Jan Lechoń – tragiczne losy cudownego dziecka

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Mail
Jan Lechoń – tragiczne losy cudownego dziecka
Jan LechońFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jane Lechoń (1899-1956) to poeta o niezwykle ciekawym życiorysie, o którym można powiedzieć, że składa się z dwóch części, oddzielonych od siebie II wojną światową. Przez kolejne lata zakończonego tragicznie życia artysty przeprowadzili nas autorka audycji Magdalena Złotnicka oraz historyk literatury i literaturoznawca prof. Maciej Urbanowski.

Następca Słowackiego?

Jan Lechoń (właśc. Leszek Józef Serafinowicz) urodził się 13 marca 1899 roku, jako syn Władysława Serafinowicza herbu Pobóg i Marii z Niewęgłowskich herbu Jastrzębiec. Jak zwrócił uwagę prof. Maciej Urbanowski, przyszły poeta wychowywał się w typowej inteligenckiej rodzinie końca XIX wieku – zaangażowanej społecznie i narodowo, ale i wrażliwej na sztukę. 

– Państwo Serafinowiczowie mieli korzenie szlacheckie. Ich przodkowie brali udział w walkach o niepodległość Polski, w wojnach napoleońskich i w powstaniu listopadowym. Zarazem była to rodzina trochę mieszczańska. Ojciec był buchalterem, matka prywatną nauczycielką. Matka wspierała go jako artystę – liczyła, że syn zostanie drugim Słowackim. Ojciec sponsorował wydanie dwóch tomików Jana, gdy ten miał 13 i 15 lat – opowiadał gość Trójki. 

Posłuchaj

35:41
Podróż przez życie i twórczość Jana Lechonia (Trójka Literacka)
+
Dodaj do playlisty
+
 

Nadchodząca rewolucja

Gdy Lechoń był w gimnazjum, w teatrze znajdującym się w Łazienkach Królewskich wystawiono dramat jego autorstwa. Gdy miał 18 lat, zadeklamował swój wiersz pt. "Mochnacki" w legendarnej kawiarni "Pod Picadorem". To wydarzenie przeszło do historii polskiej literatury.

– To był listopad 1918 roku, co zbiegło się z momentem odzyskania niepodległości. Lechoń był blady, przejęty. Jego występ wszystkich zelektryzował sposobem czytania i samym wierszem, który jest dziełem niezwykłym, pokazującym Mochnackiego i polską historię, oddającym klimat nadchodzącej rewolucji  mówił prof. Maciej Urbanowski.

Następstwem popularności, jaką zdobył Lechoń swoim występem w "Pod Picadorem", było stypendium, dzięki któremu powstał miesięcznik poetycki "Skamander", który poeta tworzy z Antonim Słonimskim, Julianem Tuwimem, Kazimierzem Wierzyńskim i Jarosławem Iwaszkiewiczem. Wymieniona piątka jako Skamandryci zmieniła oblicze kulturę dwudziestolecia międzywojennego.

W roku 1920 ukazuje się tomik poezji Lechonia "Karmazynowy poemat".  Był to tomik legendarny i popularny, bo miał kilka wydań w dwudziestoleciu międzywojennym. Wers "A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę" przeszedł do kanonu skrzydlatych słów – skomentował literaturoznawca.

Grupa literatów na dworcu w Warszawie przed odjazdem na wieczór literacki do Pragi. Antoni Słonimski, Jan Lechoń (drugi z lewej), Kazimierz Wierzyński (pierwszy z prawej) Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe Grupa literatów na dworcu w Warszawie przed odjazdem na wieczór literacki do Pragi. Antoni Słonimski, Jan Lechoń (drugi z lewej), Kazimierz Wierzyński (pierwszy z prawej) Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

"Srebrne i czarne"

W 1921 ujawniają się problemy psychiczne artysty – po próbie otrucia się Lechoń trafia do kliniki neurologicznej w Krakowie, gdzie zostaje poddany skutecznej kuracji. Po tym, jak zostaje zamordowany prezydent Gabriel Narutowicz (czego poeta jest świadkiem), jego stan znów się pogarsza. 

– Ta skłonność do entuzjastycznego nastroju i popadania w depresję przejawiały się już wcześniej. Można tu także szukać śladów miłosnego zawodu – upatrywał przyczyn zachowania bohatera audycji prof. Maciej Urbanowski. – Lechoń żył Polską i polską historią. Dramatyczne przeżywanie tego, co się wokoło niego dzieje, też miało wpływ na jego zachowania – dodał. 

Mimo choroby Jan Lechoń nadal pisze. Jego stan znajduje swoje odzwierciedlenie w wydanym w 1924 roku następcy "Karmazynowego poematu", który zatytułował "Srebrne i czarne". – To bardzo pesymistyczny, mroczny, egzystencjalny tom. Znakomity, ale różny od głęboko narodowego, pierwszego wzoru. Uderza zmiana stylu w stronę zwięzłości, lapidarności, operowania paradoksem, oksymoronem – opisał dzieło gość Magdaleny Złotnickiej.

Karykatura poety Jana Lechonia z 1927 roku Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe Karykatura poety Jana Lechonia z 1927 roku Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wyjazd z Polski i tragiczna śmierć

Po sukcesie "Srebrnego i czarnego" Lechoń nie napisze już żadnego wiersza. Staje się za to aktywnym felietonistą i założycielem pisma satyrycznego "Cyrulik Warszawski". Mimo że drugą wojnę światową i powstanie Polski Ludowej poeta spędził poza ojczyzną, bardzo źle znosił zniewolenie kraju przez ZSRR. To właśnie stosunek do komunizmu poróżnił Lechonia i Tuwima oraz Słonimskiego.

– Lechoń był zaniepokojony tekstami i działalnością Tuwima w Stanach Zjednoczonych, a Słonimskiego w Wielkiej Brytanii, ich przyjazną postawą wobec Związku Radzieckiego. To, a także ich decyzja o powrocie do Polski Ludowej zadecydowała o ich bardzo gwałtownym rozejściu się – opowiadał prof. Maciej Urbanowski.

W 1956 roku poeta skacze z nowojorskiego wieżowca. Przyczyny podjęcia decyzji o samobójstwie do dziś nie są znane – mówi się o nawrocie choroby, o nieszczęśliwej miłości, o tęsknocie za ojczyzną. W 1991 prochy Jana Lechonia zostały ekshumowane z cmentarza w Nowym Jorku i przetransportowane do Polski. Artysta ostatecznie spoczywa we wspólnym rodzinnym grobie wraz z rodzicami Władysławem i Marią Serafinowiczami na Cmentarzu Leśnym w Laskach.

Lechoń. Poeta czasu katastrofy (Debata Teologii Politycznej)/Blogpressportal

***

Tytuł audycji: Trójka literacka
Prowadzi: Magdalena Złotnicka
Gość: prof. Maciej Urbanowski (historyk literatury, literaturoznawca, Uniwersytet Jagielloński)
Data emisji: 26.09.2021
Godzina emisji: 13.08

kr


Polecane