Od Witkacego do Wokulskiego. Aktorsko-muzyczne przypadki Marcina Dorocińskiego
O Marcinie Dorocińskim jest teraz głośno, z uwagi na główną rolę w nowej ekranizacji "Lalki". Jednak wciąż za mało osób wie o muzyczno-witkacowskiej współpracy aktora z Wojtkiem Mazolewskim.
Marcin Dorociński jako Witkacy w "Niebezpiecznych dżentelmenach"/ Foto: mat. prasowe
Na początku było widowisko - koncert z okazji jubileusz 50-lecia Teatru Kochanowskiego w Opolu. W tym projekcie muzyka w wykonaniu Wojtek Mazolewski Quintet spotkała się z fragmentami tekstów Witkacego, które wybrała i adaptowała znakomita poetka Agnieszka Wolny- Hamkało. Natomiast sceniczną interpretację zapewnił charyzmatyczny Marcin Dorociński - jeden z najlepszych polskich aktorów współczesnych. Ta współpraca zaowocowała serią koncertów i niezwykłym albumem. A teraz wizytą w Trójkowym studiu w audycji "Lista Osobista" Piotra Metza.
Polecane audycje
Ogólnopolska dyskusja na temat "Lalki", a raczej dwóch "Lalek" trwa. Tymczasem Marcin Dorociński, grający w jednej z nich (tej w reżyserii Macieja Kawalskiego) Stanisława Wokulskiego, wraz z Wojtkiem Mazolewskim rozmawiają z Piotrem Metzem o zupełnie innym projekcie artystycznym. To "Witkacy. Kompozycje Astronomiczne" - spektakl, widowisko, koncert łączący muzykę Wojtek Mazolewski Quintet i teksty Witkacego w interpretacji Dorocińskiego.
O ile Wojtek Mazolewski przyznaje, że z Witkacym i jego sztuką obcował właściwie od dzieciństwa, Dorociński swoją przygodę z autorem "Nienasycenia" zaczął dużo później.
- Pochodzę ze wsi o wdzięcznej nazwie Kłudzienko i wtedy jeszcze Witkacego nie było w moim życiu. Bo nie wiedziałem, co będę chciał robić. Zdawałem do szkoły gastronomicznej o profilu kucharz-kelner i się nie dostałem. Potem przeszedłem edukację w Technikum Mechanicznym w Grodzisku Mazowieckim. I tak naprawdę dopiero w Szkole Teatralnej i w Teatrze Dramatycznym zacząłem poznawać Witkacego. Między innymi poprzez Marka Walczewskiego, który był dla mnie niesamowitym autentycznym zjawiskiem - zdradza aktor. - A potem, jak się pojawił pomysł "Niebezpiecznych dżentelmenów", miałem grać inną postać, chyba Josepha Konrada, którego ostatecznie zagrał Andrzej Seweryn. Tam były różne roszady, ale bardzo mi zależało, żeby jednak dotknąć tego Witkacego. Bardziej to czułem, niż wiedziałem. I jak się później okazało, dobrze że się stało, jak się stało - stwierdza.
Od Witkacego do Stanisława Wokulskiego
"Niebezpieczni dżentelmeni" okazali się dla Marcina Dorocińskiego dopiero początkiem przygody z Witkacym. Ale nie tylko z nim…
- Teraz co chwilę na nowo odkrywam sobie Witkacego, bo w "Dżentelmenach…" to był tylko wycinek Witkacego. Ale żeby do tego dojść i być w tym, trzeba było się przygotować: mieliśmy dużo prób i wiele rozmów z Maćkiem Kawalskim .I to też jest niesamowite, że w końcu doszło do naszego spotkania. A potem, za chwilę, wydarzyło się to, czyli Stanisław Wokulski. Życie widać musi mieć takie zakręty, żeby przez ten wycinek Witkacego i te wszystkie sprawy prowadzić do Stanisława Wokulskiego - zastanawia się rozmówca Piotra Metza. - Nigdy też nie sądziłem, że będzie mi dane w jakiejkolwiek formie nagrać płytę. Kiedy Wojtek do mnie zadzwonił, że ma taki pomysł by z Witkacym zrobić koncert, występ, performance, to pomyślałem "Jezu, jaki to wspaniały pomysł! Ale nie mam pojęcia jak…". Wojtek mówi "Ja mam pojęcie. Wiem, jak muzyka będzie wyglądała. Czy ty byś coś napisał?". A ja "Nic bym nie napisał, bo nie umiem pisać. Moja wyobraźnia tak nie działa" - opowiada o początkach projektu "Witkacy. Kompozycje Astronomiczne".
- Na szczęście Wojtek znał się z Agnieszką Wolny-Hamkało, która pomogła nam z tekstami. Wypytała nas o to, co nas cieszy dzisiaj, co nas uruchamia, co nas rozwija. I wychodząc od Witkacego napisała, złożyła taki tekst, który na każdym koncercie uwalnia z nas, muzyków kwintetu Wojtka i ze mnie, coś, co się wydarza tu i teraz - dodaje.
Eksploracja siebie poprzez Witkacego
- Na mojej wsi nie miałem nie miałem pojęcia, że za 30-40 lat będę poprzez Witkacego tak eksplorować sztukę z tak wspaniałymi muzykami. I że to uwolni ze mnie jako aktora elementy, które pomogą mi w pracy aktorskiej i w pracy nad sobą samym z moimi kompleksami. To, co się wydarza na tych koncertach, jest dla mnie czymś, czego się kompletnie nie spodziewałem. I jestem strasznie wdzięczny Wojtkowi że w ogóle dotknął mnie i powiedział "Ej, zróbmy to!" I Wojtkowi Mecwaldowskiemu cały czas dziękuję, że nie miał czasu. I egzaminatorom w szkole gastronomicznej w sumie też. To wszystko się ze sobą łączy - tłumaczy ze śmiechem Marcin Dorociński.
Redakcja poleca
Źródło: Lista Osobista
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Redaktor portalu internetowego Programu Trzeciego Polskiego Radia. Od zawsze zajmuje się szeroko pojętą kulturą, a szczególnym wskazaniem na kino, teatr i telewizję, chociaż nieobca jest mu również tematyka historyczna i polityczna. Pracę w mediach zaczynał wraz z Radiem ZET, by później współpracować z prasą, telewizją i portalami internetowymi. Z Polskim Radiem związany jest od pięciu lat.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.