Polscy żołnierze do Ukrainy? Prof. Czaputowicz: nie możemy się bać i odwracać
Wielonarodowe siły europejskie w Ukrainie byłyby istotnym czynnikiem odstraszającym Rosję przed dalszą agresją - uważa prof. Jacek Czaputowicz. Były szef MSZ przyznał, że Polska właśnie dlatego za wschodnią granicę powinna wysłać swoich żołnierzy. - Nigdzie byśmy nie chcieli, a chcielibyśmy, żeby nas tu bronili. Myślę, że trzeba przeprowadzić poważną debatę i nie wykluczać włączenia naszych wojsk - powiedział w "Bez Uników".
Prof. Jacek Czaputowicz gościem Renaty Grochal w "Bez Uników"
Foto: Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Prof. Jacek Czaputowicz przekonywał, że Polska powinna wysłać żołnierzy do Ukrainy w ramach koalicji chętnych
- Ocenił też, że Europie brakuje odwagi, jeśli chodzi o mocniejsze wsparcie Ukrainy. Wskazał tu na brak decyzji w kwestii użycia zamrożonych rosyjskich aktywów
- Europa nie jest zintegrowana, każdy ma swoje interesy i nie jest siłą, która gwarantuje bezpieczeństwo - ocenił były szef MSZ w "Bez Uników"
OGLĄDAJ. Były szef MSZ prof. Jacek Czaputowicz gościem Renaty Grochal
Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Wołodymyr Zełenski wyraził rozczarowanie postawą Unii Europejskiej. Wspomniał o braku wystarczającej pomocy militarnej dla Ukrainy i - przede wszystkim - o znikomej solidarności. - W Europie trwają niekończące się wewnętrzne spory, które powstrzymują Europę przed zjednoczeniem się i uczciwą rozmową w celu znalezienia rzeczywistych rozwiązań. I zbyt często Europejczycy zwracają się przeciwko sobie nawzajem, przywódcom, partiom, ruchom i społecznościom, zamiast stanąć razem, by powstrzymać Rosję - przekazał ukraiński przywódca.
Prof. Jacek Czaputowicz powiedział, że "trzeba słuchać Wołodymyra Zełenskiego". - Tam jest bardzo dużo prawdy - ocenił. Były szef MSZ przyznał, że Europa wprawdzie finansuje pomoc dla Ukrainy, ale nie przybliża nas to do pokoju. Przypomniał, że Europa nie zdecydowała się na przekazanie Ukrainie środków z zamrożonych rosyjskich aktywów. - Boi się Rosji, już się nastawia, co będzie po pokoju. Dlaczego tego nie zanektowała? Dlatego, że tam wszyscy myślą, że za chwilę będą współpracować z Rosją - powiedział. Według gościa radiowej Trójki problem polega na braku jedności wspólnoty. - Europa nie jest zintegrowana, każdy ma swoje interesy i nie jest siłą, która gwarantuje bezpieczeństwo - stwierdził.
Prof. Czaputowicz uważa, że jesli dojdzie do porozumienia pokojowego Rosji z Ukrainą, to powinny się tam znaleźć europejskie siły stabilizacyjne. Były szef MSZ zwrócił uwagę, że gotowość do wysłania swoich żołnierzy do Ukrainy zgłosiła nawet Litwa. W jego ocenie Polska powinna postąpić podobnie. - My ciągle się od tego odwracamy. To jest ten wielki problem Polski, że my po prostu, tak kunktatorsko, nigdzie byśmy nie chcieli, a chcielibyśmy, żeby nas tu bronili. Myślę, że trzeba przeprowadzić poważną debatę i nie wykluczać włączenia naszych wojsk - stwierdził.
Gość Trójki tumaczył, że wysłanie żołnierzy nastąpiłoby już po zawarciu pokoju i zamerykańskimi gwarancjami bezpieczeństwa. - Nie możemy się bać i odwracać od tego typu inicjatyw, bo my po prostu staliśmy się państwem, które jest na marginesie tych dyskusji - ocenił.
"Polacy mogą czuć się dotknięci"
Prof. Jacek Czaputowicz odniósł się także do ostatniej wypowiedzi Donalda Trumpa. Prezydent USA w sposób deprecjonujący ocenił rolę wojsk sojuszniczych w Afganistanie. Stwierdził, że wojska NATO podczas misji w Afganistanie "trzymały się trochę z tyłu" i "trochę z dala od linii frontu". - Jeśli chodzi o jakby taką merytoryczną treść tej wypowiedzi, tam jest dużo racji, bo rzeczywiście tak było. Natomiast nie można też atakować czy też niedoceniać poświęcenia sojuszników. Bo żołnierze, także polscy, ginęli - skomentował były szef MSZ.
Gość "Bez Uników" zwrócił uwagę, że Donald Trump nie mówił, że żołnierze krajów sojuszniczych nie zginęli, "natomiast że główną siłą tam były Stany Zjednoczone". Prof. Czaputowicz podkreślił też, że "wysiłek Polski był bardzo duży i trzeba to docenić". Słowa Trumpa uznał za błąd. - To było niepotrzebne. To było niedobre. Uważam, że Polacy mogą czuć się dotknięci i słusznie, że są tutaj głosy komentujące w ten sposób - powiedział.
Były szef MSZ tłumaczył, że to jednak przede wszystkim Polsce zależy na dobrych relacjach z USA. Przypomniał, że szef MON ogłosił, że w Bolesławcu ma powstać Fort Trump. - Zależy nam na zapewnieniu bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. Rozważamy też ich poparcie, na przykład w tej Radzie Pokoju. Można powiedzieć, że jest pewnego rodzaju klientyzm ze strony polskiego rządu, ale no tak to wygląda. Silniejszy ma więcej do powiedzenia. Bardziej nam zależy na tej obecności niż Amerykanom - stwierdził.
- Potężniejszy niż Tomahawk. Stworzyli potwora, który zniszczy nawet bunkry
- Tak wygląda miejsce, gdzie zginął Alex Pretti. Tłumy na ulicach Minneapolis
- Grozi nam wojna? Były oficer wywiadu: mamy dowody, że napięcie eskaluje
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak