Gowin, Nowicka, Kalisz: wystąpili z partii, zakładają stowarzyszenia
Czy politycy nie nadużywają wizerunku organizacji pozarządowych? Czy sfera trzeciego sektora powinna służyć do kreowania polityki? Czym różni się partia od stowarzyszenia? - zastanawiali się nad tym goście "Pulsu Trójki"
Foto: Wikimedia Commons CC
A w studiu Trójki gośćmi Damiana Kwieka byli: Monika Chrzczonowicz ze Stowarzyszenia Klon/Jawor i dr Sławomir Sowiński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Ryszard Kalisz, po wykluczeniu go z SLD, założył stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska. Wanda Nowicka, po etapie politycznej kariery u boku Janusza Palikota, zapowiada powołanie stowarzyszenia Równość i Nowoczesność. Jarosław Gowin, który odszedł z Platformy Obywatelskiej, także zapowiada, że nowa organizacja, jaką powoła, nie będzie (przynajmniej na razie) partią, ale stowarzyszeniem.
- Stowarzyszenia, kojarzą mi się z inną ideą - mówi Monika Chrzczonowicz. Jej zdaniem, nie powinno się budować kapitału politycznego, posługując się ideą stowarzyszeniową. Natomiast, jak dodaje Chrzczonowicz, jeśli istniejące już stowarzyszenie wykorzystuje kapitał społeczny polityka czy innej znanej osoby, na przykład aktora, to "jest to bardziej dopuszczalne". Gość Trójki podkreślała, że chociaż partie polityczne są organizacjami pozarządowymi, to jednak różnią się od stowarzyszeń zasadniczo: "na przykład nie mogą wystąpić o środki publiczne na swoją działalność".
Chrzczonowicz dodaje, że nie ma nic przeciwko współpracy stowarzyszeń z politykami, zwłaszcza szczebla lokalnego. - Niebezpieczeństwem dla "trzeciego sektora" jest takie działanie stowarzyszenia, które będzie nastawione wyłącznie na wspieranie polityka zamiast z nim, co najwyżej, okazjonalnie współpracować, (...) to byłoby psucie tego sektora - podkreślała.
- We współczesnej demokracji odróżniamy sferę obywatelską (...) od sfery politycznej, w której mamy do czynienia z walką o władzę, która jest domeną partii politycznych - mówił natomiast Sławomir Sowiński. Dodał przy tym, że te dwie sfery "nie są od siebie odgrodzone drutem kolczastym, (...) a raczej jest tak, że z jednej i drugiej strony +aktorzy+ przechodzą". Politolog wskazuje, że organizacje obywatelskie wchodzą w politykę ze swoimi różnymi inicjatywami, (...) "ale też jest ruch w drugą stronę, mamy przykłady, że politycy sięgają po instytucje społeczne jako narzędzia komunikacji (...) i na przykład, w systemie anglosaskim mamy tzw. +think thanki+ (...) zaś w Niemczech jest system fundacji politycznych, związanych z poszczególnymi partiami." Gość Trójki zwraca uwagę, że w polskich realiach, trudno politykowi, za którym nie stoi już potężny aparat partyjny, konkurować z nim i stąd, "mali, starają się, budować pewne atrapy, protezy polityczne, (...) aby sprostać tym wielkim (..) i dlatego niektórzy traktują formułę stowarzyszenia jako wygodny instrument polityczny".
mc