ME piłkarzy ręcznych: Polska pokonuje Macedonię
Polscy piłkarze ręczni pokonali w Krakowie Macedonię 24:23 (11:13) w swoim drugim występie w mistrzostwach Europy.
Krzysztof Lijewski (P) i Dejan Manaskov (L) podczas meczu grupy A mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych w Krakowie
Foto: PAP/Jacek Bednarczyk
Po piątkowej wygranej 29:28 z Serbią biało-czerwoni zgotowali swoim kibicom kolejny horror, mimo że trzy i pół minuty przed końcem wygrywali czterema bramkami.
Oba zespoły na początku grały bardzo uważnie w obronie. Po golu otwarcia Michała Jureckiego na wyrównanie trzeba było czekać do piątej minuty. Autorem tego trafienia był jeden z najlepszych piłkarzy ręcznych na świecie Kiril Lazarov.
Zdobywanie bramek nadal wszystkim przychodziło z największym trudem. Polacy popełniali proste błędy w ataku (faule, niecelne podania), ale między słupkami mieli Sławomira Szmala. Pomyłek było jednak za dużo i w 10. minucie po raz pierwszy prowadzenie 3:2 objęli goście.
W bramce rywali świetnie spisywał się, podobnie jak dwa dni wcześniej w potyczce z Francją, Borko Ristovski i w 14 min. było już 5:2 dla Macedonii. Wtedy selekcjoner biało-czerwonych Michael Biegler poprosił o czas.
Gospodarzom ciągle brakowało pomysłu na rozmontowanie solidnej defensywy Macedończyków. Na trzeciego gola Polaków trzeba było czekać aż do 17 min. (Kamil Syprzak na 3:6).
Dopiero wtedy lepiej zaczęła się układać współpraca z kołem, czego efektem były trzy gole Syprzaka, w tym kontaktowy na 8:9 w 22 min.
Trzy minuty później, przy stanie 9:11, Piotr Chrapkowski otrzymał karę dwóch minut i to znacznie utrudniło odrabianie strat. Przeciwnicy z dość dużą łatwością utrzymali dwubramkowe prowadzenie do przerwy.
Zaraz po wznowieniu gry nadal widać było nerwowość w poczynaniach podopiecznych Bieglera. Jednak stopniowo udawało im się opanować emocje i w 36. min po potężnym rzucie Michała Jureckiego znów był remis 15:15, a chwilę potem Polska odzyskała prowadzenie po rzucie ze skrzydła Jakuba Łucaka.
Gdy wydawało się, że tryby biało-czerwonej maszyny wreszcie znalazły się na właściwym miejscu, goście odpowiedzieli dwoma trafieniami.
Macedończycy grali agresywną, wysuniętą obroną, doskonale wiedząc, że tego ich rywale nie lubią. Dlatego zaliczanie kolejnych trafień szło z wielkim trudem. Ale i polska defensywa zrobiła się szczelniejsza i dzięki temu Szmal mógł ponownie dać próbkę swoich umiejętności.
W 43. min Lazarov przy stanie 17:17 pomylił się przy wykonywaniu rzutu karnego, co zdarza mu się nader rzadko. Widać zawodnicy z Bałkanów też się denerwowali. Za to Bartosz Jurecki skorzystał z takiej samej okazji i Polska znów prowadziła.
Gra była w dalszym ciągu wyrównana i na kwadrans przed końcem szykował się kolejny horror w wykonaniu biało-czerwonych.
W 48. min Bartosz Jurecki znów wykorzystał karnego, a Lazarov po raz drugi przegrał pojedynek ze Szmalem i było 20:18 dla gospodarzy, którzy jednak byli nieskuteczni w ataku i nie skorzystali z okazji wyrobienia sobie większej przewagi.
Rywale też nie punktowali, bo Szmal spisywał się znakomicie. Wreszcie na nieco ponad sześć minut przed końcem Michał Jurecki trafił do siatki i biało-czerwoni wygrywali 21:19.
Jednak dopiero gdy Krzysztof Lijewski zakończył kontrę golem na 23:20, a do rozegrania pozostały cztery minuty, końcowy sukces zaczął stawać się coraz bardziej realny. Biało-czerwoni grali wtedy w osłabieniu.
Minutę później Michał Jurecki podwyższył na 24:20 i teraz trzeba było ten korzystny wynik utrzymać. Polacy ulegli presji, grali szalenie nerwowo i w ciągu dwóch minut stracili trzy bramki z rzędu. W dodatku Macedończycy przejęli piłkę na 20 sekund przed ostatnią syreną. Ich trener wziął czas. Po chwili rzut Lazarova zablokowali polscy obrońcy i gospodarze po raz drugi na tych mistrzostwach, po niezwykle dramatycznej końcówce, triumfowali.
PAP/mk