"Możliwa miłość" walczy o Złotego Lwa. To film inspirowany "Dekalogiem"

O Złotego Lwa na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Wenecji walczy między innymi "Możliwa miłość" - nowy film Lee Chang-donga. To kolejna odsłona międzynarodowego cyklu inspirowanego "Dekalogiem" Krzysztofa Kieślowskiego.

"Możliwa miłość" walczy o Złotego Lwa. To film inspirowany "Dekalogiem"

Film "Możliwa miłość" bierze udział w konkursie głównym na Festiwalu Filmowym w Wenecji

Foto: Materiały prasowe La Biennale di Venezia

"Możliwa miłość" jest kolejną - po "Historiach równoległych" Asghara Farhadiego - częścią międzynarodowego cyklu inspirowanego "Dekalogiem" Krzysztofa Kieślowskiego, którego producentami zostali Maciej Musiał i zmarły w maju tego roku Krzysztof Piesiewicz.

Posłuchaj audycji Trójki:

Fabuła śledzi losy dwóch małżeństw, których drogi nieoczekiwanie splatają się. Mi-ok (w tej roli Jeon Do-yeon) wiedzie skromne życie u boku Ho-seoka (Sul Kyung-gu), który niedawno stracił pracę. Wspólnie wychowują kilkuletniego syna. Pewnego dnia para nawiązuje kontakt z zamożną reżyserką kina dokumentalnego Ye-ji (Cho Yeo-jeong) i jej mężem Sang-woo (Zo In-sung).

Mi-ok zgadza się wziąć udział w projekcie Ye-ji poświęconym zwolnieniom. Przebywając w towarzystwie dokumentalistki, zaczyna odczuwać dziwną fascynację jej stylem życia i osobą Sang-woo. W sieci jest już dostępny trailer produkcji.

"Zastanawialiśmy się, jakie filmy powinniśmy robić"

To pierwszy obraz Lee Chang-donga od 2018 roku, gdy odebrał w Cannes Nagrodę FIPRESCI za "Płomienie". Od tego czasu w branży zmieniło się wiele. Wybuch pandemii koronawirusa wymusił zamknięcie kin i wstrzymanie produkcji kolejnych dzieł.

- Fundamentalnym przemianom uległy również relacje międzyludzkie. Wszystko to nasuwało pytanie, co oznacza dzisiaj tworzenie filmów? Czy kino wciąż potrafi łączyć ludzi, budować więzi? Razem ze współscenarzystką Oh Jung-mi sporo o tym dyskutowaliśmy. Prowadziliśmy pogłębione rozmowy, zastanawialiśmy się, jakie filmy powinniśmy robić. "Możliwa miłość" jest rezultatem tych pytań - powiedział Lee Chang-dong podczas niedzielnej konferencji prasowej w Wenecji.

Południowokoreański reżyser już wiele lat temu myślał o fabule, której akcja rozgrywałaby się w środowisku robotniczym. Nie był jednak przekonany do tej koncepcji i porzucił projekt. Dopiero Oh Jung-mi podsunęła mu pomysł, by połączyć wątek robotnika z historią dokumentalistki.

Lee Chang-dong: nie lubię nadużywać muzyki

Lee Chang-dong był pytany również o balans między muzyką i ciszą w jego kinie. - Nie lubię nadużywać muzyki. Uważam, że emocje, które uwypukla, nie są częścią dzieła. Tymczasem tempo i rytm muszą wynikać z samego filmu. Lubię osiągać ten efekt, ograniczając ścieżkę dźwiękową. W "Możliwej miłości" zależało mi na wykorzystaniu muzyki w minimalnym stopniu. Chciałem, by powściągliwe, oszczędne dźwięki odzwierciedlały strukturę fabuły. Długo omawiałem tę kwestię z kompozytorem. Na szczęście udało nam się wypracować wspólne stanowisko. Uważam, że praca Junga Jae-ila spełniła wszystkie założenia - podkreślił.

Sula Kyung-gu, który wcielił się w postać Ho-seoka, łączy szczególna więź z kinem Lee Chang-donga. Rola Yongho w "Miętowym cukierku" z 1999 r. okazała się przełomem w jego karierze. Później można go było oglądać jako byłego więźnia w "Oazie". - Od tamtego spotkania minęły 23 lata. Byłem wzruszony, że mogłem ponownie z nim współpracować - przyznał aktor.

Dystrybutorem "Możliwej miłości" jest Netflix. Premierę filmu w serwisie streamingowym zaplanowano na początek listopada. Obecnie film rywalizuje o Złotego Lwa podczas 83. festiwalu w Wenecji m.in. z "Dzikim Koniem Dziewięć" Martina McDonagha, "INK" Danny’ego Boyle’a, "Bucking Fastard" Wernera Herzoga oraz "It Will Happen Tonight" Nanniego Morettiego. Zwycięzcę poznamy w sobotę 12 września. Wyłoni go jury pod przewodnictwem amerykańskiej aktorki i reżyserki Maggie Gyllenhaal.

Ewelina Kołaczek, PAP