Największe problemy Ukrainy to separatyzm Krymu i fatalna sytuacja gospodarcza
Tak uważają goście "Pulsu Trójki": Mariusz Kamiński poseł Prawa i Sprawiedliwości i Longin Pastusiak z SLD, były marszałek Senatu.
Zdjęcie ilustracyjne
Foto: Stockexport
- Obawiam się, że czekają Ukraińców rozczarowania, bo nie ma możliwości poprawy sytuacji gospodarczej bez poważnych wyrzeczeń - uważa Longin Pastusiak. - Nikt, żaden poważny bank, żadna poważna organizacja finansowa nie zainwestuje na Ukrainie, jeśli nie będzie stabilizacji - dodaje. Jak twierdzi, PKB Ukrainy w 2013 roku było na poziomie 70 procent dochodu narodowego z 1992 roku, gdy Ukraina ogłosiła niepodległość. - To świadczy o fatalnym stanie gospodarki - podkreśla gość Trójki. - To co mnie także niepokoi, to fakt, że opozycja, która była ogromnie zwarta, zaczyna się dzielić - mówi - Nic tak nie łączy ludzi jak wspólna opozycja i nic tak nie dzieli jak wspólna władza - dodaje polityk SLD.
Pastusiak zwraca uwagę, na realne, jego zdaniem, niebezpieczeństwa dla integralności Ukrainy. Chodzi o sytuację na Krymie. - Należy przypomnieć Rosji, ale także USA i Wielkiej Brytanii o międzynarodowej umowie z 1994 roku, kiedy to te trzy kraje zagwarantowały (przy okazji zniszczenia znajdującej się na Ukrainie poradzieckiej broni jądrowej red.) integralność terytorialną i granice państwa ukraińskiego - przypomina polityk.
Mariusz Kamiński uważa, że nowo powołany rząd Ukrainy, będzie gabinetem przejściowym, który jednak będzie musiał zainicjować transformację ustrojową i gospodarczą. - Bardzo ważne jest przeprowadzenie szybkich reform instytucjonalnych. (...) I tu jest bardzo duża rola Polski. Należy podzielić się naszym doświadczeniem z tego, jak przygotowywaliśmy się do członkostwa w Unii Europejskiej. (...) Ukraina potrzebuje, oprócz pomocy finansowej, reform w niemal każdej dziedzinie.
Zdaniem Kamińskiego, największym ogniwem zapalnym na Ukrainie jest teraz Krym. - Jeżeli mówimy o Doniecku, czy innych regionach wschodnich, to tam możemy mówić, co najwyżej o tendencjach separatystycznych, natomiast Krym, w którym jest 60 procent Rosjan, (...) tam są rzeczywiście tendencje, by oderwać się od Ukrainy i przyłączyć do Rosji. Poseł PiS komentuje też postawę Rosji wobec Krymu i zawoalowane groźby wobec Ukrainy. Jego zdaniem, Rosja nie zamierza jednak interweniować. - To nic innego jak pewna wojna psychologiczna, za tym nie powinny pójść dalsze kroki militarne - uważa. Jego zdaniem, Zachód powinien jednak naciskać na Rosję, aby nie posunęła się dalej w mobilizowaniu rosyjskojęzycznej ludności Krymu do odłączenia się od Ukrainy.
Z gośćmi 'Pulsu Trójki" rozmawiał Marcin Zaborski.
mc