Leszek Miller: polityka przeciw Rosji jest błędna
Leszek Miller (SLD) krytykował w ”Salonie politycznym Trójki" politykę wschodnią. Jak stwierdził, on i Aleksander Kwaśniewski nie prowadzili polityki "przeciwko Rosji".
Leszek Miller stwierdził w Trójce, że w Polsce prowadzona jest polityka wschodnia, ”która prowadzi do tego, że wszystko można poświęcić na ołtarzu tej polityki”. – Także polskie ofiary dzieli się według przydatności w grach i kalkulacjach politycznych. Na przykład o Katyniu można mówić zawsze i wszędzie, o zbrodniach niemieckich także, ale o zbrodniach ukraińskich już nie bardzo. Bo to być może popsuje nasze relacje z Ukrainą w tym sensie, że ten nasz strategiczny partner nie będzie dostatecznie antyrosyjski. Na wszystko patrzy się poprzez to, jak Rosja zareaguje i czy to może być użyte przeciwko niej. W tamtych czasach (tj. za rządów SLD, red.) takiej polityki nie było. Uważam to zresztą za politykę błędną – oświadczył szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller
Leszek Miller oświadczył, że gdy słuchał ministra Radosława Sikorskiego w Sejmie miał wrażenie, że wołyńskie „ofiary trzeba położyć na ołtarzu polityki zagranicznej”.
Jednak 10 lat temu, gdy Leszek Miller był premierem, Sejm przyjął bardzo ostrożną uchwałę w sprawie Wołynia - tam nie było mowy nawet o czystkach etnicznych, a jedynie o tragedii. Co się stało, że w sprawie Wołynia Sojusz Lewicy Demokratycznej tak się zradykalizował? – Przyczyna jest taka: przez te lata na Ukrainie zdarzyło się bardzo wiele – oświadczył Miller. Stwierdził, że od tej pory polityka ukraińska się zradykalizowała, w siłę urosła Swoboda.
Na uroczystościach 70 rocznicy zbrodni wołyńskiej nie było prezydenta Wiktora Janukowycza, mimo tego że jego partia apelowała wcześniej o przyjęcie ostrzejszego tekstu uchwały w sprawie Wołynia. Leszek Miller nie potrafił tego wytłumaczyć. – Może zawiodła dyplomacja? – zastanawiał się szef SLD.
Incydent w Łucku
Podczas pobytu Bronisława Komorowskiego w Łucku, młody człowiek ubrudził mu marynarkę jajkiem. Leszek Miller komentując tę sprawę, mówi, że trzeba zbadać dokładnie, co się stało. – Są jednak pewne sytuacje, kiedy BOR nie może być do końca skuteczny – stwierdził. Według niego to te sytuacja, w których ochraniany sam decyduje, jak blisko ma nawiązać kontakt z ludźmi, a ci mogą mieć przyjazne lub nieprzyjazne zamiary.
Szef SLD stwierdził również, że w każdym społeczeństwie znajdują się tacy ludzie, jak ten, który zaatakował prezydenta. Zaznaczył, że niezależnie od pobudek tego człowieka, sprawa nie powinna mieć wpływu na relacje Polski i Ukrainy.
Rozmawiała Beata Michniewicz
agkm