Katarzyna Świątoniowska: mężczyźni robią filmy na wszelkie tematy - kobiety również
W Warszawie trwa kolejna edycja HER Docs Film Festival prezentującego filmy tworzone przez kobiety. Trójka jest patronem tego wydarzenia, o którym w swojej audycji rozmawiał Ryszard Jaźwiński.
HER DOCS FILM FESTIVAL potrwa od 1 do 6 pździernika / Foto:
HER Docs Film Festival to wydarzenie prezentujące twórczość kobiet w filmie non-fiction - kinie dokumentalnym, eksperymentalnym, sztuce wideo i animacji. - Wierzymy, że to, kto stoi za kamerą, ma znaczenie, a kino non-fiction jest jednym z najlepszych narzędzi do rozpoczęcia dyskusji i inspirowania zmian. Pokazujemy filmy, które są dla nas ważne i które wykraczają poza schematy tradycyjnie pojmowanego kina dokumentalnego. Tworzymy autorski, otwarty na eksperyment program, który z wrażliwością i uważnością opowiada o świecie i wyzwaniach współczesności. Wiemy, jak ważne jest móc zobaczyć swoją historię na ekranie, dlatego pokazujemy filmy, które reprezentują i mają potencjał wzmacniania kobiet i dziewczyn oraz mówią o różnorodnych doświadczeniach. Niezmiernie ważne są dla nas głosy grup mniejszościowych, dlatego w programie znajdują się filmy opowiedziane z perspektywy różnych tożsamości, kultur, doświadczeń czy seksualności - pisze grono organizatorów festiwalu .
Polecane audycje
"Istnienie nie zawsze oznacza widoczność"
Objęty patronatem Trójki HER Docs Film Festival rozpoczął się w Warszawie w czwartek, 1 października i potrwa do wtorku, 6 października. Jak co roku, projekcjom filmowym towarzyszą wydarzenia dodatkowe: warsztaty, spotkania z twórczyniami, imprezy performatywne oraz rozmowy z udziałem ekspertek.
- Cały czas w różnych miejscach szukamy kobiet robiących filmy - tym razem szukamy ich w czasie. To dlatego, że rozpoczął się międzynarodowy projekt "Another Story", czyli "Trochę inna historia", który też współtworzymy. To projekt, którego celem jest wciąganie z zakamarków historii filmów stworzonych przez kobiety: w tym roku są to filmy powstałe między rokiem 1950 a 1990. To są perełki i klasyki, ale prawie nieznane, które zasługują na większą uwagę - mówi Katarzyna Świątoniowska reprezentująca grono organizatorów festiwalu. - Główne hasło tego projektu brzmi "Istnienie nie zawsze oznacza widoczność". Bo jedną rzeczą jest to, że np. wiele festiwali rzeczywiście zbliża się do parytetu pół na pół w programie. Jednak czymś innym jest istnienie tych filmów w programie, a czymś innym to, że na nagłówkach wymienia się przede wszystkim męskie nazwiska, jako te przyciągające uwagę. Można też popatrzeć na programy festiwali: które nazwiska są w konkursie głównym, a które w mniej prestiżowych sekcjach - tłumaczy.
- W tym roku FPFF w Gdyni właściwie sięgnął parytetu w Konkursie Głównym. I to jest wspaniała zmiana - dodaje.
To nie jest "kino na obcasach"
W produkcjach prezentowanych podczas HER Docs Film Festival jest bardzo duży przekrój tematyczny. - Tak zwane "kino na obcasach" to nie jest to, co my robimy. Wręcz przeciwnie: chcemy pokazywać, że tak samo, jak mężczyźni robią filmy na wszelkie tematy - kobiety również. To wydawałoby się oczywiste, ale nadal ten stereotyp "kina na obcasach" do jakiegoś tam stopnia obowiązuje. I mam nadzieję, że działania takie, jak nasze prowadzą do szerszego spojrzenia na ten temat - stwierdza Trójkowa gościni. - Na Festiwalu jest dużo filmów z kobiecymi tematami. Np. film "To nie jest świat dla ludzi z menopauzą" opowiada w jaki sposób odbywa się leczenie kobiet. Tylko pięć procent badań medycznych skupia się stricte na zdrowiu kobiet, na tym co jest stricte związane z ciałem kobiety! Ale mam też bardzo dużo tematów ogólnych, można powiedzieć politycznych - wskazuje.
Sztuczne podziały, które kiedyś znikną
Okazuje się, że widownię tego festiwalu tworzą nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Co więcej, są oni aktywnymi odbiorcami, którzy potem chętnie uczestniczą w spotkaniach.
- Jest dla nas bardzo ważne, żeby te filmy, które pokazujemy, miały moc wzmacniania kobiet, empowermentu. Żeby nie pokazywać tych tematów od strony smutnej, tragicznej, mimo że czasami takie są. Naszą publicznością są nie tylko kobiety, dziewczyny: tak naprawdę jest dużo facetów, chłopaków, mężczyzn, którzy przychodzą na nasze projekcje. Martyna Byczkowska i Kaja Zalewska, reżyserki "La Petite Mort", filmu który też pokazujemy na festiwalu, powiedziały, że bardzo dużo mężczyzn przychodzi na ich film, a jest on bardzo "dziewczyński". Zadają pytania i odpowiadają, że de facto mówi on trochę o ich doświadczeniach i życiu. I to jest rzeczywiście fantastyczne - opowiada rozmówczyni Ryszarda Jaźwińskiego. - To są więc tematy uniwersalne, nie tylko dotyczące kobiet. I jeżeli chodzi o sztukę to te podziały męskie-kobiece są sztuczne i właściwie w ogóle nie powinny mieć znaczenia. Liczymy na to, że rzeczywiście w którymś momencie przestanie to być ważne - deklaruje.
HER Docs Film Festival trwa do 6 października. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie internetowej oraz w mediach społecznościowych.
Redakcja poleca
Źródło: Trójkowo, Filmowo
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktor
Redaktor portalu internetowego Programu Trzeciego Polskiego Radia. Od zawsze zajmuje się szeroko pojętą kulturą, a szczególnym wskazaniem na kino, teatr i telewizję, chociaż nieobca jest mu również tematyka historyczna i polityczna. Pracę w mediach zaczynał wraz z Radiem ZET, by później współpracować z prasą, telewizją i portalami internetowymi. Z Polskim Radiem związany jest od pięciu lat.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.