Amos Oz: literatura zaczyna się od detalu
- Do Kibucu przeprowadziłem się, bo miałem dosyć intelektualnego życia Jerozolimy. Poza tym dwa lata przed przeprowadzką, moja matka popełniła samobójstwo. Byłem wtedy zły na wszystkich - mówił Amos Oz, gość specjalnego wydania "Z najwyższej półki".
Amos Oz
Foto: Fot.: Andrzej Bołdaniuk
Izraelski pisarz od lat wymieniany jest jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do literackiego Nobla. Przed tygodniem gościł w Polsce i w Studiu im. Agnieszki Osieckiej. W audycji przedstawiliśmy fragmenty tego spotkania.
20 marca, odbierając doktorat honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego, Amos Oz powiedział: - Mój ojciec był intelektualistą, ja chciałem być kierowcą traktora. On był konserwatystą, ja socjaldemokratą. Ojciec napisał artykuł do Łódzkiego Półrocznika Akademickiego, ja teraz odbieram wyróżnienie łódzkiej uczelni. Stałem się kimś, kim zawsze chciał bym się stał. Zatoczyłem pełny krąg. Cóż może nie jest to jednak pełny krąg, bo wciąż kłócę się z ojcem o politykę, codziennie, mimo, że on już nie żyje od czterdziestu lat - wyjaśniał. - Słyszę w swej głowie dwa głosy. To jest mi potrzebne, na ty polega moja praca - dodał.
Oz przyszedł na świat w roku 1939 w Jerozolimie. Jak sam mówi, to tam właśnie - w czasach dzieciństwa - dowiedział się, czym jest fanatyzm. Gdy dziś, w Wielkanoc, oczy milionów ludzi skierowane są na to wyjątkowe miasto, Oz mówi o nim: "Jest piękne i smutne. Wyzwala ekstremizm. Wielu czyni prorokami…"
Z Jerozolimy przeniósł się do Kibucu i spędził w nim połowę życia. To wówczas stał się pisarzem, choć - jak mówił w Trójce - pierwsze historie wymyślał dla kolegów już jako kilkulatek. Obserwując sąsiadów, ich gesty, miny, zachowania, tworzy opowieści uniwersalne. Twierdzi, że ważna literatura, taka, którą będzie mógł pojąć czytelnik w każdym zakątku świata, bierze się z czegoś lokalnego, zaczyna się od detalu… Udowodnił to zresztą - po raz kolejny - w swej najnowszej książce "Wśród swoich" , która 8 marca ukazała się w Polsce – z Trójkowym Znakiem Jakości.
W specjalnym wydaniu "Z najwyższej półki" najwybitniejszy współczesny pisarz izraelski opowiedział o swoim życiu w kibucu, o tym, jak widzi swoją ojczyznę i kraj, z którego przybyli do Palestyny jego rodzice - matka pochodziła z Równego, ojciec - urodzony w Odessie - wychowywał się w Wilnie.
- Do Kibucu przeprowadziłem się, bo miałem dosyć intelektualnego życia Jerozolimy. Poza tym dwa lata przed moją przeprowadzką, moja matka popełniła samobójstwo. Byłem wtedy zły na wszystkich - wspominał pisarz. - Na matkę, że się zabiła, tak jakby uciekła z kochankiem, nie zostawiając nawet listu pożegnalnego. Byłem też zły na ojca za to, że ją stracił i byłem zły na siebie uznając, że byłem złym dzieckiem, bo gdybym był dobrym dzieckiem, to nigdy by nas nie porzuciła - dodawał. - Z całą tą złością uciekłem do Kibucu.
Spotkanie, które odbyło się w Muzycznym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej 22 marca, uświetniła Lena Piękniewska z zespołem. W audycji usłyszeliśmy jedną z jej hebrajskich kołysanek. Na scenie pojawiła się także żona pisarza, Nily Oz.