Inga Iwasiów: jestem typem pisarki podglądaczki, podsłuchiwaczki, kombinatorki
Inga Iwasiów jest pisarką, poetką, literaturoznawczynią. Właśnie wydała nową powieść: "Tobiasz i wielki liść". I to o niej w audycji "Plik Tekstowy" z autorką rozmawiał Max Cegielski.
Inga Iwasiów/ Foto: PAP/Marcin Bielecki
Tytułowym bohaterem "Tobiasza i wielkiego liścia" jest królik. Trafia on do domu emerytowanej uniwersyteckiej profesor i wypełnia pustkę - fizyczną i emocjonalną. Bo nowego mieszkańca trzeba nakarmić, ochronić, a przede wszystkim poznać i zrozumieć. A Tobiasz przywraca bohaterce zmysł dotyku i trzeźwość, jednocześnie pozwalając jej na bujanie w obłokach.
Polecane audycje
"Człowiek lubi kombinować"
Tytułowy Tobiasz jest królikiem rasy baranek, który ma opadnięte uszy. To sztuczna, nienaturalna kombinacja, ponieważ zajęczaki potrzebują podniesionych uszu, dzięki którym dobrze słyszą. - Jednak człowiek uznał, że taki model z uszami w dół, czyli bardzo słodkiego, miękkiego, okrągłego, puchatego króliczka, będzie mu się bardziej podobał. I powołał tę rasę na świat - komentowała z przekąsem pisarka.
Pojawia się więc pytanie do jakiego świata należy Tobiasz: natury czy kultury? A może przez tę swoją mieszankę znajduje się gdzieś pomiędzy światem przyrody a ludzkim? - Może łatwiej byłoby je zadać psiarzom: czy te ich ulubione gatunki, które widzimy na ulicach, to są naturalne psy czy to już są tylko nasze maskotki? Czy te wszystkie mieszanki są naturalne czy nie? Osoby które zajmują się tematem, a interesowałam się tym \w kontekście królików, dość jednoznacznie uważają, że w przypadku zwierząt lepsze są te czyste rasy, które mają ze sobą długą historię i są genetycznie sprawdzone. A jednak człowiek lubi kombinować i przyznawać sobie te uprawnienia - stwierdziła.
Inga Iwasiów "Tobiasz i wielki liść"/ Foto: mat. prasowe
Królik - gotowy bohater literacki
Czy Tobiasz jest istotą autentyczną? W czyim życiu pojawia się najpierw: narratorki, czy autorki książki?
- Tobiasz najpierw pojawił się w moim życiu. Faktycznie mieszka ze mną królik, a nawet dwa króliki. I kiedy się pojawił, dość szybko uznałam, że jest idealnym bohaterem literackim. Najpierw się przekonałam, że królik to jest gatunek dla mnie. Bo ta konkretna rasa to przypadek - szukałam królika przez stowarzyszenia, fundacje opiekujące się królikami, które są przeznaczone dla adopcji. Czyli z różnym życiorysem, z różną przeszłością. W przypadku Tobiasza to raczej dobra przyszłość: prawdopodobnie był dobrze zaopiekowany, co widać po książeczce zdrowia, po jego nawykach. To nie jest królik po złych przejściach. Natomiast moja króliczka, która ma na imię Marysieńka, została znaleziona w zimie w parku w Świnoujściu. Przez sąsiadów człowieka, który prawdopodobnie ją i jej siostry wyrzucił - opowiadała rozmówczyni Maksa Cegielskiego. - Najpierw poczułam, że bardzo dobrze czuję się z królikami. Że w królikach jest coś, co odpowiada mojej duszy. Później szukałam królika. Kiedy zamieszkał ze mną Tobiasz, wiedziałam, że potrzebuje towarzyszki. Przyglądając się jemu i jego towarzyszce, zakochiwałem się coraz bardziej w Tobiaszu. I pomyślałam, że to jest temat na powieść, że on jest gotowym bohaterem literackim - zdradziła, co zainspirowało ją do napisania książki.
