"Melania" już w kinach. Dokument nazywany jest 75-milionową łapówką

W 1500 amerykańskich kinach debiutuje dokument "Melania" o żonie Donalda Trumpa. Film wyprodukowany przez Amazona kosztował 40 mln dolarów plus kolejne 35 mln na promocję. Dlatego jest nazywany "75-milionową łapówką".

"Melania" już w kinach. Dokument nazywany jest 75-milionową łapówką

Melania Trump w filmie "Melania", reż. Brett Ratner

Foto: mat. prasowe

"Melania" to trwający 104 minuty film, ukazujący 20 dni z życia Melanii Trump, poprzedzających inaugurację drugiej prezydentury jej męża. Reżyserem jest Brett Ratner, twórca hitowej serii "Godziny szczytu". Amazon zapowiada także trzyodcinkowy miniserial, który ma być pokazany na platformie Prime Video.


"Melania" w Kinach. To najdroższy film dokumentalny w historii

Film od początku wzbudzał kontrowersje. Eksperci i branża filmowa pytają o sens i etyczny wymiar realizacji tego filmu. Jego koszt - 40 milionów dolarów na realizację i prawie drugie tyle na akcję promocyjną - sprawiają, że jest to najdroższy w historii film dokumentalny.

Jednak podstawowe pytanie brzmi: czy to na pewno film dokumentalny? Julie Cohen, współreżyserka nominowanego do Oscara dokumentu "RBG", stwierdziła na łamach "New York Timesa", że film pod tak ścisłą kontrolą bohaterki "nie posiada integralności artystycznej ani dziennikarskiej". Rzeczywiście, stopień kontroli pierwszej damy (która była także producentem wykonawczym) jest taki, że "Melania" wygląda raczej na produkt promocyjno-marketingowy.

Albo coś więcej. - Skala inwestycji sugeruje, że Amazon kupuje coś więcej niż tylko film - dodała Cohen. A Jimmy Kimmel, jeden z zagorzałych wrogów prezydenta, nie owijał w bawełnę i na początku tygodnia stwierdził, że ​​to "łapówka w wysokości 75 milionów dolarów".


Trzeba utrzymać rodzinę

Film reżyseruje Brett Ratner, który ma na koncie m.in. trzy filmy serii "Godziny szczytu", a wcześniej "Czerwonego smoka". Jednak po 2017 roku, po oskarżeniach o molestowanie seksualne, jest to jego pierwszy film. Nic więc dziwnego, że broni go jak niepodległości. - Mamy prawie dwugodzinny film fabularny i trzy odcinki miniserialu. Na muzykę w tym filmie wydaliśmy więcej, niż ja na "Godziny szczytu". To jest najwyższa jakość: trzech najlepszych operatorów na świecie, 80-osobowa ekipa w pierwszym dniu zdjęć. To niespotykane w filmie dokumentalnym, a pieniądze przekładają się na to, co widać na ekranie - tłumaczy w wywiadzie dla "Deadline".

Tymczasem jeszcze przed premierą "Rolling Stone" donosił, że niektórzy członkowie ekipy poprosili o nieujawnianie ich nazwisk w napisach końcowych filmu, a jeden z nich powołał się na "zaniepokojenie" działaniami Trumpa podczas drugiej kadencji. - Rozumiem, że nad filmem pracuje liberał, który musi wyżywić swoją rodzinę, dlatego nie chce być wymieniony w napisach końcowych. Nie mam do nikogo o to pretensji - skomentował Ratner w wywiadzie dla "Variety".

Donald Trump zachwycony, sale kinowe puste

Prezydencka para jest zachwycona filmem. - Uważam ten film za bardzo ważny: pokazuje Melanię taką, jaka jest naprawdę. To wielka sprawa, którą trzeba obejrzeć - stwierdził Donald Trump.

Również sama Melania jest zachwycona "Melanią": - Osiągnęliśmy to, co chcieliśmy. Jest też serial dokumentalny. Jesteśmy więc z tego bardzo zadowoleni. Zespół Amazona był fantastyczny. Jestem bardzo dumna z tego filmu - stwierdziła wywiadzie dla "Deadline".

Tymczasem pomimo oszałamiającej kwoty wydanej na dokument, szacuje się, że w ten weekend "Melania" zarobi jedynie 3-5 milionów dolarów. Brak przedsprzedaży biletów stał się w internecie memem, a w mediach społecznościowych krążą zrzuty ekranu pustych kin na stronach sprzedaży biletów.


Piotr Radecki