"Zredukowana do miana kobiecego wyjątku". O Lavinii Fontanie

W audycji "Brakująca Połowa Dziejów" Anna Kowalczyk odwiedziła Bolonię i Florencję, przyglądając się portretom autorstwa Lavinii Fontany. Artystka była jedną z nielicznych kobiet, które już na przełomie XVI i XVII wieku utrzymywały się z pracy artystycznej.

 "Zredukowana do miana kobiecego wyjątku". O Lavinii Fontanie

Lavinia Fontana w "Brakującej Połowie Dziejów"

Foto: domena publiczna

Lavinia Fontana jest jedną z najciekawszych postaci w historii sztuki nowożytnej. Była jedną z nielicznych kobiet, które już na przełomie XVI i XVII wieku utrzymywały się z pracy artystycznej. Jej twórczości i pozycji w świecie sztuki przyjrzała się Anna Kowalczyk w audycji "Brakująca Połowa Dziejów".

Lavinia Fontana. Opowieść o niezwykłej kobiecie XVI wieku

-  Najpierw widzimy psa, niewielkiego, rozpieszczonego, w samym środku rodzinnej sceny. W miejscu, w którym malarstwo zwykle lokuje pieczęć władzy, tutaj pieczęcią staje się pamięć. Symbol wierności, ale także pamięci. Bo w portrecie Gozzadini z 1584 roku, dziś znajdującym się w Pinakotece Narodowej w Bolonii, nic nie jest niewinne ani nieznaczące. Dwie kobiety, Laudomia i Ginevra, siedzą na pierwszym planie, wyprostowane, jak to zwykle bywa w portretach reprezentacyjnych. Za nimi stoją mężczyźni, a między tu i teraz a kiedyś pies, pod dotykiem kobiety, która zamówiła ten obraz. W chwili powstania płótna nie żyli ojciec rodu Ulisse i Ginevra. Portret stał się czymś więcej niż rodzinną fotografią. Próbą uporządkowania żałoby i przepisania śmierci na język statusu. To ważne, bo pokazuje, w jakim świecie tworzyła Lavinia Fontana. Obraz nie był w nim dekoracją, ale narzędziem reputacji, a czasami dyskretnej zemsty albo korekty historii, jaką rody opowiadały o sobie nawzajem. Jednocześnie to świat, który przypisywał kobietom rolę na obrazach, ale rzadko rolę autorek obrazów. Lavinia Fontana rozmontowała tę regułę nie jednym gestem buntu, ale metodycznie -  opowiadała Anna Kowalczyk w audycji "Brakująca Połowa Dziejów".

Artystka rzemiosła uczyła się w pracowni swojego ojca, Prospera Fontany.

-  Urodziła się w Bolonii. Wiemy, że została ochrzczona 24 sierpnia 1552 roku. Była córką malarza Prospera Fontany. Uczyła się w ojcowskiej pracowni, co dla dziewcząt w XVI wieku było nie tyle przywilejem, co jedyną sensowną ścieżką dostępu do zawodu. Jej kariera wyrastała z bolońskiej architektury miasta uczonych, klienteli i pieniędzy oraz z rodzinnego kapitału kontaktów. Zdolności były niezbędne, ale dopiero dostęp do rynku sztuki mógł sprawić, że stały się profesją -  opowiadała prowadząca audycję.

Fontana doczekała się licznego potomstwa, z którego jednak większość nie przeżyła jej śmierci. Artystka urodziła jedenaścioro dzieci, z czego jedynie troje lub czworo dożyło dorosłości. Od lat 80. XVI wieku była portrecistką bolońskich arystokratek oraz osób związanych z uniwersytetem.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Portrety i malarstwo religijne

-  W epoce potrydenckiej, pod okiem moralnej propagandy, malarka musiała udowodnić dwie rzeczy: kompetencję i cnotę. Malowała nie tylko portrety, ale też obrazy religijne, w tym ołtarzowe. Przypisuje się jej przełamywanie kolejnych barier dla kobiet w tej dziedzinie. Nie ulega jednak wątpliwości, że jej praktyka była szeroka: od wizerunków prywatnych po zamówienia publiczne, od scen biblijnych po mitologiczne - mówiła Anna Kowalczyk.

W tak szerokim wachlarzu tematów znalazły się również prace wyjątkowo odważne jak na realia epoki, w tym kobiece akty.

-  Fontana uznawana jest za jedną z pierwszych malarek, które podejmowały temat kobiecego aktu. W jej czasach była to mała rewolucja. Ten wątek budzi spory między historykami sztuki, ale wśród późniejszych prac Fontany pojawia się dzieło, które uchodzi za deklarację warsztatowej odwagi. Mowa o "Minerwie w trakcie ubierania się" z 1613 roku -  mówiła prowadząca audycję.

Choć za życia artystka cieszyła się uznaniem, z czasem jej pozycja została zredukowana.

-  W 1603 roku przeniosła się do Rzymu. Część źródeł mówi o zaproszeniu ze strony papieża. A przeprowadzka do Rzymu oznaczała wejście w samo centrum prestiżu. Zmarła 11 sierpnia 1614 roku. Po śmierci nazwisko Lavinii Fontany nie zniknęło od razu. Przez dekady jej obrazy funkcjonowały na rynku sztuki i w domach kolekcjonerów, a jej prace kopiowano, co było miarą sukcesu. Dopiero historia sztuki XX wieku zredukowała ją do miana kobiecego wyjątku -  podkreślała Anna Kowalczyk.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński