Jakie naprawdę były wiejskie kobiety? Rozmowa z Anetą Godynią
Jakie naprawdę były wiejskie kobiety sprzed lat? O tym Anna Kowalczyk rozmawiała w audycji "Brakująca Połowa Dziejów" z Anetą Godynią, autorką książki "Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety"
Jakie naprawdę były wiejskie kobiety?/ Foto: PAP/CAF
Przez lata historia polskiej wsi opowiadana była głównie z perspektywy mężczyzn. Kobiety, jeśli już pojawiały się w tej opowieści, najczęściej przedstawiano jako ofiary biedy, przemocy i wyczerpującej pracy. Tymczasem ich życie było znacznie bardziej złożone. Prowadziły gospodarstwa, zarządzały majątkiem, dochodziły swoich praw przed sądami i walczyły o niezależność. Czy rzeczywiście były tak pokorne i bezradne, jak utrwaliło się w naszej zbiorowej wyobraźni? O losach dawnych mieszkanek polskiej wsi Anna Kowalczyk rozmawiała z Anetą Godynią, autorką książki "Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety".
Polecane podcasty
Brakująca Połowa Dziejów
Historia
"To dobrze, że o nich coraz więcej się mówi"
Aneta Godynia przekonuje, że nie sposób stworzyć jednego, uniwersalnego obrazu kobiety żyjącej na dawnej polskiej wsi. Jak podkreśla, już sam podtytuł jej książki jest nieco przewrotny, ponieważ bohaterki opisywanych historii różniły się charakterem, doświadczeniami i podejściem do życia. Podobnie jak współczesne kobiety, niektóre potrzebowały wsparcia innych, podczas gdy pozostałe wykazywały się większą samodzielnością.
- To dobrze, że o nich coraz więcej się mówi. To dobrze, że się dużo o kobietach wiejskich mówi. A jakie były naprawdę? To trochę przewrotny ten tytuł jest, bo one były przede wszystkim różne. O to mi chodzi, że były tak różne, jak my teraz jesteśmy różne; są kobiety, które potrzebują więcej pomocy i wsparcia, są takie, które są bardziej niezależne. I te nasze prababki też takie były - mówi gościni Anny Kowalczyk
Polecane podcasty
W swojej książce autorka sięga przede wszystkim po dokumenty archiwalne, szczególnie akta sądowych spraw cywilnych. W przeciwieństwie do dokumentacji procesów karnych pozwalają one przyjrzeć się codziennym konfliktom, w które angażowały się całe społeczności. Co istotne, zachowane zeznania i dokumenty umożliwiają poznanie różnych wersji tych samych wydarzeń, niekiedy całkowicie zmieniając ocenę opisywanej historii.
- Ja sięgam po źródła sądowe, i to cywilne. Nie karne. Karne zazwyczaj pokazują kogoś z tej perspektywy najgorszej. Przed sąd karny trafiało się, bo się popełniało wykroczenie, złamało prawo, było się osądzanym. A cywilne pokazują najciekawszą część życia, czyli te spory. To są spory, w które angażowane były całe społeczności, więc każdą sprawę, każdą historię można było obejrzeć z różnych perspektyw. Specjalnie też czytelnika w tej książce prowadzę, pokazując akta cywilne spraw sądowych; najpierw pokazując dokumenty dotyczące osoby, która składała pozew sądowy, następnie wersję wydarzeń jej świadków, a potem oponenta. I historia mogła obrócić się o 180 stopni - mówi Godynia.
Zdaniem autorki właśnie możliwość zestawienia kilku relacji stanowi jedną z największych zalet dokumentów sądowych. Pozwala ona wyjść poza jednostkowy punkt widzenia i spojrzeć na wydarzenia oczami różnych uczestników sporu. Pod tym względem akta cywilne mogą dostarczać szerszego obrazu niż pamiętniki, które zazwyczaj przedstawiają doświadczenia tylko jednej osoby.
- Dlatego one mi się wydają na tyle ciekawe, że pokazują życie danej osoby nie tylko z jej perspektywy, ale też weryfikują jej wersję wydarzeń. One są o tyle ciekawsze od pamiętników, ponieważ pamiętnik ma to do siebie, że pokazuje perspektywę tej jednej osoby. Ja nie mówię, że w pamiętnikach nie ma prawdy - jest. Ale to jest ta jednostkowa prawda najczęściej - mówi gościni audycji.
"Trudno nie myśleć o nich jako o sprawczych kobietach"
Ważne miejsce w badaniach Anety Godyni zajmują również akta notarialne, spisy ludności i dokumenty podatkowe. Dzięki nim autorka odtwarza nie tylko podstawowe informacje o życiu dawnych mieszkanek wsi, ale także ich sytuację majątkową i możliwości samodzielnego działania. Szczególnie dokumenty notarialne pozwalają podważyć utrwalony stereotyp kobiety wiejskiej, która nie posiadała niczego i pozostawała całkowicie zależna od innych. Jak przyznaje Godynia, obraz wyłaniający się z archiwów często znacząco odbiega od tego, który funkcjonuje w powszechnej świadomości.
– Trudno nie myśleć o nich jako o sprawczych kobietach, kiedy przegląda się różnego rodzaju dokumenty. Bo metrykalne to tylko imię, nazwisko i daty. Takie ramy. Ja lubię wypełniać te ramy obrazem i ja ten obraz, badając historie rodzinne, maluję różnymi źródłami. Czy to aktami sądowymi, czy spisami ludności, czy spisami podatkowymi, czy aktami notarialnymi. I akta notarialne też są bardzo ciekawe, dlatego też w książce je przytaczam, bo one chyba najmocniej burzą ten stereotyp tej kobiety wiejskiej, która nic nie miała i nic nie mogła. Dla mnie to było oczywiste, bo kiedy szukam śladów historii rodzin przodków moich klientów, to ja na co dzień pracuję z tymi dokumentami i w pewnym momencie się połapałam, że to, co ja widzę w archiwum i to, co dla mnie jest normalne, rozjeżdża się z tym, co ja słyszę na zewnątrz, w mediach chociażby - mówi gościni audycji
Polecane artykuły
-
Źródło: Brakująca Połowa Dziejów
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Autor
Redaktor
W Polskim Radiu od 2025 roku, przedtem w "Super Expressie". Na portalu Trójki zajmuję się głównie opisywaniem świata muzyki - od gitarowych brzmień klasyków rocka i metalu, po elektroniczne beaty i rapowane wersy. Miłośnik podróży, kina, literatury, popkultury, sztuki i piłki nożnej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.