Na wojnie trzeba się liczyć ze stratami
Zbigniew Pisarski (doradca prezydenta ds. strategicznego przeglądu bezpieczeństwa narodowego): Każdy dowódca wojskowy planujący jakiekolwiek zaangażowanie militarne bierze pod uwagę ofiary, taka jest kolej rzeczy.
Foto: fot. PAP/EPA/NAWEED HAQJOO
Zbigniew Pisarski, doradca prezydenta ds. strategicznego przeglądu bezpieczeństwa narodowego i prezes Fundacji Pułaskiego, złożył kondolencje rodzinom zabitych w Afganistanie żołnierzy. Zaznaczył jednak, że na sprawę trzeba "patrzyć szeroko". - Nie oszukujmy się, że to jest jakiekolwiek zaskoczenie, że są ofiary podczas działań zbrojnych - mówił w "Pulsie Trójki".
Dr Jan Bury, arabista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, podkreślił, że wojna w Afganistanie, która się toczy już 10. rok jest konfliktem asymetrycznym, niezwykle trudnym do wygrania przez regularną armię. - Są to nowoczesne konflikty, tzw. czwartej generacji, gdzie walczy armia regularna z nieregularnym przeciwnikiem, czyli jakąś partyzantką, grupą zbrojną, terrorystyczną. Trzeba pamiętać, że ta armia regularna nie ma szans na zwycięstwo, z tego powodu, że jest nieustannie nękana, przeciwnik stosuje metody dość proste, ale bardzo krzywdzące tę drugą stronę. Liczy nie tylko na zniszczenia materialne, nie tylko na zadawanie śmierci, ale przede wszystkim na niesienie strachu, paniki, wyczerpanie psychologiczne przeciwnika - tłumaczył gość Trójki.
Zbigniew Pisarski powiedział, że zgadza się z dr Janem Burym, że jest to nowoczesny konflikt o charakterze asymetrycznym. - Ale z drugiej strony odnosimy wymierne sukcesy i tym wymiernym sukcesem jest zwycięstwo w obszarze tak zwanej wojny informacyjnej i propagandowej - mówił. Prezes Fundacji Pułaskiego poinformował, że w 2009 roku negatywne wyobrażanie o talibach wśród Afgańczyków było na poziomie trzydziestu paru procent, a w tej chwili ponad sześćdziesiąt procent społeczności afgańskiej nie jest ich sprzymierzeńcem.
"Pulsu Trójki" można słuchać od poniedziałku do piątku o godz. 17.45.
(pg)