienia określają jako utratę kobiecości, miękkości, tego, że ja nie zawsze sobie daję radę, że nie chcę przejmować od mężczyzn wszystkich obowiązków. Feminizm w takim pojęciu stereotypowym postrzegany jest tak: że możemy wykonywać zawody męskie, możemy wnieść tę lodówkę na czwarte piętro i jesteśmy równie silne i samodzielne jak mężczyźni, a to nie o to chodzi. Chodzi o równe prawa i to jest podstawa - zaznacza ekspertka.

Do podobnych wniosków doszła dr Katarzyna Zawadzka, która poprosiła posłanki obecnej kadencji Sejmu, aby odpowiedziały na pytanie, czym jest dla nich feminizm i czy znają i popierają postulaty feministyczne. - Z tych badań wyszło, że można popierać postulaty feministyczne w całości lub części i jednocześnie mówić: nie jestem feministką - przyznaje. - Te badania odzwierciedlają tę konsternację, która w społeczeństwie funkcjonuje a która myślę zasadza się na braku świadomości i niezrozumieniu podstaw rzeczy - podkreśla. - Próbowałam wypunktować zasadnicze kwestie, na których zasadza się feminizm, czyli na przykład to, że pozycja kobiet uwarunkowana jest społecznie, podlega zmianom i my możemy tę zmianę tworzyć, że głos kobiet powinien być wysłuchany, że kobiety same powinny i muszą siebie reprezentować, głosić własne poglądy, osiągać życiową autonomię i że rolą feministek jest stworzenie w życiu codziennym, politycznym także, miejsca dla kobiet - dodaje. - Podstawą myślenia o feminizmie jest myślenie o wolności, o równości i o tym, żeby kobiety posiadające autonomię i możliwość decydowania o sobie, mogły tych wyborów dokonywać - podkreśla.

Silne kobiety i słabi mężczyźni. Kto jest feministką?

Zdaniem Katarzyny Krzywickiej-Zdunek nie ma czegoś takiego jak kryzys męskości. - Powiedziałabym, że mamy raczej kryzys relacji, kryzys takiego porozumienia wzajemnego, nawet nie między płciami, ale międzyludzkiego - mówi ekspertka. - Takiego, że my nie potrafimy rozmawiać o swoich napięciach, tylko te napięcia przekuwamy w atak, na takie głośne mówienie o swoich poglądach - wyjaśnia i podkreśla, że w latach 90-tych doszło do rozjazdu między kobietami i mężczyznami w Polsce, nie tylko pod względem wykształcenia, gdzie kobiety wysunęły się na prowadzenie, ale także utraty wspólnego języka.

 - Kiedy zapytaliśmy kobiety, co daje im największą moc okazało się, że jest to samodzielność. Kobiety nauczyły się, że muszą sobie same dać radę, bo mamy dużo rodzin patchworkowych, rozwodów. Kobiety samodzielnie wychowują dzieci - tłumaczy i dodaje, że jednocześnie z tych samych badań wynika, że tylko 40 proc. kobiet w Polsce czuje się samodzielna. - Nie wierzymy w siebie, mamy ten syndrom oszusta, że nie damy sobie rady. A z drugiej strony, kiedy zapytaliśmy mężczyzn, co daje im poczucie mocy, to im największe poczucie mocy daje miłość partnerki. Kiedyś było odwrotnie - to mężczyzna dla kobiety był takim oparciem. Gdybyśmy dziś zobaczyły w jaki sposób funkcjonują polskie kobiety, jak sobie radzą na rynku pracy, w domu, z obowiązkami. To 80 proc. można by śmiało nazwać feministkami - mówi i podkreśla, że brakuje edukacji kim jest feministka, jakie ma zasoby, co powinno być dla niej ważne.  

Z badań socjolożek wynika, że mężczyźni dużo chętniej akceptują feminizm niż kobiety. - Są za partnerstwem w związkach. Oczywiście podnoszą się głosy, że to tylko deklaracje, brakuje więc nam takiego zaufania, że mężczyźni mogą mieć czyste intencje - mówi i dodaje, że za feminizmem w dużej mierze opowiadają się starsi mężczyźni. - Młodsi bardziej tęsknią za tradycyjnym podziałem obowiązków, tradycyjnymi rolami, ale to wynika z napięć, jakie w nich są. Żyjemy w świecie pełnym niepewności, ta tęsknota wynika z braku poczucia bezpieczeństwa i tego, jak się poruszać w tym współczesnym świecie - mówi socjolożka.

Feminatywy

Można śmiało powiedzieć, że słowa typu architektka, socjolożka weszły na stałe do użycia. Nadal jednak chirurżka i anestezjolożka mogą razić. Zdaniem Katarzyny Krzywickiej-Zdunek nie tylko zawody medyczne, także prawnicze są dosyć hierarchiczne i męska strona jest w nich silniejsza. - Chirurg to nie jest neutralna nazwa. To męska nazwa. Język jest jednak materią żywą i zmienia się wraz z tym, jak zmienia się społeczeństwo. Myślę, że za jakieś 10 lat mówienie chirurżka, ortopedka czy psychiatrka nie będzie już takim problemem - podkreśla socjolożka.

- Język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale także ją kreuje - mówi dr Katarzyna Zawadzka. - Używamy pewnych sformułowań z przyzwyczajenia. Obok kwestii mizoginii, jest też kwestia umniejszania, takiej nierównowagi, która występuje pomiędzy światem męskim a światem kobiecym - zaznacza ekspertka i przyznaje, że mężczyźni nadal objaśniają kobietom świat, niezależnie od tego czy wiedzą o czym mówią czy też nie.

Jak rozmawiać konstruktywnie, nie tylko o feminizmie

- Feminizm to jeden z takich tematów, gdzie różne strony dyskursy podkładają pod ten termin swoje rozumienie tego, co za tym nim stoi naprawdę - tłumaczy Michał Tragarz, który zajmuje się usprawnianiem komunikacji i rozwiązywaniem konfliktów w zespołach. - Jeżeli w dyskusji nie wejdziemy na taki poziom rozmowy: co przez to rozumiesz? co to dla ciebie znaczy? - to ciężko będzie dojść do porozumienia – przyznaje specjalista i dodaje, że niestety za słowem feministka stoi bardzo konkretny stereotyp. - Kobiety, która nie jest kobieca, nienawidzi mężczyzn, jest nieszczęśliwa i z tego smutku tę nienawiść wyraża - podkreśla.

- I jeśli tego nie rozpakujemy, nie dopytamy, nie spędzimy czasu na rozmowie właśnie: co to dla ciebie znaczy? dlaczego to jest dla ciebie ważne? - to nie usłyszymy się wzajemnie - mówi. Dodaje także, że podstawową zasadą dialogu jest, żeby nie próbować się przekonywać, czy też dowodzić kto ma rację a kto nie. - Tylko zrozumieć, że ktoś ma inaczej niż my i wyrazić naszą osobistą perspektywę - dodaje.

Magdalena Hejna