Literatura z biblioteki i obserwacji
Czy można powiedzieć, z lekkim przymrużeniem oka oczywiście, że Inga Iwasiów literacko wykorzystała królika? Że pojawiła się więź, która, jak uznała, jest warta opisu?
- Wszystko, co do tej pory napisałam, miało takie źródło. Pojawiało się coś, co uznawałam za warte do opowiedzenia, coś, co uznawałam za na tyle specyficzne, że warto będzie ubrać w literaturę. Czy go wykorzystałam? A ile osób w swoim życiu wykorzystałam - tych, które były pierwowzorami postaci literackich? Na pewno wiele - przyznała Trójkowa gościni z uśmiechem. - Bo z tego się robi literaturę? Z biblioteki, która też jest motywem tej powieści, i z obserwacji. Ja, jako osoba zajmująca się naukowo literaturą, jestem pomiędzy. Bo, jak sama siebie oceniam, bardziej mam zmysł obserwacji. Uważam, że jestem typem pisarki podglądaczki, posłuchiwaczki, kombinatorki. Która z różnych nastrojów rzeczywistości, z zasłyszanego, obejrzanego, robi postaci, intrygi, wpisuje je w swojej książki - tłumaczyła.
- Więc Tobiasz nie jest wyjątkiem. I został potraktowany lepiej, bo jest jawnym głównym bohaterem, któremu nie zmieniłam imienia - dodaje ze śmiechem.
Jak mówić głosem zwierzęcia?
Wg Maksa Cegielskiego "Tobiasz i wielki liść" jest książką bardzo zabawną. I to ją wyróżnia spośród szeroko pojętej ekopoetyki, czyli książek, które próbują na nowo opisać czy wręcz stworzyć ludzką relację z gatunkami stowarzyszonymi czy przyrodą w ogóle. Problem w tym, że większość tych książek jest całkiem na serio, czasami aż do przesady.
- Nasze relacje z gatunkami stowarzyszonymi i nie stowarzyszonymi, ze środowiskiem, ze wszystkim co dzisiaj jest poza ludzkie ale determinuje nasze przetrwanie i naszą przyszłość to jest bardzo ważna sprawa do załatwienia. Ponadto mamy dużo wyrzutów sumienia: zrozumieliśmy wiele, także w stosunku do tych królików, które są głównymi tymi bohaterami mojej opowieści. I stąd ten ton serio, który może obracać się w dydaktykę. I jest o tyle niebezpieczny, że trudno znaleźć odpowiedni ton, bo sprawa jest piekielnie poważna - wyjaśniała Inga Iwasiów. - To też jest pytanie teoretyczne, pisarskie: jak to zrobić? Czy mówić głosem zwierzęcia? Ale jaki jest głos zwierzęcia? Jak mamy zrozumieć to, co obserwujemy, widząc, że coś się dzieje w śpiącym psie? (…) To jest tak zwana atoria (niemożność), ta sprzeczność - nawet jeżeli opowiadamy sen psa, to tak naprawdę jest to nasze wyobrażenie o śnie psa. A co najważniejsze, to wszystko dzieje się w naszym języku - wskazywała.
- Być może poezja najlepiej potrafi przeczuć ten inny ton. Ale ona też nie posługuje się środkiem, który wychodziłby poza środki, których używamy do opisywania innych sytuacji i stanów. Po prostu nie da się - stwierdziła.
Redakcja poleca
Źródło: Plik Tekstowy
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Redaktor portalu internetowego Programu Trzeciego Polskiego Radia. Od zawsze zajmuje się szeroko pojętą kulturą, a szczególnym wskazaniem na kino, teatr i telewizję, chociaż nieobca jest mu również tematyka historyczna i polityczna. Pracę w mediach zaczynał wraz z Radiem ZET, by później współpracować z prasą, telewizją i portalami internetowymi. Z Polskim Radiem związany jest od pięciu lat.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.