Od featuringów po Mercury Prize. Jak Raye podbiła światowe sceny
W swoim cyklu Ania Lalka tym razem przyjrzała się historii Raye - niedawnej laureatce Mercury Prize, która swoją drogę do artystycznej niezależności zaczynała od pracy pod dyktando wytwórni.
Raye dziś jest jedną z największych gwiazd muzyki popularnej/ Foto: East News/Charles Sykes/Invision
Prestiżową nagrodę muzyczną Mercury Prize Raye otrzymała 22 października za album "This Music May Contain Hope". Artystka pokonała tym samym między innymi Paula McCartneya i Olivię Dean. Do jej osiągnięć dołożyć można też sześć Brit Awards podczas jednej gali oraz tytuł "Songwriter of the year". Choć od kilku lat Raye pozostaje jedną z najciekawszych osób w świecie muzyki popularnej, jej droga na szczyt wymagała cierpliwości i ciężkiej pracy bez wsparcia wielkiego labelu.
Polecane audycje
Współprace, pisanie piosenek, i blokująca solowy debiut wytwórnia
Swoją karierę Raye (wł. Rachel Keen) rozpoczynała jako nastolatka, jeszcze w poprzedniej dekadzie. Od 2014 r. była związana z wytwórnią Polydor; dała się wtedy poznać za sprawą gościnnych występów z gwiazdami popu i EDM oraz pisząc utwory dla innych artystów, między innymi Beyoncé i Charli XCX. Również w tym czasie Raye zaśpiewała między innymi w przeboju "You Don't Know Me" Jaxa Jonesa, który popularność zdobył również w Polsce.
Kolejne sukcesy i rosnąca popularność nie przełożyły się jednak na zmianę strategii wytwórni. Ta wciąż nie dawała jej przestrzeni na rozwój solowej kariery. - Mimo rosnącej popularności Raye nie mogła wydać solowego albumu - wyjaśnia Ania Lalka.
Niezależność i odzyskanie kontroli nad własną twórczością
W 2021 roku Raye uwolniła się od kontraktu . Dwa lata później ukazał się jej pierwszy solowy album, wydane niezależnie "My 21st Century Blues". Na krążku rozliczyła się z artystyczną przeszłością. Jednocześnie zaczęła też nagrywać w zgodzie ze swoimi muzycznymi fascynacjami.
- Raye zaczynała jako autorka osadzona w popie, RnB i dance popie, ale z każdą kolejną płytą coraz wyraźniej odsłania jazzowe i soulowe inspiracje, sięgając też po wielkie, niemal filmowe aranżacje. Miała okazję udowodnić to podczas specjalnych koncertów w Royal Albert Hall w Londynie - opowiada Ania Lalka. - Na tegorocznej, podnoszącej na duchu płycie "This Music May Contain Hope" ten kierunek prowadzi ją jeszcze dalej. To album pomyślany z rozmachem, mocno związany z teatralnością i ideą wielkiego wykonania. Takiego, w którym równie ważne jak sama wokalistka są muzycy, aranżerzy i cała sceniczna konstrukcja. Wśród jej współpracowników znalazł się nawet Hans Zimmer - kontynuuje autorka cyklu "O Co Tyle Hałasu".
- Gdy artystka odbierała za ten album statuetkę Mercury Prize powiedziała ze sceny, że to właśnie albumy są za dla niej priorytetem w muzyce, a nie pogoń za szybką nowością. Raye nie odwraca się od popu. Ale pokazuje jak wiele można w nim pomieścić kiedy zamiast podporządkowywać się regułom rynku stawia się na autorską wizję - dodaje dziennikarka.
Polecane artykuły
Źródło: O Co Tyle Hałasu
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Autor
Redaktor
Redaktor serwisu internetowego radiowej Trójki. Z Polskim Radiem związany od 2020 roku, pracę w mediach rozpoczynał jako redaktor i reporter w "Dzienniku Bałtyckim" dla Żuław i Mierzei Wiślanej. Na portalu odpowiada za wydawanie strony internetowej oraz przygotowanie artykułów, przede wszystkim o tematyce muzycznej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.