Zamach w Bostonie. ”W Polsce podniesiony stan gotowości”

Takie informacje, jak z Bostonu, muszą mobilizować służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w Polsce – mówił w Trójce były minister Krzysztof Kwiatkowski. Ocenia, że zamach przeprowadziła zorganizowana grupa.

Zamach w Bostonie. ”W Polsce podniesiony stan gotowości”

Foto: Polskie Radio

Były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski w "Salonie politycznym Trójki" o zamachu w Bostonie, śledztwie smoleńskim
+
Dodaj do playlisty
+

Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości, wspomina 2001 rok i zamachy na World Trade Center - wtedy był sekretarzem Jerzego Buzka. Wspomina, że wtedy jeszcze nie było tak rozwinięej wiedzy o zamachach terrorystycznych, jak teraz. Dodał, że tego rodzaju informacje muszą mobilizować służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Te są  stawiane w stan gotowości. - W Polsce jest  Centrum Zapobiegania Terroryzmowi, to instytucja rządowa ściśle współpracująca ze wszystkimi służbami – wyjaśniał.

Gość Trójki przed Euro 2012 brał udział w pracach zespołu, który miał monitorować bezpieczeństwo. Krzysztof Kwiatkowski miał wtedy okazję rozmawiać ze specjalistami, którzy podkreślali, że są różnice między zamachem szaleńca, a dobrze zorganizowanym przez większą grupę. Tu Kwiatkowski widzi wiele cech dobrej organizacji. - Mieliśmy ładunki wybuchające jeden po drugim, w przemyślanym miejscu, na mecie, w okolicy trybuny VIP-ów. Ładunek był odpalany zdalnie, czyli pewnie falą radiową. Czas wybuchu obliczono na przybycie średniego, przeciętnego biegacza. Wtedy powinno być największe skupisko biegaczy. To wszystko wskazuje na przemyślenie wszystkich szczegółów i na zorganizowaną grupę. Mówimy o wstępnych ocenach. Pamiętajmy o tym, że po zamachu, który przeprowadził Breivik wszystkim się wydawało, że to musi być wieloosobowa zorganizowana grupa – opowiadał Kwiatkowski. Na razie skłania się ku tezie, że atak przeprowadziła grupa zorganizowana – tłumaczył w Trójce Kwiatkowski.

Krzysztof Kwiatkowski mówi, że ktoś zdecydował się zaatakować ludzi w dzień wspólnego święta, jakim jest bostoński maraton.  – Jaka to ogromna tragedia. Sam w minioną niedzielę stałem z moim synem na trasie maratonu i podtrzymywałem mu rączkę z wodą, którą podawał biegaczom – opowiadał w Trójce.

Eksplozje na maratonie w Bostonie - relacja >>>

 

Rozmawiał Marcin Zaborski

agkm